Nowości Norel Dr Wilsz: astaksantyna i czynniki wzrostu


Ten śliczny, łososiowy budyń to świeżutka nowinka z labo Norel. Kolor zawdzięcza dodatkowi astaksantyny - potężnego antyutleniacza, który, jak podaje portal Biotechnologia, jest 54 razy silniejszy niż Betakaroten, 65 razy silniejszy niż witamina C, 500 razy bardziej aktywny niż witamina E i koenzym Q10. Jest się czym jarać, bowiem ta cecha astaksantyny sprawia, że aktywnie zapobiega ona uszkodzeniom struktur komórkowych, stymuluję syntezę kolagenu i elastyny, a dodatkowo ma zdolność hamowania melanogenezy, a więc również działa rozjaśniająco na przebarwienia. Brzmi jak kosmetyk idealny na lato dla skóry potrzebującej już większej troski? A jakże. Ale to nie wszystko, mamy tutaj też czynniki wzrostu pracowicie odbudowujące kolagen w skórze - całość więc działa silnie hamująco na... czas. Zwłaszcza ten widoczny na skórze :)

W skład serii Re-Generation GF wchodzą: 
Wszystkie podlinkowałam Wam bezpośrednio do sklepu Norel. 
Każdy z tych kosmetyków ma mniej lub bardziej intensywny, łososiowy kolor i - jak wspomniałam na początku - wynika on z dodatku astaksantyny, która należy do grupy karotenoidów. Tak, kolor ma związek z łososiami i krewetkami, gdyż stworzenia te żywią się algami, z których właśnie wyizolowano astaksantynę. Jest to więc substancja naturalna i bezpieczna.


Producent nie "podkolorował" swoich kosmetyków dodatkiem barwników. Zresztą, byłabym w niemałym szoku, gdybym odkryła coś takiego w składach marki Norel. Przyzwyczaili mnie do wysokiej jakości swoich produktów i w przypadku tej firmy kosmetycznej wszelkie "ochy" i "achy", jakie można przeczytać na etykietach ich kosmetyków, mają jak najbardziej pokrycie w rzeczywistości. 


Ot, taki kremik pod oczy. Jest wyraźnie łososiowy, obiecana astaksantyna więc na pewno w składzie jest. Dodatkowo, czynniki wzrostu, które ładnie zagęszczają skórę, ale przecież nie zapomniano też o starej, dobrej kofeinie pobudzającej mikrokrążenie skórne, czy o najlepszym istniejącym kombo przeciw podrażnieniom i uczuleniom wszelakim: o alantoinie i pantenolu. Jest wszystko, czego trzeba aby skóra pod oczami była dobrze nawilżona, zabezpieczona, miała kosmetyk o działaniu silnie odmładzającym a dodatkowo łagodzący ewentualne podrażnienia. Po zbyt agresywnym demakijażu, na ten przykład, znamy to, prawda? ;)


Norel stawia na zaawansowane rozwiązania. Poszukują ciekawych surowców, które rzeczywiście działają i chwała im za to! Po targach naturalnych, na których promuje się jedynie oleje i mydła z wielką przyjemnością wracam do prawdziwych, dopieszczonych składów, w których cenne oleje są zaledwie jednym ze składników i robią to, co faktycznie mogą: natłuszczają i chronią skórę. Żadnych cudów więcej. Może jestem przewrażliwiona, ale zauważam dziwny trend nadinterpretowania właściwości, czy też może raczej możliwości kosmetycznych olejów w pielęgnacji skóry. Że nawilżają, wygładzają zmarszczki, wybielają, leczą trądzik, usuwają blizny i mają SPF 50... Można się srogo zawieść wierząc w niektóre legendy na temat olejów, stąd moje marudzenie. 


Produkty z astaksantyną i czynnikami wzrostu polecam przede wszystkim osobom dbającym o ochronę przeciwsłoneczną, a także potrzebującym potężnej dawki antyoksydantów w pielęgnacji, a więc np. mieszkającym w mieście, często wystawiającym skórę na działanie promieni słonecznych, palaczom i cholerykom ;) 
Krem i krem pod oczy bardzo dobrze współpracują z makijażem. Przyznam, że kombinowałam różnie - raz stosowałam te produkty rano, raz wieczorem, ale jednak jakoś naturalnie ułożyło się tak, że kremów używałam rano, a serum wieczorem. Myślę jednak, że spokojnie można stosować dowolne kombinacje. 
Czy moja skóra odmłodniała? No, nie będę opowiadać bajek: pokazuję Wam produkty, na które zdecydowanie warto zwrócić uwagę, przedstawiam Wam astaksantynę i czynniki wzrostu, a nie wynik miesięcznego testu, podczas którego pozbyłam się całkowicie zmarszczek i mogę już wysyłać CV do muzeum figur woskowych. 
Zauważyłam jednak, że moja skóra wygląda dobrze zdecydowanie dłużej w tym roku. O co chodzi? W okolicach stycznia-lutego zazwyczaj mam idealną cerę. Po zimowej pielęgnacji usuwającej przebarwienia wreszcie udaje mi się wtedy osiągnąć zadowalający wygląd skóry, który już na przełomie marca i kwietnia trafia jasny szlag wraz z pierwszymi promieniami słońca. W tym roku jest jakby spokojniej, melanin przybywa ale rozkładają się jakoś równiej... Czyżby, czyżby ten hiperantyutleniacz podziałał tak jak obiecano?

Buziaki
Arsenic

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Copyright © 2014 Arsenic - naturalnie z przekorą , Blogger