Kompozycje zapachowe: naturalne vs syntetyczne

Źródło: kadr z filmu "Pachnidło: historia mordercy"

Kilkadziesiąt lat temu nie do pomyślenia było, aby perfumy były tworzone w laboratorium. Perfumiarz musiał posiadać wiedzę botanika i odpowiednio poddać ekstrakcji kwiaty, korę czy liście, aby uzyskać interesującą go nutę zapachową. 
Dopiero pod koniec XIX wieku zaczęto zastępować naturalne składniki takie, jak na przykład drzewo różane, jego syntetycznymi odpowiednikami. Pierwszym syntetycznym związkiem, który znalazł zastosowanie w produkcji perfum, była kumaryna; do dnia dzisiejszego jej słodką nutę wyczujemy w sporej ilości kompozycji (możemy ją znaleźć m.in. w perfumach Thierry Mugler Angel). 

Obecnie aż 2/3 wszystkich substancji zapachowych stosowanych w perfumach (kompozycjach zapachowych) jest efektem pracy laboratoriów, nie Matki Natury. Największe domy modowe, jak Chanel, Dior czy Armani, do tworzenia swoich zapachów używają syntetyków; dlaczego? 



Składniki syntetyczne, poza doskonałym zapachem, są trwalsze i mocniejsze, a przy tym sporo tańsze od swoich naturalnych odpowiedników. Dodatkowo w niektórych przypadkach są korzystniejsze z ekologicznego punktu widzenia. 
Zasadniczą różnicę pomiędzy zapachami naturalnymi a syntetycznymi stanowi sposób ich otrzymywania. Składniki naturale pozyskiwane są z różnych części roślin czy wydzielin zwierząt. W procesie tym wykorzystywane i niszczone są często gatunki egzotyczne, rzadkie, chociażby libański cedr, drzewo sandałowe czy drzewo arganowe. 

Problem stanowi także skala, w jakiej są one wykorzystywane. Do otrzymania jednego kilograma olejku jaśminowego potrzebna jest ekstrakcja 750 kg(!), a niekiedy tony płatków tego kwiatu. Sam zbiór kwiatów jest utrudniony ze względu na ich bardzo delikatną strukturę. Koszt czystego olejku jaśminowego jest tak duży, że jest on często magazynowany w sposób właściwy raczej sztabkom złota, niż perfumom - w szafach pancernych. 
Pytanie, czy tak ekskluzywny składnik znajduje zastosowanie w kosmetykach, z których przeciętny konsument korzysta na co dzień? 
Niech nas nie zmyli obecność jaśminu na etykiecie produktu; ze względu na swoją astronomiczną cenę jest on często rozcieńczany olejkiem jojoba. 

Inną kategorią problemów obarczone jest otrzymywanie składników pochodzenia zwierzęcego, jak piżmo czy ambra. Wiąże się ono z torturowaniem zwierzęcia w celu pozyskania odpowiedniej wydzieliny. Tak - naturalne piżmo nie jest niczym innym, jak wydzieliną gruczołów przyodbytowych gatunku jelenia zamieszkującego górzyste obszary Azji. Jakość pozyskiwanego surowca związana jest z wysokością, na której żeruje dany osobnik. 

Źródło: http://www.publicdomainpictures.net/

Stężone piżmo nie ma zbyt atrakcyjnego zapachu; jest ono podobne do woni amoniaku. Dopiero odpowiednie jego rozcieńczenie wydobywa jego słodką, pudrową nutę. Zapach ten zyskał przez lata ogromną popularność, która doprowadziła gatunek jelenia piżmowego na skraj wyginięcia. Cena rynkowa tego surowca osiągnęła nawet poziom 200 tys. zł za kilogram. W efekcie, skuszeni perspektywą szybkiego wzbogacenia się kłusownicy, zabijali zwierzęta dla jednorazowego uzyskania surowca. 

Pozyskiwanie ambry, wydzieliny z przewodu pokarmowego kaszalotów, nie wymaga zabijania zwierzęcia. Jej cena, również niebotyczna, sięga kilkunastu tysięcy zł za kilogram. Pozyskiwanie surowców naturalnych w sposób powodujący cierpienie zwierząt jest obecnie zakazane. Składniki syntetyczne wytwarzane są w laboratoriach. Często sama nazwa i wzór sumaryczny związku budzi w nas lęk przed jego domniemaną szkodliwością. 
Substancje o obco brzmiących, skomplikowanych nazwach podświadomie umieszczamy w jednej szufladzie ze związkami “nielubianymi”, jak występującymi w sklepowej żywności konserwantami. To one jednak są kluczem do współczesnej perfumerii, dając nam nieograniczone możliwości tworzenia zapachów. 


Chemikom udało się otrzymać syntetyczne odpowiedniki naturalnie występujących kompozycji zapachowych (w ten sposób powstały kompozycje identyczne z naturalnymi). Możemy się dzięki nim cieszyć charakterystyczną wonią tzw. białych piżm oraz niezliczoną ilością kompozycji o woni zwierzęcej. Perfumiarze są w stanie z zegarmistrzowską precyzją odtworzyć w warunkach laboratoryjnych naturalne zapachy roślinne. Dla przykładu aurantiol roztacza wokół nas piękną woń kwiatu lipy.

Synteza chemiczna błyszczy tam, gdzie natura jest bezsilna i to dzięki niej możemy cieszyć się choćby zapachem morza dzięki cząsteczce o nazwie calon. Nie jesteśmy jednak ograniczeni do kopiowania; efektem syntezy są też zapachy, które nie mają swoich naturalnych odpowiedników i są możliwe do uzyskania tylko i wyłącznie dzięki syntezie. 



Pochodzenie zapachu, naturalne lub syntetyczne, oraz wyższość jednego źródła nad drugim jest tematem rodzącym sporo emocji; zdania na ten temat są mocno podzielone. Entuzjaści składników pochodzenia naturalnego wskazują na niepowtarzalność zapachu, na to, że jest on inny każdego roku. Zmienność ta może wynikać np. z warunków atmosferycznych, w jakich dojrzewała roślina. 
Decydujące znaczenie mają tu takie czynniki, jak nasłonecznienie, wilgotność oraz ilość składników mineralnych w glebie. Cały cykl “od rośliny do olejku” obejmuje szereg skomplikowanych etapów (zbiór i transport surowca, sortowanie, suszenie, ponowne zwilżenie, rozdrobnienie, by następnie poddać go dalszym procesom, których produktem będzie kompozycja zapachowa). Na każdym z tych etapów może dojść do zdarzenia niepożądanego, jakim jest np. uwolnienie związków lotnych, co znacząco wpływa na jakość otrzymywanego olejku. 
Zwolennicy zapachów syntetycznych doceniają z kolei powtarzalność zapachu oraz niższą cenę w porównaniu z surowcami naturalnymi. Praktycznie nieograniczone możliwości manipulowania poszczególnymi nutami sprawiają, że to właśnie syntetyczne kompozycje dominują obecnie w produktach. Od bardzo dawna są one wykorzystywane w kosmetykach do pielęgnacji skóry, perfumach czy chemii gospodarczej. Wiele z tych “pachnących” surowców wykorzystywanych jest w niezmienionej postaci przy produkcji aromatów spożywczych. 
Czy gdyby ich szkodliwość została potwierdzona badaniami, zostałyby dopuszczone do użytku? Zła sława kompozycji syntetycznych wynika również z przypisywanych im właściwości uczulających, jednak również kompozycje naturalne, produkowane z naszpikowanych alergenami olejków, potrafi ą uczulić. 

Wszystko wskazuje na to, że w przyszłym roku lista potencjalnie alergizujących związków w kompozycjach zapachowych zwiększy się z 26 do niemal 100 pozycji. Otrzymanie kompozycji wolnej od alergenów stanie się przez to dużo bardziej pracochłonne, co z pewnością zwiększy nakłady przeznaczane na badania. Kto wie, może dzięki tym z pozoru niekorzystnym dla nich zmianom w prawie kosmetycznym, chemicy i perfumiarze opracują rewolucyjny związek, który okaże się być dla perfumerii milowym krokiem, jak miało to miejsce w przypadku nut aldehydowych legendarnej No. 5 Chanel.


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Copyright © 2014 Arsenic - naturalnie z przekorą , Blogger