Pokazywanie postów oznaczonych etykietą biały. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą biały. Pokaż wszystkie posty
Le Bleuet Infinity - zróbcie to koniecznie w domu!

Le Bleuet Infinity - zróbcie to koniecznie w domu!


O tym, że pigmenty z serii OH! Pure Pigments są rewelacyjne już wiecie. Potraficie też świetnie z nimi pracować - widziałam te wszystkie piękne makijaże udostępniane w relacjach i na Facebooku sklepu Kolorowka.com! A dzisiaj pokażę, co jeszcze można zrobić z tymi pigmentami aby kreatywnie wzbogacić swój makijaż. Będą też, oczywiście, swatche, a przyjrzymy się dzisiaj dwóm pigmentom: Infinity oraz Le Bleuet.


Ślubna analiza kolorystyczna

Ślubna analiza kolorystyczna


Ślubna analiza kolorystyczna to taki precedens, który otwiera kolorystom pole do wymyślania kolejnych tworów. Pomyślcie tylko - analiza kolorystyczna dla dzieci, analiza business code, wreszcie analiza z uwzględnieniem znaku zodiaku, itp., itd. Taki twór też rodzi przekonanie, że może wcale nie jest to takie proste i potrzebne jest doradztwo specjalisty...?
A tymczasem dobrze przeprowadzona analiza kolorystyczna pozostawia klientkę z pełną wiedzą na temat współgrających z nią kolorów - tych ślubnych też, do diaska :)

Makeup Revolution - The One foundation w kolorze białym, do rozjaśniania zbyt ciemnych podkładów

Makeup Revolution - The One foundation w kolorze białym, do rozjaśniania zbyt ciemnych podkładów


Z tego typu metodami rozjaśniania podkładów jestem za pan brat od dłuższego już czasu, ponieważ cała sztuka robienia podkładów, choćby mineralnych, polega w dużej mierze na odpowiednim wycyrklowaniu jego waloru. Chcąc rozjaśnić podkład mineralny, wystarczy dodać do niego dwutlenek tytanu i porządnie zmiksować/rozetrzeć i już. Sprawa się nieco komplikuje w przypadku podkładów płynnych, ponieważ ta metoda może je dość znacznie zagęszczać i zmieniać samą formułę z "satynowego, lekkiego jak piórko wykończenia" na "gruba warstwa sernika".

Szybcior na dzień i szybcior na wieczór, czyli jak się nie dać zwariować robiąc makijaż

Szybcior na dzień i szybcior na wieczór, czyli jak się nie dać zwariować robiąc makijaż

To nieprawda, że na co dzień chodzę pomalowana na złoto czy neonowo, a rano mam dowolną potrzebną ilość czasu na wykonanie jakiegoś wariackiego, kolorowego makijażu, który właśnie przed chwilą wymyśliłam. 
Ja również jestem dotknięta chorobą naszych czasów, a więc generalnie brakiem czasu. 


Czytam w tramwajach, kupuję przez internet i maluję się w 15 minut. 

Recenzja Sleek i-Divine Primer Palette 600

Recenzja Sleek i-Divine Primer Palette 600




Jest to jeden z moich nowszych zakupów. Niestety, kompletnie nietrafiony. 
Cieszyłam się na myśl o dobrej jakości kremowych cieniach, które - sugerując się nazwą - będą także sprawdzały się w roli primerów, czyli baz pod cienie prasowane i pigmenty. 
O, naiwności!

Nie będę Wam opowiadała o opakowaniu, lusterku, ilości cieni - to się nie zmienia. 




Zapowiedź odgrzewanego kotleta Sleeka: paletka Snapshots

Zapowiedź odgrzewanego kotleta Sleeka: paletka Snapshots

Powariowali!
Jeszcze ludzie na dobre nie położyli rąk na Ultra Mattes (piszę o nich obszernie tutaj) czy olimpijce, a ci już wyjeżdżają z kolejną nowością.

Choć... nazywanie jej "nowością" jest już naciąganiem faktów.

Nie do końca zresztą rozumiem ten ruch z punktu marketingowego, bowiem paleta nie zachwyca niczym nowym.
Patrząc na nią, od razu nasuwa się skojarzenie z Ultra Mattes V1 Brights - jaśniejszą wersją matów - oraz z Monaco i  Curaçao .
Jest nieco bardziej stonowana niż V1, ale takie pastele zdecydowanie dadzą radę latem...
Szkoda, że sezon letni w zasadzie już przebrzmiał i wszyscy ostrzą zęby i pazury na sezon jesień/zima.

"Cholera" od babci, czyli wzmacniamy włosy!

"Cholera" od babci, czyli wzmacniamy włosy!

Rzeczona "cholera" była przez babcię stosowana dość często, bowiem czarna rzepa rosła u niej na działce.

A babcia, jak to kobieta, lubiła mieć piękne włosy. Dodatkowo, lubiła też pokazywać wszystkim dookoła jaką jest twardzielką, ponieważ niefrasobliwym tonem oznajmiała każdemu kto chciał słuchać, że ona ten "lotion" nakłada sobie na głowę jako lakier do stylizacji i trzyma na czerepie kilka dni - aż umyje włosy... 

Domyślacie się pewnie, że ową "cholerą" była wcierka we włosy z czarnej rzepy.
Nazwę zawdzięcza zarówno swojemu działaniu, które przypomina nieco przysiad gołym tyłkiem na pokrzywach, jak i "czarującemu" zapachowi.
Ale, "cholera" działała cuda na włosy!

Niektórzy twierdzą, że to własnie uczucie pieczenia było objawem jej działania.
Bowiem podrażniając, przyspieszała krążenie limfy pod skórą, a co za tym idzie - lepsze dotlenienie i przez to wzmocnienie mieszków włosowych.
Mi wystarczyła wiedza, że po prostu po tej wcierce mniej włosów mi wypada.



Copyright © 2014 Arsenic - naturalnie z przekorą , Blogger