Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sleek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sleek. Pokaż wszystkie posty

Makijaż Pawie Oko



Co robić, gdy sesja, wszystkie gry na JoeMonster już przeszłam, mieszkanie wysprzątane, czasopisma przeczytane? Ano wyciągam kosmetyki i bawię się makijażem ;) Żartuję, sesja ścisnęła mnie w tym roku wyjątkowo mocno, dlatego dziś krótki post z prezentacją kilku produktów, bez których ostatnio żyć nie mogę.


Makijaż granat z neonowym akcentem

Makijaż granat z neonowym akcentem



Od czasu, kiedy ostatnio pokazałam Wam makijaż, minęło tyle czasu, że nowi subskrybenci mogą się poczuć zdezorientowani sliderem u góry bloga, pokazującym moje makijaże. A na blogu makijażowa cisza.


Impresje złoto-fioletowe - makijaż karnawałowy

Impresje złoto-fioletowe - makijaż karnawałowy



Pomysł na ten makijaż urodził się podczas oglądania obrazów wielkich impresjonistów, takich jak Claude Monet czy Van Gogh. 
Ich obrazy są niezwykłym hołdem dla Natury, otwierają oczy na jej wielką różnorodność i piękno, pomagają spojrzeć na codzienność z zupełnie innej, czarodziejskiej perspektywy. Mocno poruszają wyobraźnię i mój makijaż miał być takim właśnie luźnym nawiązaniem do ich twórczości. Czymś zwyczajnie ładnym, choć innym.


Szybcior na dzień i szybcior na wieczór, czyli jak się nie dać zwariować robiąc makijaż

Szybcior na dzień i szybcior na wieczór, czyli jak się nie dać zwariować robiąc makijaż

To nieprawda, że na co dzień chodzę pomalowana na złoto czy neonowo, a rano mam dowolną potrzebną ilość czasu na wykonanie jakiegoś wariackiego, kolorowego makijażu, który właśnie przed chwilą wymyśliłam. 
Ja również jestem dotknięta chorobą naszych czasów, a więc generalnie brakiem czasu. 


Czytam w tramwajach, kupuję przez internet i maluję się w 15 minut. 

Jesienna neonówka - oczopląsowy makijaż graficzny

Jesienna neonówka - oczopląsowy makijaż graficzny

Wraz z Klaudią z bloga Kosmetyczne Remedium postanowiłyśmy w tym tygodniu strzelić sobie pomarańczowe makijaże.

Klaudia ma przepiękne, niebieskie oczy, które aż się proszą o taką ciepłą, jesienną oprawę pełną oranżowych tonów.

Dla mnie było to okazją do pokazania się Wam w kolorze, którego w makijażach używam najrzadziej.

No i rzecz jasna, nie mógł to być żaden miedziak ani rudość... jeśli pomarańcz u Arsenic, to tylko neonówka! :)



Kto zastrzelił Arsenic?

Kto zastrzelił Arsenic?

Ja wiem, że dopiero co minął sierpień i w sumie jeszcze nie do końca dociera do mnie skąd ta jesienna aura... A tu się zaczęły w sieci pojawiać już tutoriale halloweenowe!

No to i ja mam coś dla Was, na tę okazję w sam raz, że tak powiem. 

Moją propozycją jest kula w głowie, a raczej wlot po kuli, z którego wycieka jeszcze świeża krew. Brzmi wystarczająco obrzydliwie? 

Zrobić jest ją sobie całkiem łatwo i nie mam tu na myśli wcale strzelania sobie w łeb, bo w tym przypadku sztuką jest dziurę w głowie mieć i żyć, funkcjonować dalej jak gdyby nigdy nic ;)



Sleek PPQ Shangri-la: Supreme oraz Respect - zapowiedź

Sleek PPQ Shangri-la: Supreme oraz Respect - zapowiedź

Oho!
Sleek nie daje nam odetchnąć.
Ja tu się cieszę, że ich V2 Darks "nabrała mocy" wraz z przyjściem jesieni i na nowo odkrywam radość malowania z nią. Olałam nawet "olimpijkę" i wyśmiałam odgrzewanego kotleta Snapshots - KLIK!
...a oni nadal atakują. 

Źródło:  http://www.facebook.com/photo.php?fbid=10151053795833651&set=a.399663623650.175772.88752318650&type=1&theater



Recenzja Sleek i-Divine Primer Palette 600

Recenzja Sleek i-Divine Primer Palette 600




Jest to jeden z moich nowszych zakupów. Niestety, kompletnie nietrafiony. 
Cieszyłam się na myśl o dobrej jakości kremowych cieniach, które - sugerując się nazwą - będą także sprawdzały się w roli primerów, czyli baz pod cienie prasowane i pigmenty. 
O, naiwności!

Nie będę Wam opowiadała o opakowaniu, lusterku, ilości cieni - to się nie zmienia. 




Zapowiedź odgrzewanego kotleta Sleeka: paletka Snapshots

Zapowiedź odgrzewanego kotleta Sleeka: paletka Snapshots

Powariowali!
Jeszcze ludzie na dobre nie położyli rąk na Ultra Mattes (piszę o nich obszernie tutaj) czy olimpijce, a ci już wyjeżdżają z kolejną nowością.

Choć... nazywanie jej "nowością" jest już naciąganiem faktów.

Nie do końca zresztą rozumiem ten ruch z punktu marketingowego, bowiem paleta nie zachwyca niczym nowym.
Patrząc na nią, od razu nasuwa się skojarzenie z Ultra Mattes V1 Brights - jaśniejszą wersją matów - oraz z Monaco i  Curaçao .
Jest nieco bardziej stonowana niż V1, ale takie pastele zdecydowanie dadzą radę latem...
Szkoda, że sezon letni w zasadzie już przebrzmiał i wszyscy ostrzą zęby i pazury na sezon jesień/zima.

Crazy Mary - makijaż paletką Sleek Curaçao

Crazy Mary - makijaż paletką Sleek Curaçao

Zrobiło się cieplej i piękniej na świecie, po kilku dniach obrzydliwej, niemalże jesiennej pogody.
Postanowiłam ten dzień uczcić czymś kolorowym i czerwonym. 

Gdyby tylko chciało mi się takie makijaże robić na wyjazdach, na pewno nosiłabym je codziennie.

Zwykle jednak wyjazdy oznaczają Olę w wersji au naturel.

Ale wracając do meritum, czyli dzisiejszej zabawy w kolory.

Wyciągnęłam z czeluści kosmetyczki nieużywaną jeszcze paletę Sleek Curaçao i biorąc się za makijaż nie do końca wiedziałam co chcę zrobić, ani co mi wyjdzie.
Chciałam na pewno użyć czerwieni na całą powiekę a następnie rozetrzeć ją różem.
Reszta wyszła spontanicznie.

Sleek i-Divine Caribbean collection: Curaçao

Sleek i-Divine Caribbean collection: Curaçao

W kontrze do całego świata ostentacyjnie olewam najnowszy (znowu "limitowany") hicior Sleeka, mianowicie kolekcję olimpijską, w której skład weszła także paleta cieni. 

Postanowiłam wreszcie trzeźwym okiem spojrzeć na MOJĄ kolekcję palet Sleek i zdecydować, czy rzeczywiście potrzebuję kolejnego zestawu cieni. 

Nie potrzebuję. Ponadto "olimpijka" nie kusi kolorami jak niektóre z jej poprzedniczek, choć zestawienie bardzo jest ciekawe i oddaję mu cześć. I cześć, tyle o tej kolekcji.


Cukiereczek - makijaż paletą Sleek Ultra Mattes V1 Brights

Cukiereczek - makijaż paletą Sleek Ultra Mattes V1 Brights

Gdyby makijaż był jedzeniem, to ten byłby bardzo niezdrowym słodyczem ;)

Chciałam stworzyć coś superkolorowego, ale nie przerysowanego, lekkiego, aby dało się go nosić w dzień na niezobowiązujące okazje.

Zrezygnowałam z czarnej kreski, która kompletnie zmieniłaby charakter tego makijażu, na rzecz delikatnego zagęszczenia linii rzęs brązowo-czerwonym cieniem z paletki Sleek Sunset.

Dawno też nie nosiłam na ustach mojego ulubionego błyszczyka własnej produkcji - mieszaniny oleju śliwkowego, wosku pszczelego i pigmentu mineralnego w kolorze fuksji - zapodałam go sobie więc do tego makijażu, świadomie łamiąc "jedyną słuszną" zasadę:


Sleek i-Divine Ultra Mattes: V1 Brights vs. V2 Darks

Sleek i-Divine Ultra Mattes: V1 Brights vs. V2 Darks


Ok, to już naprawdę ostatnie dwie.

Sleek Ultra Mattes w dwóch wersjach kolorystycznych: V2 Darks oraz V1 Brights. Obie palety bardzo „sleekowe”, jeśli mowa o nasyceniu kolorów, pigmentacji i pudrowości cieni. I nareszcie matowe, na moje nieszczęście.

Po PPQ Me, Myself & Eye powiedziałam sobie, że już mi wystarczy Sleeka. Choć paleta jest piękna i do dziś często z niej korzystam, to jednak wiecie... ileż można mieć perłowych cieni w kolekcji?

W niemal każdej paletce Sleeka znajduje się czerń, której nie zużyję nigdy, wiem to na pewno. W wielu są różowości, które staram się zużyć jako róże do policzków bo słodkie, różowe makijaże nie goszczą u mnie zbyt często.

A poza tym uważam, że perłowe cienie są śliczne i potrafią znakomicie dodać uroku, ale tylko jeśli są używane oszczędnie. Rozcieranie perłowych cieni aż pod brwi czy używanie kilku odcieni perły do blendowania to kompletnie nie moja bajka.

Tak więc kolejnej palety Sleeka, naładowanej perłami nie miałam zamiaru kupować.

No i masz, dwie palety matowe, niech to szlag.

Copyright © 2014 Arsenic - naturalnie z przekorą , Blogger