Arsenic - naturalnie z przekorą: Mój niegroźny bzik
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mój niegroźny bzik. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mój niegroźny bzik. Pokaż wszystkie posty
Mój niegroźny bzik - harem dla zdrowia i dobrego samopoczucia

Mój niegroźny bzik - harem dla zdrowia i dobrego samopoczucia



Jestem zdania, że pod pojęciem "zdrowie" kryje się znacznie więcej niż pacykowanie się maseczkami czy dbanie o bezpieczeństwo na nartach.

Moim zdaniem każda świadoma siebie i dbająca o zdrowie kobieta powinna mieć swój własny harem. 

Taki harem, który zrobi bardzo dobrze jej organizmowi a przy tym zaspokoi jej pragnienie...



Mój niegroźny bzik - ballada o occie jabłkowym

Mój niegroźny bzik - ballada o occie jabłkowym


 

Ostatnio wielką karierę robią wszelkiego rodzaju płukanki do włosów, z nazwy octowe.

Widziałam je już chyba na wszystkich blogach, które czytuję.

Mowa tu np. o płukance malinowej z Yves Rocher, czy MARION Nature Therapy. Pierwsza kosztuje 25 zł za 150 ml, druga ok. 7 zł za 130 ml.

Tradycyjnie zacznę od spojrzenia na skład, bowiem od tego zwykle zaczynam ocenianie produktu, po wstępnym zachwycie lub skrzywieniu się na widok opakowania czy nazwy.

Mój niegroźny bzik – pigmenty mineralne

Mój niegroźny bzik – pigmenty mineralne


 Pigmenty perłowe popularnie zwane mikami to grupa minerałów zaliczana do krzemianów. Nazwa "mica" pochodzi łac. mica = ziarno lub micare = błyszczeć.

     Miki mogą być lśniące lub skrzące się, błyszczące, opalizujące, metaliczne, połyskujące i mieniące lub całkowicie matowe i przygaszone. Są dostępne w różnych kolorach, od jasnych barw srebra i złota po ciemne i nasycone. Często dodaje się do nich pigmentów matowych by uzyskać lub podkreślić określoną barwę. Wiele mik można stosować samodzielnie jako cienie do oczu.

     Pigmenty matowe, w tym tlenki żelaza oraz chromu, ultramaryny, oraz błękit pruski, to podstawowe składniki używane do produkcji kosmetyków mineralnych. Mieszane ze sobą w odpowiednich proporcjach pozwolą stworzyć niemal nieograniczoną gamę kolorów.

     Dwutlenek tytanu (biel tytanowa) jest używany przede wszystkim jako pigment, ma silny efekt wybielający, rozjaśnia inne pigmenty. Jest silnie kryjącym, doskonałym filtrem UV. Można go stosować w podkładach, pudrach, cieniach, różach itp. Polepsza przyczepność innych półproduktów kosmetycznych.



Mój niegroźny bzik - kosmetyki naprawdę naturalne

Mój niegroźny bzik - kosmetyki naprawdę naturalne


Czy chwaliłam się Wam już moimi nawilżającymi błyszczykami do ust? :)

Robię je samodzielnie w moim domowym laboratorium i daję słowo, że nie ma w nich arszeniku ;P
A co w nich jest? Same dobre rzeczy:


Olej jojoba - odżywia, zmiękcza, nawilża i natłuszcza skórę. Nie jełczeje, ma bardzo długi okres trwałości.



Olej śliwkowy - jest biolejem o wysokiej użyteczności kosmetycznej z uwagi na dużą zawartość niezbędnych nienasyconych kwasów tłuszczowych (NNKT) w postaci kwasu oleinowego (70%) i kwasu linolowego (21%) oraz obecność frakcji niezmydlalnej w postaci tokoferoli (witamina E), beta-karotenu i fitosteroli. NNKT to jeden ze składników zewnętrznej bariery chroniącej skórę przed utratą wilgoci. No i ma urzekający, migdałowy zapach.



Mój niegroźny bzik: peelingi domowej roboty.

Mój niegroźny bzik: peelingi domowej roboty.


Twoja skóra sprawia wrażenie szarej i szorstkiej? To efekt nagromadzenia się na niej martwych komórek naskórka, które czas najwyższy usunąć.

     Peelingów ci u nas w sklepach dostatek, a właściwie nadmiar i ciężko wybrać coś odpowiedniego nie wydając fortuny na spróbowanie choćby połowy z nich. Te tanie, drogeryjne często zawodzą – mają mało drobinek lub formułę (o zgrozo) wysuszającą skórę, oraz oczywiście masę konserwantów. Pomijam już ich małą objętość w stosunku do ceny – producenci kosmetyków są cwani i swoje zarobić muszą.

     Te droższe peelingi są często lepszej jakości, oferują ekstrakty z bajeranckich, egzotycznych roślin i dodatki modnych maseł czy olejów oraz sprzedają obietnicę luksusu i przemiany w Cleopatrę po zastosowaniu tego właśnie a nie innego kosmetyku.

Mój niegroźny bzik: Bitwa balsamów do ust!

Mój niegroźny bzik: Bitwa balsamów do ust!

Czego używasz do pielęgnacji swoich ust? Zwracasz w ogóle na to uwagę, czy raczej zaczynasz rozglądać się za balsamem, gdy usta są już spierzchnięte?

Dla mnie pamiętanie o pielęgnacji ust zawsze stanowiło problem, po prostu zapominałam posmarować ;)

Parę lat temu postanowiłam wziąć się w garść i wzięłam się na sposób – w kieszeni każdego płaszcza zimowego czy kurtki jesiennej, w każdej torebce i przy komputerze miałam jakieś balsamy do ust. Wypróbowałam ich mnóstwo – od Nivea, poprzez Neutrogenę, Carmex po przeróżne no name.... i kurczę, w każdym coś mi nie pasowało.

A to zapach zwalał z nóg, albo konsystencja nie nadawała się kompletnie do delikatnej skóry ust, albo cena wydawała mi się idiotycznie wysoka ale skusiłam się, bo ktoś kiedyś polecał...
A na końcu okazywało się, że te balsamy wcale nie nawilżają. I wtedy zaczęłam się interesować ich składami.


Mój niegroźny bzik: Peeling Kryptonim Denko

Mój niegroźny bzik: Peeling Kryptonim Denko


Dziś policzyłam wszystkie swoje kremy do rąk, balsamy, musy do ciała, pianki, olejki i masła. Nie ukrywam prawdy, jest tego dużo, co w połączeniu z moim lenistwem po kąpieli skutkuje narastaniem problemu.

     W każdej torebce mam jakiś krem do rąk, przy komputerze też mam jeden czy dwa. Zwykle są „na wykończeniu” a ja po prostu nie mogę się oprzeć, żeby nie kupić kolejnego i nazywam to testowaniem, haha.
     No dobra, obrosłam w mazidła i co dalej? Też Wam się nie chce po kąpieli smarować i tak Wam przyrasta tych opakowań?

     Zauważyłam, że dużo chętniej i szybciej zużywam peelingi do ciała, niż balsamy. Uwielbiam swoją skórę po peelingu, robię sobie też peelingi kawowe z oliwą. Jakiś czas temu pomyślałam, że mogłabym połączyć miłe z pożytecznym i w ten sposób zacząć zużywać wszystkie te balsamy - i tak powstał pomysł na peeling cukrowy z balsamem. Rzecz jasna w składzie znalazły się resztki kremów do rąk, balsamów i olejków, a nie tylko jeden balsam – przede wszystkim zależy mi na zużyciu wszystkich produktów, które się kończą i skończyć nie mogą.

     Używałam już tego peelingu kilka razy i jestem zadowolona z efektu. Skóra jest gładka i nawilżona.

Jeśli potrzebujecie – tak jak ja – uczucia ekstra nawilżenia i miękkości, jakie daje oliwa, śmiało sobie jej dolejcie do mikstury. Możecie też dodawać inne oleje, np. z orzechów laskowych czy kokosowego. Wg mnie to strata cennego oleju, bo jego zapach i właściwości giną w tych wszystkich silikonach, parabenach i sztucznych aromatach – dziś jednak postanowiłam dodać kilka kropli. Dziś jest poniedziałek, więc trzeba być dla siebie hojnym :)


Mój niegroźny bzik: Konserwanty!

Mój niegroźny bzik: Konserwanty!

Większość z nas interesuje się tym, co spożywa. Co jednak, jeśli na opakowaniu widnieją tajemnicze symbole zaczynające się od litery „E”? Czy zawsze muszą kryć się za nimi szkodliwe substancje? Niekoniecznie.

Nie wszystko złoto, co się świeci...

Tajemniczych symboli oznaczających substancje dodawane do żywności, jest kilkaset.
W zależności od numeracji podzielone są na pięć grup:

barwniki i pigmenty (E100-E180)
konserwanty (E200-E263)
antyutleniacze (E270-E385) 
zagęszczacze (E400-E472)
i pozostałe dodatki (E500-E967).

Spośród wymienionych substancji tylko konserwanty stanowią tę grupę dodatków, której w większym stopniu powinniśmy unikać. „Substancje dodatkowe” nie zawsze są dla nas szkodliwe. Niektóre z nich są naturalne, niektóre produkowane sztucznie, niektóre nie mają żadnego wpływu na nasze zdrowie, inne z kolei mogą spowodować rozwój ciężkiej choroby.


Copyright © 2014 Arsenic - naturalnie z przekorą , Blogger