Arsenic.pl

czwartek, 16 czerwca 2016

Czy są na sali kokoty? Krótka historia o Shaal Nur od Etro


Wśród moich próbek niszowców, zamówionych jakiś czas temu w perfumerii Quality Missala znalazło się też maleństwo zaspokajające w zupełności moją wewnętrzną łajdaczkę, zwaną nieraz wdzięcznie podstarzałą prostytutką w starym futrze z szafy pełnej moli, ewentualnie krótko i zwięźle: kokotą. O co chodzi? Shaal Nur to - w moim subiektywnym odczuciu - siostra słynnego Shalimara, pudernicy mało wdzięcznej, budzącej najpodlejsze skojarzenia, a jednak mającej ogromne branie.

poniedziałek, 13 czerwca 2016

Pielęgnacja ciała z Viankiem: cynamonowy, ujędrniający olejek do ciała, peeling z pestkami jeżyny, masło z ekstraktem z cykorii + miętowy balsam Sylveco



Wczoraj na Facebooku poinformowałam Was, że rozpoczynam kurację z kosmetykami wyszczuplającymi do ciała marki Norel - troszkę czekały na inaugurację, ponieważ wykańczałam kosmetyki viankowe. I dziś chcę Wam o nich opowiedzieć - jakie są, jaką mają konsystencję, jak pachną, czy się sprawdziły i jakie mają składy.

czwartek, 9 czerwca 2016

DIY: Kremowy żel pod prysznic i do mycia twarzy o zapachu... jakim chcesz )



Ha, pomysł na ten kosmetyk mam już od dawna wpisany w kopie robocze postów na blogu, ale jakoś tak... no, nie złożyło się wcześniej. A tymczasem, borem, lasem nasze drogie Sylveco pod szyldem Vianka właśnie wypuściło coś podobnego do mycia twarzy. Ot, kolejny produkt, którego nie musicie robić bo Sylveco już zrobiło :) Pisałam o nim TUTAJ.

poniedziałek, 6 czerwca 2016

Saisona Arctic Balm - takie niby nic, a nie rozstaję się z nim!


Jako osoba świetnie radząca sobie z robieniem tak prostych kosmetyków pielęgnacyjnych jak pomadki do ust, a do tego w pełni usatysfakcjonowana produktami Sylveco (jak np. peelingująca pomadka - cudo!) przywykłam nie zwracać większej uwagi na nowości tego rodzaju. Ciężko jest mnie też zaskoczyć, czy tak po prostu - ująć czymś, co ma jedynie chronić moje usta i doraźnie pomagać ujarzmić przesuszony naskórek na dłoniach. A tymczasem, takie oto maleństwo marki Saisona ujęło mnie bardzo. Nie rozstaję się z tym mazidełkiem od jakiegoś czasu, noszę je w torebce, stawiam przy komputerze i używam często, a do tego z wielką przyjemnością.

czwartek, 2 czerwca 2016

Żyjemy wśród rodników. Czym one są, skąd się biorą, po co istnieją i czy są tak bardzo złe? Jak sobie z nimi radzić?

Źródło: http://facet.interia.pl/ciekawostki/news-200-letnia-mumia-czy-zywy-czlowiek-sekret-mongolskiego-mnich,nId,1673744
Spotkałam się już ze stwierdzeniami, że najlepiej jest przestać pić, palić (i inne rzeczy na "p") oraz wyjechać do lasu i przestać się najlepiej ruszać, bo wówczas produkujemy mniej wolnych rodników. Cóż, jest to prawdą, ale tylko częściową - istnienie wolnych rodników jest wpisane w naszą fizjologię i biochemię dokładnie tak samo jak, nie przymierzając, wszelkie wydzieliny ciała i uciec się od tego nie da. Postaram się łopatologicznie wytłumaczyć, dlaczego. Bajanie o zbawiennym zastygnięciu w pozycji lotosu na wieki wieków aby zmarszczki się nie pojawiły sprawia, że wszystkie moje mitochondria robią naraz facepalm aż echo niesie.

poniedziałek, 30 maja 2016

Pachnę dziś Historiae Hameau de la Reine

Źródło: http://www.ask.com/food/tomato-leaves-poisonous-humans-8307ee5f41e0c611
Leżąc na ciepłej, wilgotnej ziemi gdzieś między piwoniami a krzakiem pomidorów wdycham wytrawny zapach ogrodu. Słońce podświetla liście tatuując mi skórę w ich kształty.

piątek, 27 maja 2016

Do kogo wędruje maseczka-peeling od Vianka?


Mam nadzieję, że osoba, do której trafi ten kosmetyk, będzie z niego równie zadowolona jak ja. Jest to produkt specyficzny, którego walory docenią nieliczni, a w szczególności fani pielęgnacji domowej, nie stroniący od rozmyślań nad hummusem czy sałatką w stylu: "zjeść to czy nałożyć na twarz?" ;)
O właściwościach tej maseczki pisałam obszerniej w TYM POŚCIE, zainteresowanych więc odsyłam tam, a tymczasem, nie przedłużając: świeżutki egzemplarz maseczko-peelingu z siemieniem lnianym trafia do:


An. 
nimrodel16(at)onet.pl

Serdecznie gratuluję i proszę o kontakt wraz z danymi adresowymi na mojego maila: a.galiszkiewicz(at)gmail.com w ciągu 5 dni od teraz. W przypadku braku kontaktu wylosuję kolejną osobę, do której trafi maseczka.

Pozdrawiam ciepło
Arsenic

czwartek, 26 maja 2016

V Secrets of Beauty w Warszawie - złote jabłka i struktury lamelarne



To był maj, pachniała Saska Kępa szalonym, zielonym bzem...  W urokliwej, warszawskiej Nana Cafe spotkaliśmy się już po raz piąty na Secrets of Beauty aby pogadać o lamelach, pielęgnacji i dowiedzieć się, komu przypadnie złote jabłko. To był intensywny dzień.

poniedziałek, 23 maja 2016

Norel Multivitamin: mleczko do demakijażu i tonik, czyli Arsenic też rozmalowywuje się klasycznie... czasami


Ja tam jestem fanką oliwek hydrofilnych, takich jak ta TUTAJ. Zmywają wszystko, włącznie z wodoodpornym makijażem i nie muszę do tego używać wacików. Już nawet nie chodzi o ekologię, ja po prostu dostaję białej gorączki gdy muszę trzeć wacikiem po skórze a na koniec demakijażu w koszu jest ich, kompletnie brudnych, już z dziesięć a twarz tak jakby nie do końca czysta jest. A tymczasem okazuje się, że może ja po prostu nie potrafiłam używać mleczka do demakijażu?

czwartek, 19 maja 2016

Codzienna pielęgnacja z Viankiem - emulsja myjąca, kremy nawilżające na dzień i na noc oraz maseczka-peeling + ROZDANIE



Vianek jest tak popularny ostatnio, że widzę go wszędzie. W mojej łazience większość kosmetyków ma urocze kwiatki i logo Vianka, stwierdziłam więc, że absolutnie nie wyrobię chcąc pisać osobne recenzje do każdego produktu, spróbuję zatem je jakoś sprytnie pogrupować. I dzisiaj będzie o produktach do twarzy marki Vianek, których używałam ostatnio. 

poniedziałek, 16 maja 2016

Dzień dobry po przerwie



Trochę mnie nie było, co? Przepraszam. Za to, że nie uprzedziłam, też. Wyszło tak nie dlatego, że straciłam serce do blogowania, bo jest to dla mnie rzecz równie naturalna jak oddychanie, ale dlatego, że miałam kilka pilnych wycieczek po małopolskich i mazowieckich ośrodkach "zdrowia", a w tzw. międzyczasie się obroniłam. W tym wszystkim upadek firmy Adweb, dzięki któremu straciłam 5 lat korespondencji i kontaktów wraz z mailem na domenie arsenic.pl wydaje mi się niezwykle odległe i takie małe...
Niektórzy z Was wiedzą, bo pisali, że na nowym mailu (a.galiszkiewicz na googlowym) wciąż jestem uchwytna, choć też nieregularnie - to też nie dlatego, że nie mam ochoty z Wami gadać albo mam muchy w nosie. Siadam do maili gdy mogę i wierzę, że to rozumiecie. 
Po kilku naprawdę wzruszających wiadomościach od Was uznałam, że będzie tego dobrego. Czekacie na wieści ode mnie i na moją pisaninę, najwyraźniej. Dziękuję, że jesteście. Zamknięcie tego bloga nigdy nie było opcją. 
Narosło mi sporo tematów, które chciałabym poruszyć na blogu. Oczywiście - masa recenzji, będzie Vianek, będzie Norel ale też kilka świeżynek, może również coś z perfum, jeśli zechcecie. Ostatnio testuję dużo niszowców, bardzo się rozsmakowałam w pięknych zapachach. Pojawi się również relacja z V Secrets of Beauty, które odbyło się dosłownie przedwczoraj w Warszawie. 
Jestem otwarta na Wasze sugestie odnośnie interesujących Was tematów - piszcie o czym chcecie poczytać u mnie, postaram się te życzenia spełnić. 

Trzymajcie się ciepło i już się nie gniewajcie na mnie :)
Arsenic

piątek, 18 marca 2016

Książki dla wegetarianki - co polecam z nowości?


Mam ci ja w kuchni taką jedną półkę, na której rośnie sobie kolekcja książek z poradami żywieniowymi i przepisami. Przy czym tych pierwszych jest zdecydowanie więcej, a przepisów ściśle wegetariańskich mam stosunkowo niewiele. Lubię proste jedzenie i nie wierzę w wydawanie książek z przepisem na kanapkę z pomidorem. Ostatnio jednak kilka cenionych przeze mnie blogerek kulinarnych, do których często zerkam po inspiracje, wydało swoje pierwsze książki z przepisami. A że ja lubię gromadzić wiedzę w książkach, oczywiście je nabyłam. 

czwartek, 10 marca 2016

Rasasi Rasha - "piękny Arabie z mych snów"


Rasha przewija się tutaj na blogu i w wiadomościach czy na Facebooku co jakiś czas. Ona jest, towarzyszy mi, część z Was kojarzy tę nazwę bezpośrednio ze mną, a ja sama wracam do niej często i zawsze ze zmrużonymi ze szczęścia oczami... a tymczasem zapach ten nie ma nawet porządnej recenzji na blogu. Zupełnie, jakbym nigdy nie zużyła całej próbki i nie obwąchiwała jej pustki łapczywie pragnąc sobie przypomnieć jak to mi z nią przyjemnie było. A było, oj było. Z okazji przytulenia pełnej flaszki więc zapraszam na mój subiektywny opis zapachu od Rasasi. 

piątek, 4 marca 2016

Moja łazienka jest tam gdzie stoi Sylveco, czyli co zamiast Facelle? Część n-ta.


Ja doskonale rozumiem, że można mieć opory przed myciem całego ciała i włosów żelem Facelle z Rossmanna. To wciąż, według mnie, najtańsza i bardzo dobra opcja dla osób, których skóra nie toleruje silnych detergentów. Ale nie każdy potrafi i chce się przemóc, aby stosować żel do higieny intymnej na całe ciało. I co wtedy? Gdy jest potrzeba mycia się czymś łagodnym, miłym dla skóry i w dodatku w miarę naturalnym? No jak to co - zrobić samemu albo kupić Sylveco.

środa, 2 marca 2016

Jeszcze więcej zapachów w olejku - marka El Nabil: Oud Royal i Flower of Dubai


Nie zastanawiałam się długo, gdy się zorientowałam, że olejek Khaliji mi się skończył. Odpaliłam internety, wyszukałam najlepszą ofertę i od razu kliknęłam całą flaszkę, a żeby nie czuła się samotna w drodze do mnie, dobrałam jej dwóch towarzyszy marki, której wcześniej nie znałam - El Nabil, nie mylić z Nabeel...

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...