Bell HYPOAllergenic na wrzesień 2017 - garstka nowości


Po krótkim, acz intensywnym dniu wróciłam do domu - a tam czekała na mnie tajemnicza przesyłka. Jak się okazało, Bell HYPOAllergenic przygotował dla mnie przemiłą niespodziankę przysyłając kilka swoich produktów. Zobaczcie, co tam u nich nowego!



Ja naprawdę powinnam się leczyć na pomadki. Przestałam już pokazywać swoją szufladę z "kolekcją" produktów do ust, bo po co rozdrapywać rany i tłumaczyć się z kolejnej czerwonej pomadki czy fuksjowego błyszczyka. Ale nic nie poradzę, używam ich chętnie i często, zdarza mi się też je zużyć do końca! Dlatego z tych kredek do ust jestem zadowolona bardzo i wiem, że na pewno zaraz kilka z nich wpadnie na stałe do mojej "podręcznej" kosmetyczki, w której trzymam produkty używane ostatnio najintensywniej. Też macie taką kosmetyczkę? Ma tendencję do zapychania się zbyt szybko, ale wszystko jest takie ładne i potrzebne...


Kredki mają - przede wszystkim - bardzo dużą pigmentację i dobrą, woskową konsystencję. Są trwałe, nie rozmazują się. Wyjadają się na środku ust po jakimś czasie, ale i tak trzymają makijaż ust bardzo długo. Skąd o tym wiem, skoro dotarły do mnie dopiero co? Otóż stąd, że są bardzo podobne - o ile nie takie same - jak konturówki z Bell Perfect (białe opakowania). Lubię je, są wygodne i mają ładne, nasycone kolory. Zdecydowanie must have do podręcznej kosmetyczki i do torebki na szybkie retusze!


Precyzyjne eyelinery w płynie są w dwóch kolorach: czarnym i brązowym, który nie jest rudy, ale dość ciemny i neutralny. Będzie pasował nie tylko rudzielcom :) Bardzo odpowiada mi sposób aplikacji tych eyelinerów - pędzelek, czy raczej mocno spiczasta gąbeczka, którą maczamy w tuszu, jest dość sztywna, dzięki czemu bardzo łatwo jest pociągnąć precyzyjną, równą linię nawet na niezbyt już młodej skórze. Można łatwo wyrysować nimi zarówno kreski cieniuteńkie jak i konkretne, grube. 

Ciekawostką jest dla mnie kremowy zestaw do konturowania. Z uwagi na kolorystykę raczej na pewno nie skorzystam z dostępnych brązerów, ale te jaśniejsze odcienie mogą sprawdzić się u mnie po prostu jako rozjaśniające korektory. Pigmentację mają niezłą, choć - jak wspominam w filmie - nie są to "kredowe" pasty tworzące smugi na skórze. 


Dobrą opcją jest fakt, że produkty te mają pewien faktor ochronny przed promieniowaniem UV (a konkretniej SPF 15). Jest to nadzieja dla tych, którzy stosują korektor na przebarwienia, np. wokół ust i pod oczami - czyż nie w takich właśnie miejscach filtry są najbardziej potrzebne? Dobrze pomyślane, podoba mi się to. 
Więcej o tych produktach na razie nie powiem, zrobiłam jedynie swatche ale jeszcze ich nie używałam. Ale coś czuję, że pobawię się z nimi, konsystencja jest bardzo zachęcająca.


Paletki do konturowania na mokro są w dwóch opcjach kolorystycznych - chłodniejszej, wpadającej w tony różowe i z ciemniejszym brązerem; oraz cieplejszej, wpadającej w tony żółte i z jaśniejszym, bardziej oliwkowym brązerem. 


A skoro o kremowych produktach mowa, na koniec mam swatche z paletki kamuflaży. I już WIEM! WIEM! do czego wykorzystam odcień niebieski! Aż się dziwię, że od razu o tym nie pomyślałam, a przecież od lat marudzę, że ktoś wreszcie powinien wyprodukować specjalnie dla mnie niebieską farbkę do "gaszenia" zbyt żółtych i zbyt pomarańczowych podkładów. Oczywiście, że ten błękitny odcień fantastycznie rozjaśni i właśnie "zgasi" zbyt ciemne i zbyt pomarańczowe podkłady. Bardzo się z tej opcji cieszę.



Jak mówiłam w filmie, ten żółty korektor - jeśli tylko jego konsystencja na to pozwoli - sprawdzi się u mnie na okolice powiek. A ten jaśniutki beż wygląda mi na wystarczająco chłodny aby dać radę wszędzie indziej, gdzie potrzebne jest mi krycie. Ta paletka korektorów ma więc szansę rzeczywiście zdać u mnie egzamin - zobaczymy. Zwykle nie używam tego typu produktów, nie mam cierpliwości do aż takiego ukrywania niedoskonałości, ale... okazuje się, że to może być wyjątkowo poręczne rozwiązanie dla mnie, skoro niebieski pięknie zgasi mi zbyt pomarańczowe podkłady, żółty zakryje czerwono-fioletowe powieki, a ten najjaśniejszy ukryje całą resztę. Oby tylko konsystencja na to pozwoliła, potestuję i dam znać jak się takie rozwiązanie u mnie sprawdziło. Sama jestem tego bardzo ciekawa!


Trzymajcie się ciepło
Arsenic

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Copyright © 2014 Arsenic - naturalnie z przekorą , Blogger