Pat&Rub - oliwka do ciała i kąpieli


Dzięki kochanej Angel miałam możliwość pomaziania się oliwką z Pat&Rub i sprawdzenia na własnej skórze, co pani Kinga Rusin wie o pielęgnacji.

Bo muszę się przyznać, i zapewne nie będę jedyną osobą z takimi odczuciami, że gdy parę lat temu zobaczyłam w programie śniadaniowym panią Rusin opowiadającą o swojej linii kosmetyków - cóż, pomyślałam że bogata osoba z wieloma możliwościami rozwoju ma fanaberię właśnie produkować kosmetyki. 
Oraz, że te kosmetyki nie będą niczym - poza nazwiskiem - się wyróżniały, a już na pewno nie sięgnę po nie ja: wariatka na punkcie czystych, prostych składów. 




Mamy tu 250 ml oliwki, która wyglądem przypomina zwykły olej spożywczy, może nieco rzadszy. 
Pachnie - już to mówiłam Angel - jak rozgrzane pole pszenicy, albo łąka pełna miodu i suchej trawy. 
Nie potrafię tego zapachu inaczej określić, jest bardzo naturalny, nienachalny, nie ma w sobie nic ze współcześnie pojmowanej słodyczy, ale wzbudza dalekie skojarzenia z miodem, słońcem, łąką i ciepłą przestrzenią. 
Butelka z pompką - bardzo praktyczne i przyziemne przy całym tym rozrzewnieniu, rozwiązanie. 
Zawsze mi tego brakuje w tych wszystkich ekologicznych i naturalnych produktach - pragmatyczności w podejściu do opakowań. 
A wystarczy być producentem używającym oliwki do ciała, aby naturalnym odruchem była potrzeba zainstalowania pompki, prostego ułatwiacza aplikacji mazi tłustej. Albo mieć wyobraźnię.


Pozostając jeszcze przy opakowaniu - moja butelka się wygina i "zasysa" choć nie molestuję jej specjalnie. Nie przeszkadza mi to jakoś szczególnie, ale obawiam się, że gdy zechcę jej używać dłużej, wlewając inny olej, butelka może po jakimś czasie nie dać rady. No i do zdjęć się taka krzywica nie nadawała, musiałam ją prostować.
Ale to szczegół tak naprawdę.

Etykieta z rysunkami dzieci od razu celuje w odpowiedni target, kojarzy się z wczesnym dzieciństwem i łagodną pielęgnacją. Design bardzo prosty ale z klasą, bez nachalności. 
Dla nie władających umiejętnością czytania składów, zawarto na etykiecie informacje w formie obrazków - mamy tu certyfikat Viva! dla wegetarian i wegan, oraz informację, że wszystkie surowce, z których skomponowany jest kosmetyk mają certyfikat naturalności. Ponadto, znajdziemy też informację, iż formuła tego kosmetyku została opracowana wraz z lekarzami dermatologami i pediatrami oraz jest rekomendowany przez Fundację Kobieta i Natura.


Bardzo fajnie się panie Rusin i Hajduk zabrały za marketingową stronę całego przedsięwzięcia, podoba mi się że ich produkty mają tak czytelne informacje na opakowaniach. 
Strasznie mi się podoba, że na stronie sklepu są opisane niektóre składniki ich kosmetyków, tworząc swoistą bazę INCI w języku prostym i łatwo przyswajalnym. 
Widać, że zadbano tutaj o każdy szczegół, który ma utwierdzić nas w przekonaniu i uspokoić, że jest to kosmetyk faktycznie naturalny i czysty. 

Niektóre firmy tego nie robią, nie potrafią lub nie mają możliwości współpracować z fundacjami czy wymyślić, że zamiast napisu "produkt przebadany dermatologicznie" można napisać "formuła kosmetyku opracowana wraz z lekarzami dermatologami..." 
Na pewno więc w tym przypadku bycie osobą publiczną posiadającą liczne kontakty, będącą obrotną i inteligentną, przyniosło konkretne korzyści marce. 
Wiele mniejszych firm produkujących kosmetyki równie dobre, o wywiadzie w programie śniadaniowym może sobie tylko pomarzyć ;) Podobnie jak o dyktowaniu cen średnio 300% wyższych od cen konkurencji. 



Ale wracając do milszego tematu, jakim jest oliwka do ciała firmy Pat&Rub. Teraz przychodzi część najmilsza, bowiem pokażę Wam jej skład (źródło: http://www.patandrub.pl/sklep/p-144-oliwka-do-ciala-i-kapieli-dla-niemowlat-idzieci/) :


INCI: 

  • Helianthus Annus Seed Oil - Olej słonecznikowy
  • Sesamum Indicum (Sesame) Seed Oil - Olej sezamowy
  • Glycine Soja Oil - Olej sojowy
  • Vitis Vinifera Seed Oil - Olej z pestek winogron
  • Isoamyl Laurate - Laurynian Izoamylu. Emolient, emulgator pochodzenia naturalnego.
  • Gossypium Herbaceum (Cotton) Seed Oil - Olej z nasion bawełny
  • Tocopherol - Tokoferol, wit. E.
  • Beta-Sitosterol - β-sitosterol, popularny sterol roślinny, emolient, stabilizator emulsji. Strukturalnie podobny do cholesterolu, który jest składnikiem lipidów cementu międzykomórkowego warstwy rogowej skóry. Dzięki temu aplikowany w formie kosmetyku ma zdolność wbudowywania się w naskórek - regeneruje cement międzykomórkowy, poprawia stan bariery naskórkowej. Pochodzenia roślinnego. Sterol uzyskiwany z grochu, fasoli i soi, używany w produkcji syntetycznych progesteronów, żeńskich hormonów. Substancja posiadająca właściwości przeciwzapalne i przeciwutleniające. Reguluje poziom nawilżania skóry, hamując działanie elastazy, enzymu odpowiedzialnego za rozpad włókien elastylowych w skórze, co zapewnia skórze elastyczność i jędrność.
  • Squalene - Skwalen. Węglowodór wielonienasycony; jest zaliczany do lipidów (nie jest jednak tłuszczem). Nie może być produkowany syntetycznie, więc naturalne oleje są jedynym jego źródłem. Jego inne nazwy to spinacen lub supraen. Jest składnikiem płaszcza lipidowego ludzkiej skóry oraz tłuszczu wątroby rekina. Jest metabolicznym prekursorem cholesterolu i innych steroli. Opisano szereg właściwości prozdrowotnych skwalenu. Ma on działanie przeciwbakteryjne, przeciwgrzybiczne.
  • Lecithin - Lecytyna powstaje z mieszaniny diglicerydów kwasów tłuszczowych takich jak: kwas stearynowy, palmitynowy i olejowy, powiązanych z estrem cholinowym kwasu fosforowego. Obecna w tkance nerwowej organizmów żywych. Wpływa na poprawę stopnia nawilżenia skóry. Emulgator W/O, składnik umożliwiający powstanie emulsji.
  • Ascorbyl Palmitate - Palmitynian askorbylu. Przeciwutleniacz (antyoksydant).
  • Rosmarinus Officinalis (Rosemary) Leaf Extract - Wyciąg z liści rozmarynu. Wspomaga walkę z wolnymi rodnikami oraz przeciwdziała zmianom nowotworowym skóry, z tego względu polecany jest również do stosowania w celach ochronnych na dzień oraz jako składnik prewencyjny, chroniący przed przedwczesnym starzeniem skóry. Ze względu na działanie stymulujące krążenie i przeciwobrzękowe - rozmaryn jest stosowany również w pielęgnacji okolic oczu oraz w produktach na cellulit.


Fajnie? Można? 

Oliwek do ciała używam namiętnie od wielu lat. Żaden balsam nie gwarantuje mi takiego poziomu nawilżenia jak oliwka wtarta energicznie w mokre ciało po prysznicu czy kąpieli. 
Tej oliwki używałam z prawdziwą przyjemnością przez ostatni miesiąc. Uwielbiam jej naturalny zapach, wolny od nachalnych olejków eterycznych, przywodzący na myśl rozsłonecznioną łąkę i czystość. 


Po pierwszym skrzywieniu na widok dość rzadkiego oleju, jednak przekonałam się że taka konsystencja bardzo mi odpowiada - świetnie daje się wsmarować w ciało nie zostawiając tłustego płaszcza na skórze i plam na ubraniu gdy już wchłonie po ok. 30-40 minutach.
Działa dokładnie tak, jak ma działać. Porządnie nawilża i sprawia, że skóra jest miękka i przyjemna w dotyku. Stosowałam ją też niekiedy w masażu skóry głowy, aby i mój skalp miał coś z życia. Mam problemy z przesuszającą się skórą głowy od kiedy eksperymentuję z różnymi szamponami, więc ten złoty olej jest dla niej prawdziwym błogosławieństwem. 


Świetnie się też sprawdza do demakijażu, także maskar wodoodpornych. Łagodnie rozpuszcza cały brud i tłuszcz, buzia odpoczywa pod tym olejem. Zdarzyło mi się aplikować oliwkę na czystą twarz wieczorem, zamiast ukochanego oleju Khadi - rano wyglądała na bardzo zadowoloną z siebie.
Jestem szalenie zadowolona z tej oliwki, może nie kocham jej tak gorąco jak olej Khadi, który ma znacznie bogatszy skład, ale zdecydowanie użyłabym jej do posmarowania mojego dziecka. 

Szkoda, że jest tak droga. 65 zł za 250 ml dla nas, zwykłych pożeraczek rossmannowych oliwek Hipp za 10 zł to wielki przeskok. Trzeba jednak sobie zdać sprawę, że różnice w składach tych dwóch produktów są ogromne, kosmiczne.
Znając jej skład INCI prawdopodobnie spróbuję zmieszać sobie własną oliwkę i zobaczymy czy mi wyjdzie taniej ;) 

Jest to jak na razie jeden produkt z firmy Pat&Rub, z którym miałam dziką przyjemność obcować. Chętnie wypróbowałabym działanie innych kosmetyków z tej firmy...

Żródło: http://www.patandrub.pl/zdjecia/produkty/duze/165-Piling-do-Ust-Rozany.jpg
Niestety, odstrasza mnie cena kosmetyków. Ja, jako osoba często kupująca półprodukty - oleje, ekstrakty, hydrolaty itp, nie mam problemu z tym, aby ukręcić sobie fantastyczny nawilżacz z superbogatym składem, czy zmieszać ulubione oleje z ekstraktami i mieć fajną oliwkę do ciała. 

Największym zaskoczeniem były dla mnie peelingi do ust - jednocześnie zaskoczeniem bardzo pozytywnym i trochę negatywnym. 
Są to bowiem dokładnie takie peelingi, jakie ja sobie robię w domu, czekając na zaparzenie się kawy, między myciem zębów a wkładaniem prania do pralki. 
Nie mają w składach niczego paskudnego i - nie znając produktów Pat&Rub jeszcze, od razu mogę powiedzieć, że są świetne ;) Używam ich bowiem od dawna, robiąc je sobie w domu. No, tylko ja do swoich nie dodaję pigmentów mineralnych, więc nie mają takich ładnych kolorów :P
Ale 49 zł za 30 ml peelingu do ust? Nie. Nie, serio. Mając lodówkę pełną olejów, maseł i ekstraktów, pozostanę przy samodzielnym tworzeniu takich produktów. 

Trochę jestem zła na panią Kingę za to, że utrwala w naszej świadomości obraz kosmetyków naturalnych i ekologicznych, które muszą być drogie. Nie muszą, co pokazują całe rzesze firm oraz zwykły rachunek z serwisów takich jak mazidla.com czy kolorowka.com. Za cenę peelingu do ust z Pat&Rub mogę tam zrobić zapasy na pół roku i mieć kosmetyki naturalne za grosze.

Znacie kosmetyki Pat&Rub? Czego używałyście lub używacie teraz? Co myślicie o stosunku cena/jakość w ich przypadku?


Miłego dnia!
Arsenic

18 komentarzy:

  1. Mam 2 produkty...są świetne, jednak podobnie jak Ciebie odstrasza mnie ich cena. Podoba mi się jednak czytelny skład każdego produktu i to właśnie dzięki tym informacja mam zamiar stworzyć sobie takie same kosmetyki za ułamek ich ceny...ciekawe co mi wyjdzie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie przymierzam się do zrobienia sobie peelingu do ust, tylko zastanawiam się czy koniecznie potrzebuję aromatu... ;P

      Usuń
  2. Nie próbowałam kosmetyków, a z tego, co wiem, nie opracowywała ich receptur właścicielka tej marki. ;-) Na Laboratorium Urody była o tym mowa, chyba nawet któraś dziewczyna z tego forum przy tym pracowała. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha, ja jestem w pełni świadoma, że formulacjami kosmetycznymi nie zajmuje się dziennikarka i celebrytka ;) Byłoby to ewenementem, gdyby jeszcze kumała chemię, biochemię, surowce naturalne i fizjologię człowieka na tyle aby stworzyć stabilne składy na takim poziomie ;) Ale też nie każdy potrafi otoczyć się takimi specjalistami, do tego też trzeba mieć odpowiedni talent.
      Zaraz przeszperam to forum, dzięki za info :)

      Usuń
  3. Tej marki nie próbowałam, ale olejki do kąpieli jak najbardziej....

    OdpowiedzUsuń
  4. mam kilka kosmetyków tej marki- świetne składy, przejrzyste opisy, estetyczne opakowania, czytelna strona...tylko te ceny

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A no właśnie... Ale okazuje się, że w Polsce nie mają konkurencji. Wszystkie tanie kosmetyki z przyzwoitymi składami, są dużo uboższe od Pat&Rub. Moi znajomi często tego nie kumają - to smarowidło i to smarowidło, więc po co przepłacać? No i utrwala im się w ten sposób obraz kosmetyków naturalnych i ekologicznych jako luksusowych i niedostępnych, a też nie każdy kręci sobie własne mazidła...

      Usuń
  5. Skład Oliwki bardzo mi się podoba :) Faktycznie peeling do ust za taką cenę - nie dziękuję:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie o to chodzi, a z drugiej strony - takie ceny pewnie nie tylko mnie zmotywują do ukręcenia własnego peelingu ;)

      Usuń
  6. yyyy a gdzie sie podzial limonen i linalol ???? az nie wierze wlasnym oczom, nareszcie cos porzadnego bez zbednych podrazniaczy !! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Producent widocznie doszedł do wniosku, że istnieją jeszcze ludzie lubiący całkiem naturalne zapachy...

      Usuń
  7. Piękne foty, złapałaś cudne słońce, czuję te ciepłe promienie :)
    Cieszę się, że produkt Ci się spodobał... mam jeszcze jedną butelkę, bo nie zgłosiła się osoba, która wygrała, zrobię niedługo małe rozdanie, więc zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj chętnie, bardzo chętnie wezmę udział bo oliwka jest rewelacyjna. Jej zapach już chyba zawsze będzie mi się kojarzył z tą piękną końcówką lata i pierwszymi, trochę rudawymi już dniami jesieni.

      Usuń
  8. jestem pod wrazeniem czytajac Twoj blog-bardzo ciekawe miejsce na pewno czuje sie zachecona do roznych prob wykonania wlasnych kremow itp(dzieki za dzielenie sie swoja wiedza),mam atopowa skore i ciagle poszukuje odpowiednich dla siebie produktow oczywiscie naturalnych,rowniez zachwycilam sie kosmetykami P&R -niestety i rowniez mnie cena powala na kolana,czy probowalas juz moze innych produktow tej marki i czy ukrecilas peeling do ust na wzor P&R?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za miłe słowa :)
      Od tamtej pory nie miałam okazji wypróbować nic nowego z P&R - głównie z uwagi na zachłyśnięcie się pielęgnacją z Kolorówki i kosmetykami z Sulphur Busko-Zdrój, ale niebawem być może napiszę coś o Pat&Rub.
      Jeśli chodzi o peelingi do ust - nie odtworzyłam jota w jotę peelingu z P&R, bo ja regularnie robię sobie takie "szybciory" z miodu lub cukru z dodatkiem np. oleju jojoba czy kolagenu, pisałam o tym tutaj: http://arsenicmakeup.blogspot.com/2012/10/miodowy-peeling-do-ust-wersja-na.html

      Usuń

Copyright © 2014 Arsenic - naturalnie z przekorą , Blogger