Kosmetyki AA Oceanic: co ma wspólnego weganizm z demakijażem?


A do tego złoto koloidalne, peptydy, system inteligentnej ochrony stóp i działanie przeciwzmarszczkowe na paznokcie u dłoni.
Najpierw jednak ważne ogłoszenie: otóż Michał z bloga Twoje Źródło Urody poszukuje osób chętnych do testowania kosmetyków, m. in. właśnie takich jak te, o których za chwilę opowiem. 

Jeśli znajdą się tutaj osoby prowadzące blog lub kanał na YT i zainteresowane tematem, niechaj odezwą się bezpośrednio do Michała na maila: testujezTZU@gmail.com
Sugeruję, aby w treści swojego zgłoszenia wkleić Michałowi wszystkie linki do swoich blogów, vlogów, i do Instagrama też nie zaszkodzi. 
Znając Michała, jeśli Wam się współpraca ułoży, być może spotkamy się na którymś z Secrets of Beauty organizowanym przez niego. Ja w ten sposób poznałam m. in. Czarszkę, Pudernicę, Mazgoo, Wroobelę i całą ferajnę innych, fantastycznych osób... Ale to może temat na inny wpis. :)

Dzisiaj przyjrzymy się czterem kosmetykom marki AA Oceanic, których dane mi było używać przez ostatnie tygodnie. Najwięcej kontrowersji wzbudził we mnie płyn micelarny z serii AA Vegan, zacznijmy więc od niego.

AA VEGAN Płyn micelarny seboregulujący, 250 ml




Myślę, że przeczuwacie, iż nie wysilam się na wymyślanie komplementów wobec kosmetyków, które dostaję w ramach prezentów PR-owych. Przeciwnie, stawiam im poprzeczkę wysoko i gdy tylko wpada mi w chciwe łapy produkt otagowany jako wegański, a do tego z kwasem azelainowym, którym mam traktować śluzówkę oczu... No, wiecie co ten diabełek na ramieniu mi podszeptuje. Nawet się zresztą nie wzbraniam. 

Wyciągnęłam więc z szuflady kilka matowych pomadek Bell w najmocniejszych kolorach i postanowiłam udowodnić, że dziesięć wacików nie wystarczy. Tymczasem, wynik po jednym pociągnięciu jednym wacikiem jest w sumie całkiem zadowalający i teraz już jedyną rzeczą, do której mogę się przywalać, jest ta wegańskość produktu, równie dla mnie zabawna, co i bezglutenowe kremy na tyłek. 
Nie będę tutaj wklejała filozofii producenta, powiedziałam swoje, szanuję odmienne opinie.



Nie myślcie zresztą, że powyższy test był jedynym, jaki przeprowadziłam na tym produkcie. Owszem, używam go dość regularnie od paru tygodni, dzielnie przemywając nim twarz i zmywając - czasem dość ciężkie - makijaże. Na zmianę z drugim płynem micelarnym, marki Synchroline, o którym pisałam w poście z przyszłości. I mam kilka uwag.

My się z producentem chyba nie zrozumieliśmy. Dla mnie produkt nazwany "płynem micelarnym" jednoznacznie wskazuje na demakijaż, w tym również okolic oczu. Nie do pomyślenia dla mnie jest to, aby produkt przeznaczony do kontaktu z tą wrażliwą strefą, mógł uczulać, podrażniać czy choćby szczypać. A ten, niestety, to robi. Uściślając - w moim przypadku szczypie podczas zmywania i chwilę po, nie podrażnia ani nie uczula na dłużej. Po chwili nieprzyjemne odczucia znikają. Woda Sensicure nie powodowała żadnych tego typu atrakcji u mnie, nawet gdy wlałam go sobie hojnie wprost do oka w trakcie demakijażu na szybko.
Domyślam się, że za te atrakcje odpowiedzialny jest kwas azelainowy zawarty w płynie micelarnym AA. 

Czym jest kwas azelainowy? Dla kogo? Na co uważać?

Kwas azelainowy może być stosowany przez cały rok, gdyż nie wykazuje działania fotouczulającego. Nie ma przeciwwskazań dla kobiet w ciąży, co wyróżnia go spośród innych dostępnych w kosmetologii kwasów.
Kwas azelainowy wykazuje właściwości przeciwbakteryjne (działa na bakterie odpowiadające za trądzik - Propionibacterium acnes), zmniejsza rogowacenie naskórka oraz stabilizuje proces syntezy keratyny. Ponadto ma właściwości wybielające poprzez hamowanie nadmiernej czynności melanocytów. 
Wskazaniem do stosowania substancji jest trądzik pospolity oraz przebarwienia skórne. 
Do działań niepożądanych zaliczmy: zaburzenia skórne (pieczenie, podrażnienie, świąd, suchość skóry), kontaktowy stan zapalny skóry, stan na tle zapalnym mieszków włosowych oraz objawy nadwrażliwości. Kwas azelainowy ma właściwości wybielające, więc pacjenci o ciemnej karnacji powinny zachować ostrożność podczas aplikacji preparatu miejscowego.


Dodatkowo, w składzie mamy jeszcze kwas migdałowy i pomyślałam sobie, że albo ja jestem głupia i czegoś nie rozumiem, albo producent jest głupi i czegoś nie rozumie tworząc takie kosmetyki.
Postawiłam, jak zawsze, na to pierwsze, aby uczciwie sprawdzić wszystko - i, cóż, miałam rację: jestem głupia.
Otóż nigdzie na opakowaniu tego płynu micelarnego nie jest napisane, że produkt ten służy do demakijażu okolic oczu. Producent wręcz zaleca, aby przemywać nim skórę twarzy, szyi i dekoltu, tak jak hydrolatem czy tonikiem. I wiecie co? TO MA SENS! 
Biorąc pod uwagę skład tego produktu, aż nasycony ekstraktami z kasztanowca i zielonej herbaty, kofeiną, kwasami, alantoiną, mocznikiem, biotyną, i czym tam jeszcze - jest to genialny tonik kwasowy do walki z problematyczną cerą. Gdybym nie była tak beznadziejnie zakochana w moim toniku z kwasami PHA, oddałabym temu produktowi hołd równie wielki, ponieważ zastępuje go godnie. To po prostu nie jest płyn micelarny do demakijażu... 

A już na koniec, w ramach wisienki na szczycie tego, powiedzmy, tortu: co weganie myślą o kwasie hialuronowym, zawartym w tym produkcie? Przecież jest to składnik wytwarzany metodami mikrobiologicznymi z różnych szczepów bakterii. Czy należy dyskryminować jednokomórkowce? Też mają prawo żyć, a nie być rozsmarowywane na czyjejś niepoprawnej politycznie gębie.

LIFT4SKIN ACTIVE GLYCOL Korygujący krem pod oczy 15 ml


Z tym produktem nie miałam żadnego problemu. Złoto koloidalne, peptydy aktywujące syntezę kolagenu w skórze, do tego niacynamid wzmacniający działanie produktów promieniochronnych i rozjaśniających, skwalan, alantoina, pantenol, oleje: z awokado, z ostropestu, z ogórecznika, dziękuję, koniec recenzji. :)

Jeśli musiałabym się do czegoś przyczepić (a muszę, bo się uduszę...), to jest to pojemność tego produktu. 15 ml to raczej mało i tłumaczenie tej ilości faktem, iż jest to produkt jedynie do stosowania w okolice oczu, niewiele tu - w mojej opinii - zmienia, ponieważ moja okolica oczu obejmuje również spory kawałek skroni z zarysowującymi się coraz mocniej kurzymi łapkami. Ponadto, tego typu preparaty lubię wklepywać hojnie, a czasem zaaplikować je sobie również na okolicę ust - też przez czas i naturę doświadczone. 


Szkoda, że się skończył. Aplikowało się go bardzo przyjemnie, rzeczywiście wizualnie wygładzał skórę - co prawdopodobnie jest wynikiem obecności starej, dobrej krzemionki w składzie. Znamy te numery i lubimy je bardzo!
Nie powiem Wam, czy widzę różnicę w wyglądzie mojej skóry, czy coś się zmieniło, ponieważ tego typu odpowiedzi wymagają kuracji stosowanej przed czas dłuższy niż kilka tygodni. Wiem jednak, że jeśli już inwestować w walkę z kurzymi łapkami, warto rozglądać się właśnie za tego typu składami. 

AQUASELIN Krem do stóp antyperspirant 50ml

Mówiłam już, że kosmetyki do testów nie mają ze mną łatwo i naprawdę poddaję je testom, a nie tylko kitram w szafce? Krem - antyperspirant przeciw nadmiernej potliwości stóp zamieszkał na stałe w mojej torbie na siłownię, ponieważ uznałam, że nie ma lepszego miejsca na sprawdzenie obietnic producenta niż Cinema Cardio, gdzie przez bite 1,5 godziny filmu wyżywam się na orbitreku. 

I cóż mogę powiedzieć aby pozostać damą? Po skończonym treningu jestem w stanie przebywać w jednym pomieszczeniu z własnymi butami i skarpetami, czy to jest wystarczająca rekomendacja dla Was? Mam dziki plan sprawdzenia tego produktu w trakcie upałów, ale w miejscach zupełnie niezgodnych z sugestiami producenta. 
W składzie znajdziemy m. in. chlorowodorek glinu, naturalną substancję o silnych właściwościach ściągających, przeciwłojotokowych, antybakteryjnych i dezodorujących. Właściwie na tym producent mógłby poprzestać, ale podoba mi się bardzo, że do emulsji dodano również alantoinę. Znacie mnie - to taki drobiazg świadczący o tym, że ktoś pomyślał i komuś się chciało, a ja to bardzo doceniam, choć moje stopy raczej do drażliwych nie należą.

AA Natural Spa Krem przeciwzmarszczkowy do rąk i paznokci z ekstraktem z baobabu 50 ml


Z kolei krem przeciwzmarszczkowy do paznokci (przepraszam, musiałam) zamieszkał w mojej podręcznej kosmetyczce - tej, którą noszę na co dzień w torebce i trzymam w niej najpotrzebniejsze rzeczy do szybkich poprawek. Z tego powodu zresztą uważam, że za samo opakowanie, a konkretniej - nakrętkę - producent powinien dostać strzał w szczepionkę. 
Ja przepraszam bardzo, ale to już nie te czasy. Teraz kremy do rąk powinny mieć możliwość obsługi jedną ręką, bez zamartwiania się (tak, tak to nazwijmy elegancko) o losy zakrętki zgubionej nie wiadomo gdzie ani kiedy.

Owszem, podśmiechuję trochę z tych właściwości przeciwzmarszczkowych do paznokci, ale w sumie, myślę sobie, że to dobrze, iż producent o tym przypomina. Paznokcie, wraz z ich okolicami, też potrzebują nawilżenia i natłuszczenia. Tak, gdy mamy hybrydy czy lakier na paznokciach, też. Wzrost paznokcia, macierz, te sprawy - wcieranie substancji odżywczych w tzw. "skórki" ma bezpośredni wpływ na wzmocnienie paznokci. Ręka do góry, kto nie wciera kremu w skórki i paznokcie?

Krem jest lekki i wchłania się nieźle - po krótkiej chwili można wrócić do przewijania FB. Co ważne, formuła nie jest wodnista ani lejąca.

Skład prezentuje się następująco i myślę sobie, że niektóre kremy do twarzy w znacznie wyższej cenie mają mniej do zaoferowania: 

Aqua, Ethylhexyl Stearate, Butyrospermum Parkii Butter, Cetearyl Alcohol, Glyceryl Stearate, PEG-100 Stearate, Glycerin, Palmitic Acid, Cetyl Ricinoleate, Coco-Caprylate/Caprate, Dimethicone, Betaine, Adansonia Digitata Seed Oil, Argania Spinosa Kernel Oil, Oenothera Biennis Oil, Perilla Ocymoides Seed Oil, Sclerocarya Birrea Seed Oil, Sodium Hyaluronate, Persea Gratissima Oil, Allantoin, Tocopheryl Acetate, Pentylene Glycol, Sodium Lactate, Dicaprylyl Carbonate, Citric Acid, Fructose, Urea, Maltose, Sodium Chloride, Panthenol, Sodium Hydroxide, Sodium PCA, Trehalose, Glucose, Palm Kernel Glycerides, Squalane, Behenyl Alcohol, Stearic Acid, Lecithin, Cetyl Alcohol, Lauryl Alcohol, Polyglyceryl-3 Caprate, Hydroxyacetophenone, Myristyl Alcohol, Trideceth-6, Ceramide NP, Sodium Polyacrylate, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Parfum.
Widzicie to? Shea, betaina, olej z baobabu, arganowy, olej z wiesiołka, z pachnotki, olej marula, z awokado, do tego hialuronian sodu, alantoina i pantenol (właścicielki kotów, coś dla Was!), witamina E, mleczan sodu, mocznik, skwalan... 
Można, da się? 

Buziaki,
Arsenic

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Copyright © 2014 Arsenic - naturalnie z przekorą , Blogger