Nowe pigmenty w sklepie Kolorowka.com - grudzień 2015



Wiem, że lubicie takie posty - zrobiłam więc dla Was zdjęcia świeżutkich pigmentów, jakie pojawiły się w sklepie Kolorowka.com. A co więcej - uznałam, że żadne zdjęcie nie odda w pełni uroku pigmentu, więc postanowiłam pokazać Wam jak wyglądają one w rzeczywistości, zaaplikowane na suchą skórę, jak się mienią, jak się zmieniają, jak się zachowują w ruchu. Tak, nakręciłam film, w którym pokazuję całą dziesiątkę.

Wśród nowych pigmentów są aż cztery nowe interferencyjne, które jednak różnią się wykończeniem od poprzedników z serii Satin czy Silk. Wydają mi się bardziej kremowe, dające nieco więcej krycia. Przypuszczam też, że mogą rozjaśniać lekko mieszanki kolorystyczne. Pigmenty z serii Silk czy Satin nie robią tego w aż takim stopniu, ale mają one też zdecydowanie więcej blasku, dając taflę światła, od swoich młodszych braci z serii Shimmer. 
Dodatkowo, nowe pigmenty interferencyjne mają w sobie delikatne iskierki mieniące się kolorem wskazanym w nazwie, ale są one naprawdę subtelne, baaardzo dalekie od skojarzeń z brokatem.



Shimmer Red, jeśli spojrzeć na niego z daleka, wydaje się niemalże nudziakiem. Oczywiście "red" w nazwie ma nas jedynie nakierować na odcień, w jakim migoczą iskierki, nie jest to czerwień wozu strażackiego :)
Pigment sprawdzi się jako dodatek do pomadek i błyszczyków, ale też można spróbować dodać go do zbyt żółtego podkładu (zarówno płynnego jak i mineralnego). Zaryzykowałabym dodanie go do primera lub pudru używanego przez panie po pięćdziesiątce - taki delikatny, rozświetlony róż fantastycznie odmładza i odświeża.



Shimmer Green będzie idealnym dodatkiem do baz pod makijaż lub primerów sypkich przeznaczonych dla cer naczynkowych, z trądzikiem różowatym włącznie, a także podrażnionych i wrażliwych - generalnie: do wszystkich zaczerwienionych :) W przeciwieństwie do zielonych baz pod makijaż, robiących z nas Kermity i Shreki, taki pigment w dyskretny sposób odpowiednio odbije światło, optycznie neutralizując zaczerwienienia. Taki trik.
Oczywiście, sam w sobie jest również dobrym dodatkiem do cieni mineralnych, jeśli ktoś lubi takie kolory.




Shimmer Gold jest bardzo nietypowym, niestandardowym... złotym cieniem. Dlaczego? Bo w przeciwieństwie do bazarkowo lśniących tafli złota, daje on bardzo subtelny efekt, delikatny, elegancki. Nie błyszczy mocno. 
Można go również dodawać do primerów czy podkładów, jeśli lubimy gdy lekko rozświetlają. 




Shimmer Blue sprawdzi się wszędzie tam, gdzie potrzebny jest delikatny, błękitny błysk. Można nim modyfikować kolorystykę podkładu czy pudru, ale też oczywiście sam w sobie jest gotowym cieniem do powiek. Po dodaniu go do roztopionej, czerwonej masy szminki lub błyszczyka, bardzo ochłodzi kolor dając wręcz róż. 




Pale Peach jest gotowym rozświetlaczem w odcieniu skóry. I jest to propozycja dla osób, które nie znoszą zbyt lśniących rozświetlaczy bijących w oczy ostrym blaskiem - ten pigment daje subtelne, eleganckie i niewidoczne rozświetlenie. "Niewidoczne" - w sensie: nie bijące po oczach swoją nachalnością. Nie do wykrycia, ale robiące robotę :)
Ponadto jest to też już gotowy cień do powiek - lekki, rozświetlający. Można go również dodać do primera czy podkładu, tak samo jak wspominane wcześniej pigmenty interferencyjne, daje po prostu inną kolorystykę.




Golden Chiffon - to też prawie nudziak, lecz w innej tonacji niż Pale Peach. Jest to kolejne, bardzo delikatne i fajne złotko. Co ciekawe - niemal matowe. Do wszelkich "złotych" zastosowań.



Honey Eye spodoba się wszystkim fankom średnich brązów, niezbyt nachalnie wpadających w ciepłe tony. Żeby nie było - on jest ciepły, ale w taki łagodny sposób. Bardzo delikatny brąz, w zasadzie gotowy do noszenia w dziennych makijażach.




Frozen Taupe z kolei jest bardzo chłodnym, wpadającym już niemal w fiolet... cóż, nie powiem: brązem. Niemniej, również świetny do noszenia w dziennych makijażach. Charakterem bardzo przypomina mi pigment Moonlight - jest tak samo spokojny, zdystansowany, nostalgiczny wręcz, ale przy tym odrobinę ciemniejszy i mniej lśniący. Mój faworyt w tym zestawieniu!



Cranberry to mocna, soczysta... cóż, żurawina :) W dodatku w błyszczącym, nasyconym wydaniu. Nic dodać, nic ująć. Piękny kolor dla pomadek i błyszczyków, róży do policzków, ale do noszenia również w makijażu oczu jako odważny akcent kolorystyczny. Marzy mi się pomadka w tym kolorze!




Pumpkin bardzo przypomina mi inny pigment dostępny w Kolorowce - Indian Red. W filmie pomyliłam nazwę z Indian Summer, ale chyba tylko dlatego, że w myślach tamten pigment zawsze tak nazywam ;)
Ten pigment jest dość łagodny - niby pomarańczowy, ale pięknie mieni się jasnym złotem, nie daje mocnego błysku. Z powodzeniem można z jego pomocą wyczarować róż do policzków, błyszczyk czy pomadkę. Pięknie zgra się z Cranberry w makijażu oka.

Zobaczcie wszystkie pigmenty na zywo:


Pozdrawiam serdecznie,
Arsenic

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Copyright © 2014 Arsenic - naturalnie z przekorą , Blogger