Benton - Krem kakaowy - Cacao Moist and Mild Cream


Ja wiem - wszyscy już go znają, każdy go lubi i w ogóle wstyd, że piszę o nim dopiero teraz, choć konferencja z marką Benton była w lipcu, a jest grudzień. Ale uznałam, że kosmetyk ten wart jest wspomnienia, więc - piszę o nim. 


Oczywiście, na spotkaniu z marką mieliśmy okazję macać wszystkie kosmetyki Benton, jakie tylko chcieliśmy, nie ominęło to również i tego kremu. Pamiętam, że jego konsystencja wzbudziła dużo zainteresowania na sali. Nic dziwnego. Pozornie gęsty i treściwy, dość zwarty krem po rozsmarowaniu na skórze okazuje się być niesamowicie lekki. W dodatku nie zostawia on na skórze żadnej tłustej pierzynki, a wręcz wydaje mi się, że skóra jest po aplikacji... cóż, mokra od kremu. Szybko zresztą ta wilgoć jest wchłaniana/odparowuje i skóra pozostaje dobrze nawilżona, jędrna i gotowa na nałożenie makijażu. 



Pod tym względem krem ten odpowiada mi bardzo, bo moja skóra uwielbia lekkie i silnie nawilżające kosmetyki. Stąd bardzo chętnie używam wszelkiego rodzaju lotionów i esencji. Sama też bardzo często mieszam sobie w łazience kremy z różnymi żelami, tworząc w ten sposób lżejsze mikstury. Lubię czuć, że moja skóra jest porządnie nawilżona, zanim nałożę na nią jakieś serum olejowe.

Wydaje mi się jednak, że dla niektórych - w tym pewnie i dla mnie - krem ten może okazać się kosmetykiem o formule nieco zbyt lekkiej, wodnistej i nawilżającej w okresie zimowym. Poradziłam sobie z tym dodając do porcji kremu kroplę serum O!Figa, dzięki czemu dostaję nie tylko nieco więcej ochrony emolientowej, ale również zastrzyk witaminy C w mojej ulubionej postaci.
Przeczytaj o serum olejowym z witaminą C marki O!Figa




Skład tego kremu jest imponujący. Zacznijmy od tego, że nie bazuje on na wodzie, lecz na ekstrakcie z kakaowca o działaniu silnie tonizującym i przeciwutleniającym. Jednocześnie składnik ten pobudza metabolizm komórkowy i regeneruje ją dzięki właściwościom kojącym. Zawarty w kakao trypofan i anandamid działają nawilżająco na odwodnioną pozbawioną blasku skórę. Kofeina i teobromina z kolei ma działanie antyoksydacyjne dzięki czemu spowalnia procesy starzenia się skóry. Polifenole zawarte w kakao pełnią funkcję ochroną dla komórek. Obecne w kakao związki mineralne, głównie magnez, wykazuje działanie odprężające, dzięki czemu krem ten, tak właściwie, mógłby zdziałać cuda w pielęgnacji skóry zmęczonej, zestresowanej i pozbawionej zdrowego kolorytu. Do pary dostajemy również masło kakaowe.
Ciekawostką jest dodatek ekstraktów, m.in. z owocu zwanego "japońskim pieprzem". Znalazłam informację, że ma on działanie silnie antyoksydacyjne - a to zawsze dobra wiadomość. Podobne działanie wykazuje również wyciąg z porostu alpejskiego, a dodatkowo jest on pochłaniaczem promieniowania UV, a także substancją o działaniu antybakteryjnym, antymikrobowym, antyseptycznym i grzybobójczym. Dobrze mieć coś takiego w kremie.


Zwracam uwagę na drobiazgi, tak już mam. Dlatego ucieszyło mnie, gdy zobaczyłam, że krem jest zabezpieczony dodatkowo folią. Ja wiem, że niby tubka, że higienicznie, powietrze się nie dostanie. Cóż, może się nie dostanie, ale ja mam przynajmniej pewność, że jestem rzeczywiście pierwszą osobą używającą tej konkretnie sztuki. 

Krem kosztuje ok. 110-120 zł poza promocją, ale widzę, że teraz na stronie sklepu Skin79 można go upolować w cenie 79 zł. Nie mnie oceniać, czy warto tyle płacić za dany skład. Krem jest dobry, skład jest dobry, a cena... no, też nie jest zła ;) Znacie go? Jak się u Was sprawdził?

Dobrego dnia
Arsenic

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Copyright © 2014 Arsenic - naturalnie z przekorą , Blogger