Polskie Świece są, klimacior jest!

Polskie Świece są, klimacior jest!


W moim domu wieczorami zawsze pali się jakiś lampion lub świeczka. Lubię żywy ogień, lubię światełka, a jeśli jeszcze pachną to już pełnia szczęścia. Mam oczywiście swoje ulubione zapachy, ale trudno mówić o ulubionych lampionach - ten różowy, migotliwy ze zdjęcia powyżej to prawdopodobnie był impulsywny zakup w jakimś Kauflandzie za zawrotne 3,99 PLN i lubię go bardzo. Ale tylko spójrzcie - czy coś może przebić wielką, czerwoną kulę płonącą spokojnym blaskiem wschodzącego nad Nową Hutą księżyca? :)


Kolorowka.com - krem BB do cery normalnej i suchej. Ale jak go zrobić? Tutorial krok po kroku

Kolorowka.com - krem BB do cery normalnej i suchej. Ale jak go zrobić? Tutorial krok po kroku


Temat mineralnych kremów BB robionych własnoręcznie przewija się w Waszych wiadomościach od ho, ho, ho! Korciło mnie, ale nigdy nie podjęłam się ogarnięcia receptury na taki kosmetyk, mając po prostu za mało możliwości i rozumku aby stworzyć prawdziwy krem BB a nie wkurzającą maziaję, nad którą znajomi z politowania pokiwają głową a potem przeleży 10 lat w szufladzie nieużywana. Tymczasem Pani Patrycja z Kolorówki ogarnęła temat i w sklepie dostępny jest krem BB (w postaci zestawu surowców, rzecz jasna) dla cery normalnej i suchej.


Sylveco peeling enzymatyczny - nie wiesz co z nim zrobić? Masz aktywny trądzik a do tego wrażliwą cerę? Przeczytaj to!

Sylveco peeling enzymatyczny - nie wiesz co z nim zrobić? Masz aktywny trądzik a do tego wrażliwą cerę? Przeczytaj to!


Jako fanka peelingów enzymatycznych nie mogłam o tym produkcie nie opowiedzieć na blogu. Pisałam Wam już o peelingach Ziaji i Norel (podlinkowałam, klikać, czytać!), najczęściej jednak używam po prostu czystej bromelainy, oczywiście rozmieszanej w odpowiednim stężeniu w mleku w proszku lub innych wypełniaczach. Myślałam od jakiegoś czasu nad stworzeniem prostego przepisu na peeling enzymatyczny w olejach, aby znów - kolejny raz - wykorzystać jako bazę mój olejek myjący albo magiczne masło myjące. I BAMS! O czym pomyślałam, to Sylveco zrobiło ;)


VI Secrets of Beauty w górach: jedyna polska marka z certyfikatem Natrue i Małysz z czekolady

VI Secrets of Beauty w górach: jedyna polska marka z certyfikatem Natrue i Małysz z czekolady



To już trzy lata! Michał z bloga Twoje Źródło Urody organizuje swoje warsztaty blogerskie już od trzech lat, uwierzycie? Mnie jest ciężko to ogarnąć rozumkiem, wciąż mi się wydaje, że ten pomysł jest tak świeży i za każdym razem mam poczucie jakbym po raz pierwszy w życiu jechała sama na kolonie ;)
W tym roku jesienna edycja jego warsztatów odbyła się w górach, a konkretniej w przepięknym Beskidzie Żywieckim i lepszego momentu na zobaczenie tych gór nie mogliśmy sobie wymarzyć.


Lush Botanicals krem ultranawilżający In The Air + rabat dla Was!



Dzień dobry! Odezwała się do mnie jakiś czas temu Pani Anna przedstawiając mi swoją markę Lush Botanicals. Nazwa, poza oczywistym skojarzeniem ze starym, dobrym Lushem produkującym świecące i śpiewające kolędy petardy do kąpieli, nie mówiła mi wiele. Jednak po wejściu na stronę od razu zorientowałam się w temacie i przypomniała mi się marka Ilua, o której ostatnio trochę ucichło, również produkująca świeże kosmetyki pakowane w szkło Miron Glass.


Arszenik i zielone pomidory

Arszenik i zielone pomidory


Upały skończyły się jak nożem uciął, przez co moje zbyt późno posadzone pomidory nie miały szans dojrzeć na krzaku. Wzięłam to na klatę - a konkretniej 5 kg zielonych pomidorów z krzaków i poszłam szperać w internetach, bo coś tam kojarzyłam, że można smażyć, ale że sraczka i zatrucie z drugiej strony... I jak zwykle niezawodna Gosia z bloga Trochę Inna Cukiernia (tak, ta od książki o jadalnych chwastach!) wyjaśniła mi wszystko jak chłopu na miedzy. Podlinkowałam, poczytajcie o rzekomej toksyczności zielonych pomidorów a także ich liści, które są tak smaczne, że aż mam chęć przejść się na kompostownik i przeprosić z wyrzuconymi już krzakami pomidorowymi, pełnymi aromatycznych, wspaniałych listków. Bazylia i oregano się chowają! 


Perfumy Swiss Arabian od perfumerii Zapach Orientu: Karima, Azza i Mukhalat Barq


O nowej perfumerii oferującej nieznane mi do tej pory perfumy marki Swiss Arabian dowiedziałam się od Kuny Domowej. Jest ona przeze mnie regularnie zarażana miłością do perfum w olejku już od lat i choć nadal zatyka nos czując ode mnie hardkorowe mieszanki oudowe, to widzę, że lżejsze, bardziej kobiece zapachy bardzo przypadły jej do gustu i - tak jak ja - ceni sobie bardzo ich trwałość. 

SO BIO Nawilżający podkład w płynie



Wydaje mi się, że właśnie z powodu podkładów o tak lekkiej formule, których używanie jest problematyczne ("wstrząsnąć przed użyciem", rozwarstwiająca się, "dwufazowa" konsystencja, formuła zapewniająca wyjątkową lekkość, ale bardzo lejąca, wymuszająca ostrożność), ktoś wpadł na pomysł sprzedawania ich w formie nasączonych nimi gąbeczek, tzw. poduszek. Cóż, jest to jakiś pomysł, choć "poduszkowce" uważam za chwilowy trend. 


Organic Shop maska do włosów fig & almond od Beauty Olive



Każdy, kto widział ostatnio moje włosy w "pełnej krasie", a więc rozpuszczone (dosłownie - jak bachory!) i rozpuszone, pomyślał, że przydałaby im się porządna maska nawilżająca. Cóż, ja też tęsknię za czasami, gdy sobie po prostu rosły, były gładkie i lejące, i niewiele musiałam z nimi robić aby wyglądały po prostu dobrze. Stan włosów zwykle jednak doskonale odzwierciedla stan całego organizmu, gdy się w nim źle dzieje, trudno aby i one wyglądały nieskazitelnie. Postanowiłam jednak walczyć o ich dobry wygląd, pomaga mi w tym ostatnio maska marki Organic Shop, do której zalet należą dobry skład, działanie i... cena.


Czy są na sali kokoty? Krótka historia o Shaal Nur od Etro


Wśród moich próbek niszowców, zamówionych jakiś czas temu w perfumerii Quality Missala znalazło się też maleństwo zaspokajające w zupełności moją wewnętrzną łajdaczkę, zwaną nieraz wdzięcznie podstarzałą prostytutką w starym futrze z szafy pełnej moli, ewentualnie krótko i zwięźle: kokotą. O co chodzi? Shaal Nur to - w moim subiektywnym odczuciu - siostra słynnego Shalimara, pudernicy mało wdzięcznej, budzącej najpodlejsze skojarzenia, a jednak mającej ogromne branie.


Pielęgnacja ciała z Viankiem: cynamonowy, ujędrniający olejek do ciała, peeling z pestkami jeżyny, masło z ekstraktem z cykorii + miętowy balsam Sylveco



Wczoraj na Facebooku poinformowałam Was, że rozpoczynam kurację z kosmetykami wyszczuplającymi do ciała marki Norel - troszkę czekały na inaugurację, ponieważ wykańczałam kosmetyki viankowe. I dziś chcę Wam o nich opowiedzieć - jakie są, jaką mają konsystencję, jak pachną, czy się sprawdziły i jakie mają składy.


Saisona Arctic Balm - takie niby nic, a nie rozstaję się z nim!


Jako osoba świetnie radząca sobie z robieniem tak prostych kosmetyków pielęgnacyjnych jak pomadki do ust, a do tego w pełni usatysfakcjonowana produktami Sylveco (jak np. peelingująca pomadka - cudo!) przywykłam nie zwracać większej uwagi na nowości tego rodzaju. Ciężko jest mnie też zaskoczyć, czy tak po prostu - ująć czymś, co ma jedynie chronić moje usta i doraźnie pomagać ujarzmić przesuszony naskórek na dłoniach. A tymczasem, takie oto maleństwo marki Saisona ujęło mnie bardzo. Nie rozstaję się z tym mazidełkiem od jakiegoś czasu, noszę je w torebce, stawiam przy komputerze i używam często, a do tego z wielką przyjemnością.


Copyright © 2014 Arsenic - naturalnie z przekorą , Blogger