Twarożek z listkami pomidorów


Od kiedy rok temu dowiedziałam się, że liście pomidorów również są jadalne - a nie tylko pomidory, w tym także te zielone - postanowiłam, że i w tym roku je zasieję. I choć miejsca na nie mam znacznie mniej niż ostatnio - raptem dwie skrzynki na balkonie - to już zacieram rączki, bo wyrosły mi już bardzo ładne krzaczki. Ze stoickim spokojem też podchodzę do kwestii bruklowania i przecinania ich - co się urwie, to się zje. A póki co, niech rosną :)

O tym, że zielone pomidory, jak i ich liście można jeść, dowiedziałam się z bloga Małgosi: KLIK!, którą kocham miłością szaloną i szczerą za odkrywanie przede mną nowych smaków.
Jak smakują liście pomidora?
Dla mnie - jak Sycylia. Kiedy się w czterdziestostopniowym upale bruklowało pomidory, później całe ręce aż po szyję, oraz ubranie, pachniało tym specyficznym aromatem. Skóra pociła się na zielono, wydzielając ten aromat. Powąchajcie szypułki pomidorów sklepowych (tak, to zielone co wystaje z pomidora :>) - i pomnóżcie to razy pińcet: tak pachniałam na Sycylii i serdecznie tego nienawidziłam. O matko jedyna, gdyby wtedy mi ktoś powiedział, że te liście można jeść to najpierw bym go obśmiała a później pewnie obskubała wszystkie krzaczki ;)



Listki są niezwykle aromatyczne, ale w smaku nie czuć żadnej nieznośnej goryczki - ot, aromatyczne zielsko do doprawiania potraw. Jak kolendra, majeranek czy inna bazylia. Doskonale sprawdzają się jako "natka" do posypania kanapek czy sałatek. Wspaniale podbijają - co oczywiste - smak świeżych pomidorów. W planach mam przygotowanie kremu pomidorowego z dodatkiem listków, ale poczekam chyba aż pomidory w sklepach będą ładniejsze. Genialnie zgrały się z curry. Fajnie smakują też w postaci emulsji, czyli: oliwa, sok z cytryny, sól i pieprz + liście pomidorów, do blendera, bzzzt i polewamy tym co tam lubimy. Kluski, mięcho, tosty, co kto lubi.
A ja dzisiaj zrobiłam -znowu! - twarożek ze świeżymi, włochatymi listkami pomidorów.



Przepis jest banalny - ot, twaróg rozgniatam z dodatkiem jogurtu naturalnego, dodaję posiekane liście pomidorów (rzecz jasna, umyte!), sól i pieprz, i w zasadzie gotowe. Jak ktoś lubi, może dodać rzodkiewki, ja tym razem dodałam garść posiekanych dymek i resztkę pestek dyni, które mnie denerwowały w szafce ;) 

Proste jedzenie jest najlepsze, kalorii to ma tyle co kotek napłakał, syci na długo i jest pyyyyyszne! 



Smacznego!
Arsenic

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Copyright © 2014 Arsenic - naturalnie z przekorą , Blogger