Kotleciki z selera i ciecierzycy



Gdy jem coś pysznego u kogoś lub w restauracji, zawsze potem kombinuję w domu tak, aby to danie odtworzyć. Może troszkę ulepszyć, żeby pasowało do moich smaków, a przede wszystkim - żeby je oswoić i wciągnąć do swojej księgi przepisów.
Tego lata, drodzy moi, jadłam nad morzem kotlety z selera. Rzecz o tyle magiczna i niespodziewana, że małą knajpkę wegańską znaleźliśmy w samym centrum Władysławowa, a więc wśród dominującego zapachu spalonej frytury i z wszechogarniającym nas dookoła  najtańszym badziewiem.
Pogoda nie sprzyjała, więc poszliśmy na spacer zamiast próbować wylegiwać się na mokrej plaży i w jakimś zaułku to Mężczyzna pierwszy zauważył potykacz z obietnicą: "wegańskie lody na mleku kokosowym, własnoręcznie pieczony chleb domowy ze świeżym hummusem".
Nawet się nie zastanawialiśmy czy jesteśmy głodni - weszliśmy zaciekawieni jak dzieci.




Skracając opowieść, w Kafe Roza jest przepysznie - wegańsko, sezonowo, własnoręcznie, z głową. Nie jedliśmy żadnych wyszukanych rzeczy, ot świeży chleb z hummusem, do tego buraczki marynowane w soku z cytryny, a także pyszne kotlety z selera, które tak mi utkwiły w pamięci, że po powrocie zrobiłam je już kilka razy. 
Zwróciliście uwagę, jak tanie jest to żarcie? Kilogram buraków kosztuje tyle, co byle jogurcik, a seler - no, tyle co dwa jogurciki :) 

Po raz kolejny poczułam, co znaczy nasycić się - nie nażreć zapełniając żołądek po przełyk, ale nasycić - wspaniałym jedzeniem przygotowanym z dobrymi myślami, pięknym, spokojnym miejscem i towarzystwem. Rzecz nie do zastąpienia.

Dlatego chciałabym dzisiaj Wam tę cząstkę magicznej chwili przesłać światłowodami wraz z przepisem na moje kotlety z selera, z dodatkiem ciecierzycy. Zupełnie wegańskie, absolutnie pyszne, aromatyczne, sycące, do których się wraca chętnie.



Składniki

  • szklanka ugotowanej ciecierzycy
  • Jeden dorodny seler
  • 2-3 ząbki czosnku
  • łyżka (noo, dwie...) siemienia lnianego
  • garść świeżego lubczyku
  • sól i pieprz do smaku


Ciecierzyca nie jest niezbędna w tym przepisie - w istocie sam seler również świetnie się sprawdza, ale złożyło się, że akurat dziś mam pół gara ugotowanej ciecierzycy, więc kombinuję :) Będzie do tego też krem cukiniowo-chrzanowy na ciecierzycy, ale o tym może kiedy indziej.

Zaczynamy od usmażenia czosnku - aby uzyskać taki smak, jak trzeba do tego przepisu, czosnku nie należy obierać, tylko wrzucić go na gorący olej w łupince. Najlepiej, jeśli tego oleju jest dużo i jest naprawdę gorący, wówczas czosnek zrobi się szybciej. Można go też upiec... jeśli ktoś ma fantazję rozgrzewać piekarnik dla dwóch ząbków czosnku.
Ząbki należy przewracać na drugi boczek w trakcie smażenia. I gdy są już brązowo-czarne, jest ok, można wyjmować. W środku taki czosnek będzie wspaniale miękki i aromatyczny bez tego charakterystycznego, siarkowego zapachu. 

A potem na ten sam olej wrzucam seler - obdarty wcześniej ze skóry. wyszorowany i starty na tarce o grubych oczkach - i smażę na niewielkim ogniu do miękkości. Gdy zacznie mięknąć, dodaję pieprz, wyłączam ogień, odstawiam.



Do ciecierzycy dodaję seler, obrany czosnek i resztę przypraw, a także zmielone siemię lniane. Wszystko mielę na gładką masę. Jeśli wyszła zbyt luźna, radzę odczekać chwilę - siemię po chwili zwiążę ją mocniej. Jeśli jednak tak się nie dzieje, można dodać go więcej.

Następnie formuję zgrabne lub mniej kotleciki, obtaczam je w płatkach żytnich, ale z powodzeniem można je obtoczyć np. w bułce tartej, jeśli nie masz nic przeciwko. Albo na bogato - w sezamie. Kotlety w istocie nie muszą smażyć się długo - wszystkie składniki są i tak już ugotowane, gotowe do spożycia, smażenie to czysta formalność :)



Smakują bezkonkurencyjnie podane z jakąś smaczną, chrupiącą sałatką. Są też bardzo dobrym pomysłem na drugie śniadanie w pracy. Mężczyzna zrobi sobie z nich wege-burgery, siejąc postrach i podziw wśród wszystkich korpoludków ;)

Smacznego!
Arsenic

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Copyright © 2014 Arsenic - naturalnie z przekorą , Blogger