Norel Dr Wilsz rozświetlajacy krem pod oczy z nowej serii Multivitamin


Maleństwo to jest nowością wchodzącą w skład całej serii Multivitamin marki Norel Dr Wilsz. Recenzuję go w pierwszej kolejności, bo - jako najporęczniejszy z całej serii - trafił do mojej wyjazdowej kosmetyczki i umila mi czas wieczorami ale i rano też.
Serie witaminowe zwykle kojarzą mi się nie za dobrze. Po doświadczeniach z recepturami w labo wiem, że hasło "witaminy" na opakowaniu kosmetyku oznacza zwykle po prostu przeciwutleniacze (wit A i E, rzadziej C w postaci kwasu askorbinowego) dodane do kosmetyku po to, aby faza olejowa nie zjełczała, a skórze taki dodatek niewiele daje z uwagi na niezbyt ich dużą ilość w kosmetyku. 
Dlatego tym dokładniej przyglądam się takim seriom, w których producent stawia na witaminy, czyli karmienie skóry. Zwłaszcza,jeśli tym producentem jest Norel - bo spodziewam się po nim fajerwerków :)


Na wstępie bardzo miły gest ze strony producenta - w opakowaniu kremu pod oczy znajdujemy saszetkę z próbką innego ich produktu. W tym przypadku krem do skóry wrażliwej, o cudownie różanym zapachu. Przydał się na wyjeździe i uważam to za bardzo dobrą praktykę i reklamę własnych produktów. Tak trzymać!

Krem ma przyjemną, dość bogatą konsystencję. Nie nazwałabym go masełkiem, nie daje też takiego efektu po zaaplikowaniu na skórę pod oczami, ale czuć, że jest konkret. Nawilża bardzo dobrze i przyjemnie się go używa. Na plus dla marki jest też brak związków zapachowych w jego składzie - bo kto potrzebuje zapachu w kremie pod oczy?

No dobrze,a co maleństwo witaminowe ma w składzie? Czy tylko przeciwutleniacz Oxynex, czy może coś więcej?



Jest to bogata emulsja z silnie nawilżającym humektantem - gliceryną w dużej ilości. Bazuje na maśle shea i pierwszą ciekawostką, którą producent się nie chwali na froncie opakowania jest kofeina. Po prostu pomyśleli, że to jest normalne i tak powinno być - no, hej! To jest krem pod oczy, więc działanie pobudzające mikrocyrkulację krwi jest wskazane. Fajnie.

Kolejnym ciekawym składnikiem jest tripeptyd, którym producent również niespecjalnie się chwali na opakowaniu. A jest czym, na stronie Biochemii Urody działanie peptydów zostało bardzo zgrabnie i przystępnie opisane: 


Ten konkretny peptyd, zastosowany w tym kremie pod oczy, odpowiada za zwiększenie gęstości skóry, a więc jej odmłodzenie oraz eliminację zmarszczek. Bajera!
A potem już dostajemy obiecane witaminy. Ale jakie! Po pierwsze, najwspanialszą znaną obecnie formę witaminy C, o której pisałam tutaj: KLIK!
Już sam ten składnik wystarczyłby, abym była zadowolona, ale mamy tego dobra w składzie więcej: dwie inne formy witaminy C, niacynamid, a także retinol, witaminę E, ubichinon, pantenol i na deserek alantoinę, żeby ewentualne podrażnienia łagodzić. Cudownie!


Skład jest więc bardzo porządny, obiecane witaminy faktycznie są, a co więcej - są najlepszej jakości, aby służyły skórze jak najefektywniej. A do witamin dodano kilka fajnych składników, ot tak - bo producent wie, że sprawdzą się dobrze w kremie pod oczy i uważa, że my o tym wiemy, więc nie ma o czym mówić :) Lubię takie podejście, bardzo lubię gdy producentowi chce się tej alantoiny czy pantenolu dodać do składu. To nie są drogie składniki, a jakże często pomijane w tworzeniu receptury. Tymczasem ciężko je przecenić w kosmetyku pod oczy.

Co ciekawe, krem ten posiada również w składzie mikę, a więc drobinki rozświetlające. Ja ich nie zauważyłam, to znaczy - nie spodziewajcie się migotania ani błysku - to nie jest rozświetlacz! Obiecane rozświetlenie jest, ale bardzo, bardzo subtelne. Polubią je osoby starsze, z dużą już ilością zmarszczek do wygładzenia, lub posiadające cienie pod oczami - w tym przypadku mika wespół z kofeiną i odrobiną dimetikonu zrobią bardzo dobrą robotę.

Krem ten można kupić tutaj: KLIK! Jego cena odzwierciedla jakość i z pełną świadomością i odpowiedzialnością stwierdzam, że warto.

Trzymajcie się ciepło
Arsenic

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Copyright © 2014 Arsenic - naturalnie z przekorą , Blogger