Pomadka, róż i cień w odcieniach Living Coral! (oraz trochę analizy kolorystycznej dla mądralińskich)

Kolorem roku 2019 według Pantone został Living Coral i choć nie jest to moja ukochana fuksja, czy choćby czerń, która pasuje do wszystkiego, to wydaje się, że wybrany został odcień bardzo wdzięczny i ciepło odbierany przez wiele osób. Po więcej kreatywnych opisów tej rozbielonej czerwieni odsyłam Was bezpośrednio do strony Pantone, my zaś dzisiaj zastanowimy się, ile można wycisnąć z tego koloru dla siebie, aby być trendy. 


A konkretniej: 
  • przeanalizujemy kolor pod kątem jego współczynników (chromatyczność, walor i odcień), 
  • na tej podstawie dopasujemy go do któregoś typu kolorystycznego...
  • ...aby następnie poczarować tak, żeby mogły go w miarę bezpiecznie używać również inne typy kolorystyczne, 
  • potem zajrzymy do sklepu Kolorowka.com, który jest nie do zastąpienia, gdy szukamy konkretnego koloru w makijażu,
  • poszperamy w pigmentach i bazach kolorystycznych,
  • a na koniec zrobimy sobie pomadkę, cień i róż w odcieniach zbliżonych do Living Coral. 
W ankiecie na moim Instagramie, na pytanie: "Co w kolorze Living Coral robimy: róż, cień, pomadkę czy jeszcze co innego?" zdecydowana większość odpowiedziała, że...

WSZYSTKO!!!1

...no więc - robimy wszystko i obiecuję, że nie będzie trudno. :)

Co to jest za kolor - Living Coral?

Pozwólcie, że pominę tutaj ekstraordynaryjnie twórcze resume tego odcienia przygotowane przez Pantone i skupię się na analizie faktów, z czym idzie mi znacznie łatwiej i szybciej.
Otóż mamy tutaj - przede wszystkim - kolor jasny i raczej ciepły, a także dość żywy, nasycony. No tak, żywy. Brawo za analizę nazwy. :)
W praktyce jest to dość mocno rozbielona, czysta, ciepła czerwień pomidorowa, "biedronkowa". 


Ta informacja okaże się zresztą przydatna później, gdy dobrniemy do DIY kosmetycznego. Naprawdę dobrze jest wiedzieć, jak powstają kolory i pobawić się nimi z pomocą surowców kosmetycznych czy wręcz gotowych kosmetyków. Nie tylko twórcze dusze robiące sobie same cienie czy pomadki mogą na tym skorzystać, ale - ujmując temat szerzej - na zrozumieniu fundamentów analizy kolorystycznej korzysta każdy używający w życiu kolorów.
Schodząc jednak z pozłacanej mównicy i podsumowując: Living Coral jest, w wielkim uproszczeniu, rozbieloną, ciepłą czerwienią bez dodatku szarości, bez tego przybrudzenia, jakie ona daje. Dlaczego ciepłą czerwienią i skąd wiem, że ciepłą? Ano stąd, że klasyczna czerwień "strażacka", malinowa, czy nawet makowa, po rozbieleniu jest różem kojarzonym już dość jednoznacznie z chłodem. 

Kolor roku 2019 balansuje na granicy odcieni ciepłych i chłodnych, jest trochę pomarańczowy i trochę różowy jednocześnie; igra ze wzrokiem tak jak kobalt z pogranicza fioletu i błękitu. Daje to niesamowite pole do interpretacji i do inspirowania się... oraz kłótni o to, czyj monitor przekłamuje odcienie bardziej, lub czyj lakier do paznokci jest bardziej Living, a czyj - Coral.
Uważam, że w przypadku takich kolorów ważne jest zrozumienie ich podstawowych współczynników, a to, czy będą przesunięte troszkę bardziej w stronę odcieni koralowych chłodniejszych/cieplejszych, żywszych czy przygaszonych, lub będą mniej czy bardziej rozbielone - to już jest kwestią gustu. I zapotrzebowania.


Jasny, ciepły, żywy... Jaki to typ kolorystyczny?

No właśnie, jaki? :)
Odłóżmy na chwilę na bok ten kolor koralowy i spróbujmy sobie wyobrazić osobę z naszego gatunku, której naturalne kolory (włosy, skórę, oczy) można opisać jako właśnie: jasne, dość ciepłe i raczej żywe, soczyste. Pamiętając, że mamy do wyboru pigmenty, jakie występują u naszego gatunku ludzkiego, więc odpada trollowanie Smerfami, Mrocznymi Elfami, Hulkiem, itd.

Mnie od razu przed oczami staje blondynka o bardzo jasnej cerze, może z kilkoma złocistymi piegami i z tym charakterystycznym, rudawym połyskiem we włosach. Może mieć elektrycznie niebieskie, albo zielone oczy bez dodatku szarości, a więc jasne, przejrzyste i klarowne. Być może ze złotymi plamami na tęczówce, idącymi zresztą często w parze z już jawniej rudymi, "truskawkowymi" włosami. No i, rzecz jasna, wieczny problem z opalaniem się wynikający z tego, że taka osoba jest w pierwszej kolejności właśnie "jasna". Czyli ma mało melanin, tych pigmentów, które pod wpływem promieniowania ultrafioletowego... i tak dalej, i tak dalej, o tym kiedy indziej i nie tutaj.



Tak więc najbardziej kolor ten odpowiada temu, co dzieje się w kolorystyce Jasnej Wiosny oraz Ciepłej Wiosny.
Z drugiej strony myślę sobie, że i brązowowłosa, opalona właścicielka orzechowych lub wręcz złotych oczu ładnie prezentowałaby się w tym kolorze. Mam na myśli kogoś o tak intensywnie nasyconej i jawnie ciepłej kolorystyce jak np. Rihanna, czyli Czysta Wiosna.
Oczywiście, u każdej z tych osób ilość i sposób łączenia tego koloru z innymi barwami z palety będą inne, ale nie wyrządzą dużej zbrodni swojej naturalnej kolorystyce wszystkie Wiosny, które zechcą trochę Living Coral ponadużywać. Robiąc sobie, przykładowo, róż, cień, a do tego jeszcze i pomadkę w tym kolorze, o czym napiszę już za chwilę.


Komu, komu, bo idę do domu!?

Z kolei inne typy kolorystyczne będą się musiały trochę nagimnastykować, chcąc włączyć ten kolor do swojej palety. Pomijam tutaj przypadki z dymkami o treści "Yolo" czy "No Future" nad głową, bo te mogą sobie zrobić nawet podkład w tym kolorze i go nosić z dumą.
Przykładowo, z pozostałych typów kolorystycznych, najłatwiej będzie oswoić ten kolor Jesieniom. Dlatego, że z Living Coral łączy je jeden ważny współczynnik - dość wysoka temperatura, a więc odcień koloru. Chcąc włączyć ten kolor do jesiennej palety, najłatwiej będzie więc go zestawić harmonijnie z brązami, ceglastymi czerwieniami czy rudościami, złotem, złocistym beżem... A potem umiejętnie operować odcieniami i ilościami, dopasowując całość do każdego z trzech jesiennych podtypów.




Najtrudniej będą miały, jak zwykle, delikatne, przygaszone i chłodne Lata oraz ciemne, zimne Zimy. W praktyce jednak największy problem dotyczy Chłodnych Lat i Chłodnych Zim, ponieważ trudno jest do chłodnej, niezbyt nasyconej, lub wręcz zgaszonej i niejednoznacznie jasnej/ciemnej kolorystyki dopasować kolor określany jako ciepły, jasny i intensywny. W tym przypadku nawet drobny element w tym odcieniu może zepsuć całą dopracowaną stylizację.
Z kolei Jasne i Zgaszone Lata oraz Głębokie i Czyste Zimy mogą sobie pokombinować z dodatkami w takich odcieniach. 
To długi i skomplikowany temat, który bardzo chętnie poruszę, jeśli znajdą się odbiorcy. 



Konkrety - co kliknąć w Kolorowka.com?

Zaglądamy więc do Kolornika na stronie Kolorówki i zanim zanurzycie się w tych dziesiątkach otwartych kart z kolorowymi pigmentami pozwólcie, że od razu zaproponuję Wam pigment Aurora. Jest to w tej chwili jeden z najbliższych odcieni, interpretacji koloru Living Coral w postaci lśniącego pyłku mineralnego. Jest to gotowy rozświetlający cień do powiek, czy składnik satynowych cieni (wystarczy dodać Eyeshadow Base Mix), róży do policzków (po dodaniu Blush Base Mix) czy błyszczyków (tak, wystarczy dodać go odrobinę do ulubionego błyszczyku aby nadać mu piękny, koralowy odcień.



W jednym z poprzednich wpisów pokazywałam Wam już, w jaki sposób można go niekonwencjonalnie wykorzystać - czyli inaczej niż tylko w makijażu. Otóż zrobiliśmy sobie piękne olejki rozświetlające do ciała, których obecnie używam namiętnie. Jestem z nich szalenie zadowolona i wiem już, że będą kolejne porcje. Na lato jak znalazł. Moim ulubionym odcieniem olejku jest ten, w którym zmieszałam Aurorę z pigmentem Diamond Dust.


DIY: Rozświetlający olejek do ciała w kilku wersjach kolorystycznych.

Na jakie jeszcze pigmenty warto zwrócić uwagę buszując po Kolorówce w poszukiwaniu inspiracji Living Coral? Na pewno warto zaopatrzyć się we wspomniane wcześniej bazy kosmetyczne do robienia cieni czy róży do policzków, a następnie... spojrzeć łaskawym okiem na te wszystkie rdzawoczerwone pigmenty: Merlot Red, Russet, Garnet, Red Brown...
Po zmieszaniu ich z bazą do cieni lub z bazą do różu uzyskamy (w zależności od proporcji pigmentu do bazy) kolory zbliżone do Living Coral - a więc jasne, ciepłe odcienie łososiowego różu. W dodatku satynowe. 




Jeśli jednak zależy nam na matowym wykończeniu, serdecznie polecam bazę kolorystyczną Color Blend Venetian Rose. Jest to matowa baza kolorystyczna, która po rozjaśnieniu całkiem udanie odwzorowuje odcień Living Coral. Wystarczy dodać "coś białego": 


Z kolei planując tę rozjaśnioną mieszankę dodać następnie do pomadki ochronnej, aby stworzyć barwiącą (lekko, bardziej lub prawie wcale - co kto woli) pomadkę ochronną, polecam CB Venetian Rose rozjaśnić odmianą dwutlenku tytanu, który ulega dyspersji w tłuszczach: Dwutlenek tytanu Oil Dispersible.
Za chwilę to wszystko zrobimy! :)




DIY: Pomadka, cień i róż w odcieniach Living Coral

Zaczniemy od cienia i to będzie najłatwiejsza część. Będę to powtarzać w nieskończoność - wszystkie Color Blends, niezależnie od koloru, są już gotowymi, matowymi cieniami do powiek. W dodatku można je dowolnie rozjaśniać, przyciemniać czy w jakikolwiek inny, indywidualny sposób zmieniać, dostosowując odcień do swoich potrzeb czy gustu. 
Aby z ich pomocą najbardziej zbliżyć się kolorystycznie do Living Coral wystarczą dwa składniki w łatwych do zapamiętania proporcjach:

  1. Color Blend Venetian Rose - 1 cześć,
  2. Eyeshadow Base Mix - 2 części.

O co chodzi z tymi częściami?
O to, że można w ten sposób zapisać zarówno jedną tonę dosypaną do dwóch ton pigmentu, jak i kilka gramów lub mililitrów. W przypadku baz kosmetycznych dostępnych w sklepie Kolorowka, mówimy o dość podobnych konsystencjach, więc spokojnie można polegać na łyżeczkach miarowych, nie trzeba wszystkich porcji bazy ważyć na wadze.



Ja użyłam po prostu łyżeczki miarowej o pojemności 2 ml. Na zdjęciu powyżej, swatch na samym dole reprezentuje kolor czystej bazy kolorystycznej Venetian Rose. 

Swatch w środku to wynik zmieszania Venetian Rose z bazą do cieni do powiek w stosunku 1:1, czyli jedną łyżeczkę jednej bazy zmieszałam z jedną łyżeczką drugiej bazy. Jak widać, różnica w jasności jest niewielka.
Najwyżej jest najjaśniejszy swatch mieszanki baz w stosunku 2:1, czyli Eyeshadow Base Mix jest dwukrotnie więcej niż CB Venetian Rose.

Wszystkie próbki mieszałam w woreczku strunowym, ponieważ bazy kosmetyczne i kolorystyczne dostępne w sklepie Kolorówka już są wstępnie zmiksowane i pozbawione ewentualnych niespodzianek w postaci grudek i smug koloru.
Baza do cieni Eyeshadow Base Mix jest w zupełności matowa i ma niezłe krycie. Pomyślałam, że dobrze będzie przypomnieć, iż w sklepie Kolorowka dostaniecie nie tylko lśniące na wszystkie sposoby pigmenty, ale też świetnej jakości maty w takich odcieniach, jakie są Wam potrzebne.
Powyższy przepis można też, rzecz jasna, dowolnie modyfikować. Matowy, łososiowy cień do powiek jest spoko, ale pomyślcie, ile radości będzie gdy doda się do niego choćby wspominaną tutaj często Aurorę? Matowy cień rozbłyśnie złotawymi i koralowymi drobinkami, dając piękny efekt w słońcu. 




Powyższy przepis na cień jest w zasadzie również gotowym przepisem na... róż do policzków. Z jedną uwagą: tylko jeśli ktoś lubi dość dobrze kryjące, mocno napigmentowane i klasycznie matowe róże do policzków. Eyeshadow Base Mix nie bierze jeńców. Owszem, dałoby się zastosować kilka tricków, np. nakładać na skórę mikroskopijne ilości takiego "różu" lub dosypać sobie do niego coś, żeby rozcieńczyć... Ale po co? W sklepie Kolorówka już o tym pomyśleli i mamy tam dostępną gotową Blush Base Mix, która ma puder jedwabny w składzie i jest bardziej transparentna, lżejsza niż Eyeshadow Base. Róż wykonany z jej pomocą będzie wtapiał się w cerę i stapiał z makijażem - to nie będzie placek koloru, jak odciśnięty na polikach burak, ale bardzo naturalny rumieniec. I o to właśnie nam chodzi.



Jak więc zrobić róż w odcieniu Living Coral? Pewnie już się domyślacie i rzeczywiście, nie będzie to nic trudniejszego, niż w przypadku powyższego przepisu na cień do powiek. Po prostu zmieniamy bazę, zostawiając proporcje, mieszamy... i to wszystko. :)
Wyobrażacie sobie, ile roboty jest z tym wszystkim mniej, gdy już mamy gotowe bazy do cieni, do różu, do podkładu, itd. w sklepie Kolorówka?

Dla porządku, podaję proporcje:
  1. Color Blend Venetian Rose - 1 cześć,
  2. Blush Base Mix - 2 części.
Blush Base Mix jest matowa, ale na granicy satyny. Bardzo lubię ten efekt, bo róż wykonany na tej bazie nie jest jawnie rozświetlający, przez co moje poliki nie wyglądają jak chromowane. Efekt jest bardzo naturalny i w zależności od kąta padania światła kolor wydaje się być bardziej różowy lub bardziej koralowy. 



Również i w tym przypadku - tak jak to omawialiśmy przy cieniach - można sobie ten kolor dowolnie zmodyfikować dodając np. więcej bazy aby jeszcze "rozcieńczyć" kolor, lub dosypując dowolnego, lśniącego pigmentu dla mocniejszego efektu. Przychodzi mi tutaj do głowy... a, dobra, dam już Wam spokój z tą Aurorą. ;) Ale z pewnością warto zainteresować się pigmentami z rodziny Satin i Silk, w szczególności np. Satin Red, który podbije różowe tony tego kosmetyku.

Aby wykonać pomadkę
w odcieniu możliwie najbardziej zbliżonym do Living Coral, która jednocześnie będzie klasycznie kremowa, nie matowa i nie błyszcząca, znów sięgamy po niezawodną bazę Color Blend Venetian Rose. Tym razem jednak rozjaśniamy ją z pomocą wspomnianego już wcześniej dwutlenku tytanu oil dispersible, stosując takie same proporcje jak w dwóch poprzednich przypadkach.

Przypominam, że moje proporcje są jedynie wskazówką - absolutnie nie trzeba trzymać się ich ściśle i można nimi żonglować tak, aby uzyskać kolor idealny dla siebie. Można więc kolor rozjaśnić mocniej, jeśli komuś taki odcień odpowiada i podoba się bardziej niż moja propozycja.
Gdy już mamy nasz "Living Coral" w proszku, postępujemy dalej jak w przepisie na barwiącą pomadkę ochronną, którą już niedawno tutaj pokazywałam. Wówczas użyłam innej bazy kolorystycznej - Mysterious Mauve - i całość przed zastygnięciem prezentowała się jak post Patologów Na Klatce. :D


A zatem, porządkując sprawy:

  1. Color Blend Venetian Rose - 1 ml
  2. Dwutlenek tytanu Oil Dispersible - 2 ml

Oba proszki mieszamy ze sobą dokładnie w woreczku strunowym. Po wymieszaniu i roztarciu, sprawdzamy kolor na skórze. Jeśli nam się podoba, przechodzimy do kuchni.

  • Pomadkę ochronną należy wyskrobać z opakowania do zlewki lub miseczki, i ją zważyć.
  • Teraz roztapiamy tę tłustą bazę w kąpieli wodnej.
  • Następnie (dla wygody wyjmujemy zlewkę z bazą z wrzącej kąpieli wodnej i) dodajemy ok. 2-5% wybranej bazy kolorystycznej.
  • Szybko, sprawnie i dokładnie wszystko mieszamy aby rozetrzeć wszystkie grudki.
  • Nasza pomadka szybko będzie gęstniała, więc pracujemy szybko. Sprawdzamy kolor na skórze. Jeśli pomadka jest za bardzo transparentna, dodajemy bazę kolorystyczną i znów dokładnie mieszamy.
  • Gdy wszystko wygląda już nieźle, a baza zaczyna gęstnieć i przypominać koralową plazmę, podgrzewamy wszystko jeszcze raz w kąpieli wodnej...
  • ... po czym przelewamy do opakowania na balsam, z którego przed chwilą go wyskrobaliśmy. Lub do małego słoiczka.
Po dodaniu bazy kolorystycznej do ciepłej i tłustej, roztopionej pomadki, kolor może nieco ściemnieć. Ale spokojnie, po wystygnięciu wszystko wraca do normy i na ustach kolor również prezentuje się znajomo. 
Gorąco Wam polecam zrobienie sobie takiej pomadki ochronnej w ulubionym kolorze. Prosta rzecz, a ratuje życie gdy w ciągu dnia nie mamy możliwości poprawienia makijażu, a trzeba jakoś wyglądać - tą pomadką można przejechać po ustach na oślep i krzywdy nie zrobi.
Przy okazji też jest to dobra opcja na coraz bardziej słoneczne dni. Nie dość, że pomadka chroni usta przed wysuszeniem, to zawarty w naszej mieszance dwutlenek tytanu chroni w pewnym stopniu przed promieniowaniem ultrafioletowym. No i ma modny kolor! :)


P.S. Zapomniałabym! Druga książka Marty Klowan, "Włosy w świetnej formie" ma okładkę w znajomym kolorze. Z pewnością będzie piękną ozdobą biblioteczki! :D

Źródło zdjęcia: https://www.facebook.com/532335946822168/photos/rpp.532335946822168/2160212714034475/?type=3&theater

Buziaki
Arsenic


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Copyright © 2014 Arsenic - naturalnie z przekorą , Blogger