Blondyni z Wysp Salomona
biologia pigmentacji · HVC · analiza kolorystyczna
O tym, dlaczego człowieka łatwiej zrozumieć, kiedy przestaje się go klasyfikować.
Aleksandra Galiszkiewicz · ARSENIC
Blond włosy i bardzo ciemna skóra wyglądają na zestaw niezwykły głównie dlatego, że przywykliśmy do oglądania ludzkiej pigmentacji przez pryzmat kilku dobrze znanych europejskich konfiguracji. Jasna skóra występuje w naszym otoczeniu często razem z jasnymi włosami i tęczówkami, ciemniejsze włosy często towarzyszą ciemniejszej oprawie oczu. Kiedy poszczególne elementy tego zestawu zaczynają zachowywać się niezależnie, łatwo odnieść wrażenie, że coś do siebie „nie pasuje”.
Biologia człowieka żadnej takiej umowy jednak nie podpisała.
W Melanezji, między innymi na Wyspach Salomona, naturalne blond włosy występują u ludzi o bardzo silnie pigmentowanej skórze. Nie są rezultatem rozjaśniania włosów słońcem ani wodą morską i nie dają się wyjaśnić niedawną domieszką europejską. W 2012 roku zespół Eimear Kenny opublikował w Science badanie, które wskazało jeden z głównych mechanizmów odpowiedzialnych za ten fenotyp: wariant genu TYRP1, prowadzący do zamiany aminokwasu w białku TYRP1 — Arg93Cys, zapisywanej również R93C. W populacji badanej na Wyspach Salomona allel osiągał częstość około 26%, a blond włosy były silnie związane z posiadaniem dwóch jego kopii. [Kenny i wsp., 2012]
Arginina staje się cysteiną
Zapis R93C oznacza, że w pozycji 93 białka TYRP1 arginina została zastąpiona cysteiną. R jest jednoliterowym symbolem argininy, C — cysteiny. Tyrozyna, z którą łatwo tutaj o skojarzenie ze względu na nazwę tyrosinase-related protein 1, miałaby symbol Y.
Ta zamiana jest interesująca z powodów strukturalnych. TYRP1 zawiera obszar bogaty w cysteiny i stabilizujące białko mostki dwusiarczkowe. Arginina 93 znajduje się blisko skupiska takich wiązań. Dodanie kolejnej cysteiny może zaburzać ich prawidłowe tworzenie, a wraz z nim fałdowanie i stabilność całego białka. Badanie struktury ludzkiego TYRP1 opublikowane kilka lat po pracy Kenny wskazało właśnie taki mechanizm jako prawdopodobną konsekwencję R93C. Ta sama praca pokazała zresztą, że ludzki TYRP1 ma w centrum aktywnym dwa jony cynku, a jego rzeczywista funkcja enzymatyczna jest bardziej złożona, niż zakładały wcześniejsze modele. [Lai i wsp., 2017]
Pierwotna praca z Science zwracała uwagę na dodatkowy trop. U myszy istnieje mutacja Tyrp1 R38C, również zamieniająca argininę na cysteinę. Towarzyszą jej zmniejszona stabilność i funkcja TYRP1 oraz mniejsza zawartość melaniny we włosach. Podobieństwo obu mutacji dostarcza dobrego modelu roboczego dla R93C u człowieka, chociaż analogia z myszą pozostaje analogią i nie zastępuje bezpośredniego badania melanezyjskich włosów.
Blond nie musi oznaczać dużej ilości feomelaniny
Ludzką pigmentację zwykle opisujemy przede wszystkim poprzez dwie duże rodziny melanin: brunatnoczarną eumelaninę i żółtawo-czerwonawą feomelaninę. Rzeczywisty pigment jest chemicznie bardziej złożony niż takie dwa słowa sugerują, ale podział jest użytecznym punktem wyjścia.
Intuicja może podpowiadać, że żółtawy blond zawdzięcza barwę dużej ilości żółtawej feomelaniny. Analizy chemiczne ludzkich włosów pokazują inny obraz. Shosuke Ito i Kazumasa Wakamatsu badali zawartość obu rodzajów pigmentu we włosach czarnych, ciemnobrązowych, brązowych, jasnobrązowych, blond i rudych. Wraz z przechodzeniem od włosów czarnych do blond systematycznie malała przede wszystkim zawartość eumelaniny. Feomelanina pozostawała na stosunkowo niskim poziomie w większości nierudych włosów; wyraźnie duży jej udział pojawiał się we włosach rudych. [Ito, Wakamatsu, 2011]
Blond może więc powstać poprzez bardzo małą ilość ciemnego pigmentu. Gdy eumelaniny jest niewiele, coraz większego znaczenia nabiera struktura samego włosa, sposób rozpraszania światła, rozmieszczenie pigmentu oraz własności melanosomów. Żółtawy czy złotawy wygląd włosa nie stanowi sam w sobie dowodu na dominację feomelaniny.
W przypadku mieszkańców Wysp Salomona najbardziej prawdopodobny model prowadzi obecnie przez zaburzoną eumelanizację włosa związaną z TYRP1. Nadal jest to model, którego ważnego elementu brakuje.
Badanie, którego nikt jeszcze najwyraźniej nie zrobił
Melaninę we włosach umiemy analizować chemicznie od dawna. Już w latach osiemdziesiątych opracowano metody wykorzystujące chemiczną degradację pigmentu i chromatografię cieczową. Później zestaw markerów oraz metody oznaczeń były rozwijane i udoskonalane. PTCA może służyć jako marker eumelaniny, TTCA jako jeden z markerów feomelaniny, a 4-AHP pozwala analizować komponent feomelaninowy po hydrolizie kwasem jodowodorowym. [Ito, Fujita, 1985]
Można także badać strukturę eumelaniny bardziej szczegółowo, między innymi udział jednostek pochodzących od DHI i DHICA, oraz zestawić analizę chemiczną z mikroskopowym obrazem melanosomów. Badania tego rodzaju wykonywano na ludzkich włosach różnych kolorów. [Ozeki, Ito, Wakamatsu, 1996]
A jednak w literaturze, którą udało mi się znaleźć, nadal nie ma eksperymentu, który najbardziej chciałabym tutaj zobaczyć: porównania włosów osób z Wysp Salomona o genotypach związanych z TYRP1 R93C i bez tego wariantu oraz bezpośredniego oznaczenia eumelaniny, feomelaniny, składu eumelaniny i morfologii melanosomów.
Brakuje doświadczenia, które połączyłoby te elementy w jednym badaniu.
Dlatego na obecnym etapie można rozsądnie podejrzewać, że jasność melanezyjskich włosów wiąże się z niewielką ilością prawidłowo wytwarzanej eumelaniny i być może również zmianami dotyczącymi organizacji pigmentu czy melanosomów. Nie wiemy jeszcze, czy głównym efektem R93C jest sama ilość eumelaniny, jej właściwości chemiczne, dojrzewanie melanosomów, sposób upakowania pigmentu czy kilka tych zjawisk jednocześnie.
Ta luka jest dla mnie szczególnie ciekawa, ponieważ wizualny rezultat przypomina coś doskonale znajomego z niskopigmentowanych populacji europejskich: bardzo jasny włos. Podobny efekt obserwacyjny może więc powstać różnymi drogami biologicznymi.
Skóra najwyraźniej nie dostała tej samej wiadomości
Najbardziej interesującą cechą R93C pozostaje tkankowa selektywność jego efektu.
W 2014 roku Heather Norton i współpracownicy zbadali 550 mieszkańców północnej Melanezji. Wariant 93C występował tam ze średnią częstością około 12%, niższą niż około 26% obserwowane wcześniej na Wyspach Salomona, a jego częstość bardzo wyraźnie różniła się pomiędzy poszczególnymi wyspami. Wciąż był istotnie związany z jaśniejszym włosem. Nie wykazano analogicznego związku z jaśniejszą pigmentacją skóry. [Norton i wsp., 2014]
To jest jedna z tych informacji, które potrafią uporządkować myślenie o kolorystyce człowieka lepiej niż kolejna tabela typów.
Skóra, włosy i tęczówki korzystają z melanogenezy i melanosomów, ale nie są trzema końcówkami jednego suwaka. Ilość pigmentu, jego rodzaj, rozmieszczenie, aktywność melanocytów, funkcjonowanie melanosomów i ekspresja poszczególnych genów mogą różnić się pomiędzy tkankami.
Możemy więc oglądać człowieka o bardzo wysokiej pigmentacji eumelaninowej skóry i ciemnych tęczówkach, którego włosy poprzez zmianę dotyczącą konkretnego elementu aparatu pigmentacyjnego stały się blond.
Z punktu widzenia biologii jest to ciekawa kombinacja cech. Z punktu widzenia systemu oczekującego, że ciemna skóra powinna przychodzić w komplecie z ciemnymi włosami, staje się „problemem do rozwiązania”.
Kieran Dodds i rude włosy, które odmawiają pozostania w jednej szufladzie
Podobną lekcję, tyle że fotograficzną, daje od lat Kieran Dodds w projekcie Gingers.
Projekt zaczął się w Szkocji, gdzie rude włosy mają bardzo silne znaczenie kulturowe i łatwo uznać je niemal za lokalny znak rozpoznawczy. Dodds wyszedł jednak daleko poza Szkocję. Gingers obejmuje portrety wykonane przez jedenaście stref czasowych, od obu Ameryk przez Europę po Bliski Wschód i Azję. Fotograf opisuje projekt jako historię przepływu DNA przez kultury i pokolenia. [Gingers — strona projektu]
W nowszej kontynuacji, Gingers of America, wśród osób zgłaszających się do projektu pojawiali się ludzie o szkockich i irlandzkich korzeniach, ale także rdzenni Amerykanie, Latynosi czy osoby z pochodzeniem środkowoazjatyckim. Sam projekt przesuwa więc uwagę z prostego skojarzenia „rudy = Celt” ku historii migracji, rekombinacji i różnorodności ludzi, którzy mogą nosić podobną cechę. [Gingers of America]
Fotografie Doddsa są dla mnie interesujące również kolorystycznie. Rudość włosa za każdym razem pozostaje bardzo wyrazistym elementem pejzażu człowieka, ale pejzaż wokół niej się zmienia. Zmienia się jasność skóry, jej barwa, pigmentacja oczu, oprawa oka, kontrast, ilość eumelaniny w pozostałych strukturach. Samo stwierdzenie „rude włosy” mówi więc zaskakująco mało o całym człowieku.
W swoich analizach widzę dokładnie to samo. Rudy włos może znaleźć się przy bardzo jasnej biało-różowej skórze i niebieskich tęczówkach, może też pojawić się w znacznie silniej pigmentowanym fenotypie. Kolor włosa pozostaje istotną informacją, ale nie staje się instrukcją pozwalającą odtworzyć resztę człowieka.
Angélica Dass i kilka tysięcy odpowiedzi na pytanie o „kolor skóry”
Jeszcze bardziej bezpośrednie przełożenie na kolor daje Humanæ Angéliki Dass.
Dass fotografuje ludzi na jednolitych tłach, których barwę dobiera na podstawie próbki 11 × 11 pikseli pobranej z okolicy nosa fotografowanej osoby, a następnie odnosi ją do systemu Pantone. Projekt powstaje od lat i obejmuje już tysiące ludzi fotografowanych w wielu krajach. Jego punktem wyjścia jest zakwestionowanie języka, w którym ludzką skórę opisuje się za pomocą kilku etykiet: „białej”, „czarnej”, „czerwonej” czy „żółtej”. [Humanæ — strona projektu]
Wystarczy spojrzeć na zestawione ze sobą portrety, żeby zobaczyć absurd tych określeń jako opisu koloru.
Ludzka skóra tworzy ogromne kontinuum. Przesuwa się w barwie, jasności i nasyceniu, a widoczny kolor powstaje wskutek współdziałania melaniny, hemoglobiny, właściwości optycznych tkanek oraz oświetlenia. Słowo „brązowy” obejmuje obszar tak wielki, że z punktu widzenia analizy koloru samo w sobie przekazuje niewiele.
Humanæ doskonale pokazuje także coś, co w pracy z człowiekiem jest dla mnie podstawowe: kategoria może być społecznie bardzo silna i kolorystycznie bardzo słaba.
Człowiek sklasyfikowany jako „czarny” może mieć skórę wyraźnie jaśniejszą, ciemniejszą, bardziej czerwonawą, bardziej żółtawą, bardziej neutralną, bardziej lub mniej chromatyczną niż inna osoba umieszczana pod tą samą nazwą.
W analizie kolorystycznej interesuje mnie ten rzeczywisty kolor.
Człowiek opisany przez HVC
W tym miejscu genetyka, fotografia Doddsa, Humanæ Dass i analiza kolorystyczna zaczynają mówić o tym samym zjawisku różnymi językami.
Fenotyp człowieka można obserwować przez trzy podstawowe własności koloru: Hue, Value i Chroma.
Nie zakładam przy tym, że cały człowiek posiada jedno H, jedno V i jedno C. Wręcz przeciwnie. Skóra, włosy, tęczówki, oprawa oka, usta, rumień i pozostałe widoczne elementy tworzą rozkład tych parametrów.
To właśnie ten rozkład nazywam czasem pejzażem człowieka.
I tutaj blondyni z Wysp Salomona okazują się fantastycznym materiałem do myślenia.
Włosy mają wysokie Value. Są jasne.
Skóra ma Value znacznie niższe.
Silnie pigmentowane tęczówki i oprawa oczu mogą znajdować się również w ciemniejszych zakresach.
Próba ustalenia, czy taki człowiek jest „jasny”, czy „ciemny”, traci więc sens. Znacznie więcej informacji daje stwierdzenie, że jego fenotyp charakteryzuje bardzo szeroki rozrzut na osi jasności.
I to zmienia sposób budowania kolorystyki ubrania.
Każda cecha potrzebuje oparcia
Przez lata pracy wypracowałam sobie prostą zasadę: istotne cechy kolorystyczne człowieka powinny znaleźć oparcie w kolorach, które wokół niego budujemy.
Oparcie oznacza dla mnie odpowiedź na hue, value i chroma. Nie wymaga dosłownego kopiowania koloru tęczówki albo włosów.
Jeżeli ktoś ma jasną skórę i jasne tęczówki, a przy tym bardzo ciemne włosy i ciemną oprawę oczu, jego pejzaż zawiera oba końce osi jasności. Jasne oczy nie powinny zostać porzucone w kompozycji złożonej wyłącznie z głębokich kolorów tylko dlatego, że włosy są ciemne. Ciemne włosy nie znikają natomiast tylko dlatego, że skóra jest jasna.
Podobnie patrzę na osobę z biało-różową skórą, błękitnymi tęczówkami i rudymi włosami. Rude włosy są dużym, fizycznie obecnym elementem jej kolorystyki. Ich barwa i nasycenie powinny dostać odpowiedź w stylizacji. Nie musi to być kolejne rude pole. Oparcie może zostać stworzone za pomocą innej barwy o pokrewnej jakości, odpowiedniego nasycenia, jasności albo relacji pomiędzy kilkoma kolorami.
U melanezyjskiego blondyna jasne włosy również potrzebują oparcia.
Gdybyśmy zbudowali całą stylizację wyłącznie z bardzo ciemnych wartości, pozostawilibyśmy ogromną jasną powierzchnię włosów poza kompozycją. Gdyby wszystko zostało rozjaśnione, stracilibyśmy kontakt z głęboką pigmentacją skóry i oczu.
Naturalnym rozwiązaniem staje się duży zakres Value w samej stylizacji.
Może pojawić się kolor głęboki, średni i wyraźnie jasny. Ich konkretne proporcje będą już zależały od konkretnego człowieka, bo nawet w obrębie jednej populacji nie istnieje przecież jeden fenotyp.
Nasycenie i ilość pigmentu
Nasycenie wymaga nieco bardziej ostrożnego języka.
Wysoka zawartość eumelaniny oznacza silną pigmentację. Nie można jej matematycznie utożsamić z wysokim Chroma, ponieważ bardzo duża absorpcja światła obniża również jasność, a wraz z zejściem do bardzo niskiego Value zmienia się dostępny zakres chromatyczności.
Człowiek nie jest jednak abstrakcyjną próbką farby.
Bardzo ciemna skóra i silnie pigmentowane tęczówki są w całej kompozycji wyraźnymi elementami wizualnymi. Nie skłaniałabym się więc w takim fenotypie ku palecie bardzo wyszarzonej i niskonasyconej. Jednocześnie blond włosy nie dają mi powodu, żeby przesunąć całość aż ku skrajnym, niemal neonowym nasyceniom.
Jako punkt wyjścia najbardziej przekonuje mnie nasycenie średnie do średnio wysokiego.
To oczywiście hipoteza dotycząca kolorystyki konkretnego rodzaju fenotypu, a nie wynik badania populacyjnego. W praktyce każdą osobę należałoby obserwować oddzielnie.
Hue: brąz, złoto i ciepło, które trzeba jeszcze sprawdzić
Na fotografiach wielu blond mieszkańców Melanezji pejzaż rzeczywiście grawituje wizualnie ku cieplejszym zakresom: pojawiają się głębokie brązy skóry i żółtawe lub złotawe włosy.
Tutaj również dobrze zachować ostrożność. „Brąz” jest nazwą wizualną obejmującą wiele różnych hue, a złotawy wygląd bardzo jasnego włosa nie daje nam automatycznie informacji o dużej zawartości feomelaniny. Przy niewielkiej ilości pigmentu coraz większy udział w obserwowanym efekcie mają własności keratyny i optyka włosa.
Jeżeli jednak konkretny człowiek rzeczywiście prezentuje przewagę cieplejszych wizualnie barw skóry i włosów, uwzględniłabym tę informację w jego kolorystyce.
Taki opis jest dla mnie znacznie bardziej użyteczny niż nazwa typu kolorystycznego.
Nie potrzebuję nowego typu
Przez wiele lat obserwowania ludzi coraz mniej interesowało mnie wymyślanie kolejnych nazw dla kombinacji, które nie mieściły się w istniejących systemach.
Gdy odkrywca docierał kiedyś do lądu, którego nie znał, mógł zatknąć flagę, nadać mu nazwę i uznać problem za rozwiązany. Nie mam potrzeby uprawiania analizy kolorystycznej w podobny sposób.
Jeżeli spotkam człowieka, którego skóra przypomina zakres kojarzony w jednym systemie z jednym „typem”, włosy przypominają drugi, a oczy trzeci, nie powstaje z tego nowa pora roku, hybryda ani trzynasty czy dwudziesty siódmy typ wymagający chrztu.
Powstaje człowiek.
Jego cechy mają biologiczne przyczyny i fizyczne właściwości. Mogę próbować zrozumieć mechanizm ich powstawania, opisać obserwowany rezultat poprzez hue, value i chroma, zobaczyć relacje pomiędzy poszczególnymi elementami, a następnie zbudować kolorystykę ubrania, która stworzy dla tych cech odpowiednie oparcie.
Właśnie ten proces interesuje mnie w analizie kolorystycznej najbardziej.
Dwa pejzaże
Od dawna myślę o kolorystyce człowieka jak o pejzażu.
Pejzaż ma swoje miejsca jasne i ciemne. Ma kolory bardziej intensywne i bardziej wyciszone. Ma dominanty barwne, akcenty, powtórzenia, kontrasty i obszary przejściowe. Jego elementy mogą być skrajnie różne, a mimo to należeć do jednej całości.
Ubranie tworzy drugi pejzaż.
Moja praca polega na takim zbudowaniu tego drugiego, żeby pierwszy pozostał widoczny i żeby oba zaczęły ze sobą współpracować.
Blondyni z Wysp Salomona są pięknym przykładem tego, dlaczego przy takim myśleniu klasyfikacja szybko staje się drugorzędna. Ich bardzo jasne włosy i bardzo ciemna skóra nie wymagają pogodzenia dwóch sprzecznych typów kolorystycznych. Wymagają zauważenia szerokiego zakresu jasności. Silnie pigmentowana skóra i tęczówki dostarczają informacji o nasyceniu i sile całego pejzażu. Rzeczywista barwa skóry, oczu i włosów pozwala ustalić kierunki hue.
Biologia dostarcza wyjaśnienia, skąd ten pejzaż się wziął.
Fizyka koloru pozwala go opisać.
Percepcja pomaga zrozumieć relacje.
Dopiero na końcu pojawiają się ubrania.
Jeśli zajmujesz się analizą kolorystyczną i chcesz rozumieć mechanizmy stojące za obserwowanym fenotypem, właśnie temu poświęcam szkolenie „Biologiczne i fizyczne podstawy analizy kolorystycznej człowieka”. Pracujemy na biologii pigmentacji, fizyce koloru, HVC, percepcji oraz metodzie przechodzenia od obserwacji do argumentowanych wniosków i praktycznych rekomendacji.
Chodzi o to, żeby umieć zobaczyć człowieka jako złożony układ cech, opisać go i samodzielnie zbudować dla niego kolorystyczne rozwiązania.
Podczas stacjonarnej analizy pracuję właśnie w ten sposób: obserwujemy rzeczywiste cechy Twojego fenotypu, ich barwę, jasność, nasycenie i relacje między nimi, a potem przekładamy je na konkretne kolory do noszenia.
Sprawdź analizę stacjonarnąŹródła i dalsza lektura
- Kenny E.E. i wsp., Melanesian blond hair is caused by an amino acid change in TYRP1, Science, 2012 — pełny tekst w PMC .
- Norton H.L. i wsp., Distribution of an allele associated with blond hair color across Northern Island Melanesia, American Journal of Physical Anthropology, 2014 — PubMed .
- Lai X. i wsp., Structure of Human Tyrosinase Related Protein 1 Reveals a Binuclear Zinc Active Site Important for Melanogenesis, 2017 — pełny tekst w PMC .
- Ito S., Wakamatsu K., Diversity of human hair pigmentation as studied by chemical analysis of eumelanin and pheomelanin, 2011 — PubMed .
- Ito S., Fujita K., Microanalysis of eumelanin and pheomelanin in hair and melanomas by chemical degradation and liquid chromatography, 1985 — PubMed .
- Ozeki H., Ito S., Wakamatsu K., Chemical characterization of melanins in sheep wool and human hair, 1996 — PubMed .
- Kieran Dodds, Gingers — strona projektu .
- Angélica Dass, Humanæ — strona projektu .

