Kilka dni temu znajoma wrzuciła na swoim Facebooku zdjęcia ze swojej przeszłości, kiedy robiło się je jeszcze aparatami z kliszą w środku i nie było przebacz, jeśli się zrobiło minę cierpiętnika - bo i fotoszopy jeszcze wtedy nie było!
Tak mnie to zainspirowało, że przekopałam dysk w poszukiwaniu swoich zdjęć z okresu galopującej głupoty i głupawki...
Niestety, większość moich pamiątek została w moim domu w innym mieście i są one wyłącznie w formie papierowej.
Tę garść fotek zeskanowałam dawno temu, chyba z myślą o stworzeniu porządnego, rodzinnego albumu ze zdjęciami...