MÁDARA dla włosów - szampon i odżywka



Gdy Mężczyzna przytulił odżywkę Sylveco mrucząc z zadowolenia i twierdząc, że już nie chce żadnej innej, mnie pozosało rozejrzeć się za czymś dla mnie. A szukać zaczęłam wśród marek, do których już jakieś tam zaufanie mam. No i padło na Madarę.


Poszłam od razu w zestaw - szampon i odżywkę, mocno licząc na to, że oba kosmetyki będą pachniały tak, jak zdążyła mnie już do tego ta marka przyzwyczaić - ziołowo, świeżo, cudnie.

Założycielki firmy MÁDARAFirma powstała z głębokiej wiary czterech młodych kobiet – Liene, Lotte, Pauli i Zane – które nie mogły znaleźć organicznych, a jednocześnie pięknie podanych i modnych produktów do pielęgnacji skóry.
„Chciałyśmy zaprojektować produkt, który byłby świetny zarówno w działaniu, jak i w formie. Logiczny i doskonały w każdym szczególe. Piękny, zielony i żywy. Jak kwiat przytulii, MÁDARA, który stanowił inspirację dla naszej marki.”

Jest dobrze, bo o ile od szamponu oczekuję tylko tego, że będzie mył i nie będzie szkodził, no i może jeszcze tego, że będzie ładnie pachniał, tak w tym produkcie dostajemy dodatkowo silnie nawilżającą betainę, tak dobrze nam znaną przcież z rodzimego Sylveco.
Są też wygładzające proteiny pszenicy, a efekt? Jest dobrze: myje, nie szkodzi mi, ładnie pachnie, faktycznie nie wysusza włosów. 


Co innego, jeśli chodzi o moje (i mojego Mężczyzny!) podejście do kwestii odżywki. Nie da rady, aby jeden produkt zadowolił nas oboje z uwagi na zupełnie różne rodzaje i potrzeby naszych włosów. 
U mnie ważne jest przede wszystkim nawilżenie i odżywienie. Nie potrzebuję silnego wygładzenia, ale ponieważ mam bardzo długie te włosy, moje końcówki szybko się mechacą, więc jeśli dodatkowo mi ta odżywka je wygładzi - to super. 


U Mężczyzny to właśnie wygładzenie jest kluczowe. Fajnie, jeśli odżywka dodatkowo coś tam nawilży, ale absolutnie nie powinna mieć w składzie zbyt wielu olejów, bo łatwo u niego o niewdzięczny oklap. I od razu cytuję Mężczyznę odnośnie jego zdania na temat odżywki Madara: "może być". Cóż, chłop jest sprzedany Sylveco i basta.




W moim odczuciu jednak odżywka ta wygładza całkiem nieźle - na moich włosach dawało to po wysuszeniu efekt gładkiej tafli. Co ciekawe, poza betainą znaną z Sylveco, w składzie tej odżywki jest również len występujący w ukochanej odżywce Mężczyzny. A to len właśnie odpowiada tutaj (poza, oczywiście, antystatykiem - Behentrimonium Chloride) za wygładzenie. 
Mamy tutaj również glicerynę, która wraz z betainą dają ultranawilżające kombo. W moim odczuciu odżywka ta robi konkretnie to, co ma robić - nawilża, wygładza pozwalając rozczesać włosy, nie skleja, nie obciąża.



Ciekawym składnikiem jest w tej odżywce na pewno Aesculus Hippocastanum - wyciąg z kasztanowca, który kojarzymy raczej z kosmetykami antycellulitowymi. Otóż składnik ten sprawia, że warto odżywkę zastosować również na skórę głowy, bo pobudza on cebulki i ma działanie przeciwłojotokowe. Ot, ciekawostka.

Oba produkty są warte polecenia, uśmiechnijcie się więc do Mikołaja ;) Do kupienia tutaj: KLIK!

Pozdrawiam
Arsenic

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Copyright © 2014 Arsenic - naturalnie z przekorą , Blogger