Pokazywanie postów oznaczonych etykietą balkon. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą balkon. Pokaż wszystkie posty
Twarożek z listkami pomidorów

Twarożek z listkami pomidorów


Od kiedy rok temu dowiedziałam się, że liście pomidorów również są jadalne - a nie tylko pomidory, w tym także te zielone - postanowiłam, że i w tym roku je zasieję. I choć miejsca na nie mam znacznie mniej niż ostatnio - raptem dwie skrzynki na balkonie - to już zacieram rączki, bo wyrosły mi już bardzo ładne krzaczki. Ze stoickim spokojem też podchodzę do kwestii bruklowania i przecinania ich - co się urwie, to się zje. A póki co, niech rosną :)


Pistacjowe grzeszki...

Pistacjowe grzeszki...

OM...nom... nom... nom...

Bo Rossmann to ZŁO. Wiecie, długa kolejka i równie długa półka ze słodyczami prawie ocierającymi się bezczelnie o mnie.

I wszystkie smaki świata, tylko patrzeć jak wprowadzą czekoladę z wołowiną, żeby antywegetarianie mieli problem.

I tak siedzę sobie na balkonie z moją kawką, z moją pistacjową pociechą i zastanawiam się czy gołębie jedzą czekoladę? Któregoś dnia widziałam skurczybyka skubiącego peta papierosowego. Szok. Skubał go namiętnie i odpuścić nie chciał.


Leśna wiedźma na balkonie

Leśna wiedźma na balkonie

Skradała się, droczyła, doprowadzała nas do szału rozmyślając się w ostatniej chwili, wreszcie jak przylazła, jak się rozlała, rozbestwiła to ciężko doprawdy zanucić "a w Krakowie... na Brackiej pada deszcz" i nie sfałszować. Bo pizga złem, a nie pada. 

Z niepokojem patrzę na mój skrawek ogrodu na balkonie, szczególnie na pomidorki, którym dopiero się zielone główki zawiązały. Czy aby piorun kulisty nie postanowi w nie walnąć? Właśnie w moje pomidory, o średnicy 2 cm?



Copyright © 2014 Arsenic - naturalnie z przekorą , Blogger