Harmonia barw nie jest moim pomysłem. Krótka historia naukowego myślenia o kolorze
W analizie kolorystycznej bardzo łatwo przykleić łatkę „autorskiej teorii”, „subiektywnej metody” albo „kolejnego systemu wymyślonego na potrzeby stylizacji”. Tymczasem moja praca nie polega na tworzeniu nowych sposobów rozumienia koloru. Polega na opisywaniu tego, co już istnieje – w fizyce światła, w biologii widzenia i w realnej pigmentacji ludzkiego ciała – oraz na przekładaniu tej wiedzy na praktyczne wnioski.
Kolor nie jest opinią. Jest zjawiskiem. A harmonia barw była przedmiotem badań na długo przed tym, zanim zaczęto używać jej jako narzędzia estetycznego czy marketingowego.
Kolor jako zjawisko fizyczne i percepcyjne
Pierwsze poważne pytania o kolor nie dotyczyły tego, „co jest ładne”. Dotyczyły tego, jak widzimy i dlaczego widzimy tak, a nie inaczej. Kolor od początku był analizowany jako wynik interakcji światła z materią oraz jako sygnał przetwarzany przez układ nerwowy.
To oznacza jedno: harmonia i dysonans barwny nie są kwestią gustu. Są efektem tego, czy dany układ bodźców daje się stabilnie przetworzyć przez ludzki układ wzrokowy, czy też powoduje konflikt adaptacyjny, przeciążenie lub brak czytelnej struktury.
To rozróżnienie – między estetyką a fizjologią – jest absolutnie fundamentalne dla zrozumienia koloru.
Ludzie, którzy opisali mechanizmy harmonii barw
Już w XIX wieku zaczęto precyzyjnie opisywać zjawiska, które dziś intuicyjnie rozpoznajemy jako „harmonię” albo „zgrzyt”.
Wspólny mianownik tych badań
Choć badacze ci działali w różnych dziedzinach – od chemii, przez fizjologię, po systematykę barwy – łączyło ich jedno podejście. Kolor był dla nich zjawiskiem relacyjnym, a harmonia nie była cechą pojedynczego koloru, tylko właściwością całego układu bodźców.
Nikt z nich nie definiował harmonii jako „ładnego zestawu”. Harmonia oznaczała stabilność percepcyjną, czytelność struktury i zgodność z tym, jak działa ludzki układ wzrokowy.
Gdzie w tym wszystkim jest analiza kolorystyczna
Analiza kolorystyczna nie jest nowym wynalazkiem ani alternatywną teorią koloru. Jest zastosowaniem tej wiedzy do najbardziej złożonego możliwego kontekstu, czyli do człowieka.
Ludzki fenotyp nie jest neutralnym tłem. Składa się z melaniny, hemoglobiny, strukturalnego rozpraszania światła w skórze, zróżnicowanej jasności i chromatyczności. To gotowy układ barwny, który już istnieje. Analiza kolorystyczna polega na rozpoznaniu, które kolory są jego naturalnym przedłużeniem, a które są wobec niego obce biologicznie.
Nie chodzi o to, co „pasuje do wszystkiego”, tylko o to, co pozostaje w ciągłości z realną, ludzką kolorystyką.
Kolor jako fakt, nie narracja
Można oczywiście ignorować fizykę światła, biologię widzenia i pigmentację skóry. Można budować narracje, które mają usprawiedliwiać dowolne zestawienia. Ale to nie zmienia faktu, że układ wzrokowy działa w określony sposób – i reaguje na chaos oraz harmonię niezależnie od naszych opowieści.
Analiza kolorystyczna nie tworzy zasad. Ona je rozpoznaje i nazywa. I dokładnie w tym sensie jest kontynuacją, a nie zaprzeczeniem ponadstuletniej tradycji naukowego myślenia o kolorze.
Jeśli ten artykuł coś Ci wyjaśnił, zdjął z barków jakiś dylemat, uporządkował chaos albo zwyczajnie ułatwił podjęcie decyzji, to bardzo się cieszę — dokładnie po to tworzę te treści. Na blogu i w social mediach poruszam tematy, które są trudne, niejednoznaczne albo po prostu obudowane internetowymi mitami, i zawsze staram się je rozbroić możliwie prostym, rzeczowym językiem, opierając się na rzetelnych źródłach naukowych. Robię to wszystko za darmo, bo uważam, że wiedzą warto się dzielić, ale jeśli chcesz mnie symbolicznie wesprzeć za pracę włożoną w ten artykuł — możesz postawić mi wirtualną kawę. Będzie mi bardzo miło!
Kliknij obrazek aby kupić wirtualną kawę
Jeśli chcesz wiedzieć więcej o swoich kolorach
Pięknego dnia!
---
Arsenic.pl Aleksandra Galiszkiewicz









Brak komentarzy:
Prześlij komentarz