KONKURS! Buskie SPA siarczkowe: ballada o ablucjach deluxe



O tym, jak się bujają nasze ciocie i babcie po sanatoriach krążą już legendy. O kąpielach solankowych, o kuracjach peloidami, o młodych przedstawicielach handlowych próbujących im wcisnąć komplet garnków i padających ofiarami karesów starszych pań. Nic dziwnego, że wracają z takiego uzdrowiska żwawe i wesołe jak nastolatki ;) 


Te tajemnicze zabiegi w sanatoriach opierają się na naturalnym bogactwie w postaci wody bogatej w  korzystne dla nas pierwiastki. 
O potędze wody pisałam już wcześniej opowiadając moją historię z trądzikiem spowodowanym złą jakością wody w Krakowie (KLIK) oraz opowiadając Wam o moim ulubionym haremie, w którym znajduje się m.in. słonawy w smaku Franciszek (KLIK).

Babcie wiedzą co robią, że się bujają po naszych rodzimych SPA. Są takimi właśnie trzpiotowatymi nastolatkami, które dorosły, dojrzały i parę spraw sobie przemyślały, do jakichś wniosków doszły. Między innymi do takich, że zdrowie to rzecz bezcenna.

Wyobraźcie sobie, że na wykładach z peloidów wykładowcy nie polecili nam ani jednej polskiej firmy produkującej kosmetyki na bazie borowiny czy takiej właśnie dobrej wody mineralnej. Dużo natomiast usłyszałam na temat drogich kuracji błotnych w SPA we Francji.

Szukając w internecie takich kosmetyków trafiałam wyłącznie na strony uzdrowisk w Polsce albo... na Allegro, gdzie aż roi się od produktów z borowiną w... nazwie. W składzie zwykle było jej tyle, co mały kotek napłakał.
Nie bardzo ufam tym sklepowym kosmetykom, więc wstrzymywałam się z zakupami, choć korciło mnie bardzo. 



Kosmetyki na bazie wody NAPRAWDĘ mineralnej, takiej wiecie, siarkowej, z ponad 2000 mg minerałów na litr, do tego polskie, do tego produkowane w standardzie leków, zatwierdzone przez Ministra Zdrowia - takie, jakie już coraz rzadziej można spotykać w dobrych salonach kosmetycznych, gdzie paniusie kosmetyczki nie boją się ubrudzić borowiną i potrafią o niej opowiedzieć coś więcej niż: "no, błoto". Marzyły mi się takie kosmetyki.

No i kurde sobie wyczarowałam, wiedźma. Skontaktował się ze mną pan Rafał z firmy Sulphur Busko Zdrój pytając czy może mi przysłać kosmetyki na bazie wody siarczkowej oraz borowiny. 

Firma jest polska - mam na myśli to, że 100% kapitału jest rodzime, nasze. Produkują głównie leki na bazie borowiny, ale poszli też na rękę młodszemu pokoleniu i zaczęli produkować również kosmetyki. 
Tak z rozpędu w standardzie leku, czyli są - o ile się nie mylę - jedyną firmą w Polsce produkującą kosmetyki uzdrowiskowe na bazie naturalnych kopalin, mogącą prawnie używać wobec swoich produktów miana: "dermokosmetyki". Czyli kosmetyki mające funkcję leku. Jaka szkoda, że nie idzie za tym wielomiliardowa kampania reklamowa! 



Takie firmy powinny być znane i kojarzone przez wszystkich, nie tylko przez kuracjuszy uzdrowiska Busko Zdrój. 
I wiecie co? To widać, że nie wydają fortuny na reklamę. Choćby na etykietach pozbawionych nawiedzonego bełkotu. 

Pan Rafał ujął rzecz zgrabniej: 

"P.F. SULPHUR jest przede wszystkim firmą wytwarzającą leki - koncesjonowanym zakładem farmaceutycznym. Oznacza to, że aby istnieć spełnia szereg bardzo restrykcyjnych wymagań, co do stosowanych procedur, wiedzy i doświadczenia zatrudnionych osób, pochodzenia i przechowywania składników itp, itd. Wszystko jest regularnie kontrolowane przez GIF*, a jako potwierdzenie spełnienia wszystkich norm możemy się pochwalić posiadaniem certyfikatu GMP**.
W tym samym zakładzie, z tych samych surowców i półproduktów (zgodnych z farmakopeą polską i europejską), w halach w których jest kontrolowana jakość i temperatura powietrza, a w pomieszczeniach utrzymywane nadciśnienie (aby powietrze się nie mieszało) wytwarzane są dermokosmetyki. Każdą szarżę produktu poddajemy badaniom, aby upewnić się co do jakości i właściwego poziomu składników aktywnych (parafrazując: ile jest borowiny w borowinie - bo są na rynku i takie które nie posiadają praktycznie żadnych składników aktywnych, przez co pelioidoterapia nimi jest nieskuteczna).
 Robimy to wszystko bo bardzo zależy nam na jakości - zapewne Pani zauważyła, że np. opakowania, marketing mamy takie sobie - bo nie one są dla nas najistotniejsze. Dla nas najważniejsze jest co jest w tych opakowaniach i efekty jakie uzyskuje kuracjusz / klient / pacjent. Znaczenie też ma koszt opakowań i marketingu którego chcemy uniknąć - chcemy aby ludzi było stać na nasze produkty, jednocześnie też nie obniżając ich jakości np.zamieniając półprodukty medyczne innymi, niecertyfikowanymi i niepewnymi."

O borowinie napiszę Wam więcej za jakiś czas, dziś pokażę Wam SPA siarczkowe - czyli na nasze: żel pod prysznic lub do kąpieli na bazie wysokozmineralizowanej wody. 
I o co ten hałas? Dlaczego żel pod prysznic na bazie zwykłej wody destylowanej ma być gorszy od SPA siarczkowego? 

Buskie SPA siarczkowe jest produkowane - jak wszystko w tej firmie - w standardzie leku, a to oznacza, że jego działanie na skórę zostało przebadane i potwierdzone wynikami. Nie ma więc ściemy, jaką można przeczytać na dowolnej etykiecie żelu, który nie ma w składzie nic co by mogło nawilżyć czy zadziałać pozytywnie na skórę. Tutaj w składzie mamy przede wszystkim silny lek: wodę siarczkowo-siarkowodorową słoną ze źródeł mineralnych uzdrowiska Busko-Solec. I lek ten naprawdę działa: wygładza, silnie nawilża, odpręża, niweluje zmęczenie.
Pod TYM linkiem znajdziecie bardzo ciekawą pracę dotyczącą działania tej wody na przykładzie szamponu. Mamy tu więc do czynienia z czymś, co rzeczywiście działa korzystnie na skórę. 



Buskie SPA siarczkowe jest emulsją do kąpieli (może być również stosowane pod prysznicem) umożliwiającą przygotowanie kąpieli siarczkowej (siarkowej) w domu. Dokładnie ten sam produkt jest stosowany do przygotowania kąpieli siarczkowych w sanatoriach uzdrowiskowych.

Badania potwierdziły, że buskie SPA siarczkowe:

  • Wyraźnie wygładza, dokładnie oczyszcza i głęboko nawilża skórę
  • Działa odprężająco, relaksuje, niweluje zmęczenie
  • Zmniejsza napięcie i rozluźnia
  • Zmniejsza ociężałość nóg (spowodowaną np. stojącym trybem pracy)
  • Nadaje skórze przyjemny, delikatny i świeży zapach
  • Kąpiel z dodatkiem preparatu Buskie SPA Siarczkowe to również aromaterapia: olejek bergamotowy i lemon przyjemnie pachną, wspaniale rozluźniają (Więcej o olejkach eterycznych: KLIK!)

Koniec reklamy :) Teraz konkrety, czyli skład INCI:

  1. Sodium Laureth Sulfate - detergent
  2. Sulphide-sulphide hydrogen salty mineral water - Woda siarczkowo-siarkowodorowa słona ze źródeł mineralnych uzdrowiska Busko-Solec
  3. Aqua - woda
  4. Cocamidopropyl Betaine - Kokamidopropylobetaina, detergent Aprobowany przez ECOCERT do stosowania w kosmetykach naturalnych.
  5. PEG-7 Glyceryl Cocoate - Naturalny detergent z oleju kokosowego i gliceryny.
  6. PEG – 40 Hydrogenated Castor Oil - emulgator
  7. Coco-Glucoside (and) Glyceryl Oleate - Poliglukozyd kwasów oleju kokosowego. Detergent i emulgator pochodzenia naturalnego, bezpieczny dla środowiska. 
  8. Glycol Distearate - emolient
  9. Aroma
  10. Phenonip - konserwant
  11. Parfum



Znam Was dobrze, moje kochane, wiem co myślicie o pierwszym składniku. A ja wiem, co macie w składach swoich żeli, mydeł w płynie i szamponów, a więc: remis! ;)

A tak poważniejąc - pisałam o tym panu Rafałowi w mailu, że ja niestety z wielką przykrością muszę zrezygnować ze stosowania SPA siarczkowego zanim go nawet spróbuję. 
Niestety, mieszkając w Krakowie, w którym woda jest trucizną, muszę unikać SLES i SLS jak ognia, bo pogłębiają problem ze skórą jaki mam na plecach i ramionach.  Po tym jak zaczęłam myć twarz wodą mineralną lub przegotowaną, problemy skórne zostały już tylko tam - niestety, nie stać mnie na kąpiele w wodzie mineralnej, choćby i ta w Tesco kosztowała grosze ;)
Jakiś czas temu, gdy jeszcze używałam szamponu z Green Pharmacy (KLIK), który ma inną odmianę siarczanu sodu, ale wciąż jest to siarczan sodu, stan mojej skóry na głowie pogorszył się tak, że miałam na całej głowie wręcz strupki. Skóra swędziała, była podrażniona, włosy były suche i wypadały na potęgę. Nie dziwię się im, też bym się pozbyła problemu ucinając głowę, gdybym mogła. To był horror. A jeszcze większym horrorem było znalezienie szamponu bez tego składnika. Ale o tym napiszę po końcu świata, który rzekomo ma nastąpić w piątek ;)

Ale, co ciekawe, wracając do rodzinnego Lublina i pomieszkując tam nieco dłużej niż przez weekend, moja skóra przestaje reagować tak źle na SLS-y. 
Wiem także, że wielu z Was ten składnik nie przeszkadza w ogóle i często używacie żeli pod prysznic czy szamony - chwaląc je sobie - mające go w składzie.  
Jeszcze częściej nie wiecie po prostu, że w składzie jest drażniący siarczan sodu, bo producent postanowił zrobić z tego swój atut, że "pod wpływem opinii konsumentów" oraz "słuchając opinii doświadczonych blogerek" zmienili sodium lauryl sulfate na sodium myreth sulfate.
Wstaję i klaszczę, makiawelizm palce lizać.

Ale wróćmy do naszego SPA siarczkowego. Jest to temat znacznie przyjemniejszy. Może Wy macie chęć przetestować działanie buskiego SPA siarczkowego? Mam dla Was bowiem dwie wielkie (500 ml) butle buskiego SPA siarczkowego dla dwóch osób, abyście mogły sobie,  mężowi, cioci, babci, siostrze i mamie zrobić SPA w domowej łazience. Butla wystarcza na zrobienie ok. 10 kąpieli siarczkowych. 
_______________________
Jeśli więc macie chęć poczuć się jak w uzdrowisku i spróbować takiej kuracji,  zapraszam do zakładki konkursowej, gdzie znajdziecie także regulamin rozdania. 
Tradycyjnie już mój konkurs nie polega na polubieniu kilku stron na Facebooku - jest tylko proste pytanie konkursowe.  Tym razem jednak zwycięzcy konkursu, biorąc w nim udział, zobowiązują się także do napisania recenzji o otrzymanym buskim SPA siarczkowym na swoim blogu. Dlatego bardzo proszę pod odpowiedzią na pytanie konkursowe, w tym samym polu podać mi adres swojego bloga. 
Z powodu zbliżających się Świąt konkurs będzie nieco przedłużony - trwa od dziś, tj. 19.12.2012 do 29.12.2012. Wyniki ogłoszę tutaj, na blogu w ciągu trzech dni od zakończenia przyjmowania zgłoszeń. 
_______________________
Jeszcze kilka słów i tym, gdzie można dostać produkty marki Sulphur Busko Zdrój. Są to dermokosmetyki, więc najłatwiejszym sposobem będzie wizyta w najbliższej aptece. 
W Krakowie kompletny asortyment produktów SULPHUR jest dostępny „od ręki” m.in:

  • w sklepie Galeria Mydeł i Soli, ul.Limanowskiego 1, tel.12 656 66 44
  • w Grocie Solnej HALIT, ul. Szuwarowa 4/ UH 4, tel. 12 357 49 67
Jeśli w Twojej aptece nie ma tych produktów, przyciśnij magistra farmaceutę, aby sprowadził. To nie jest żaden problem dla niego (a częściej - dla niej) kiwnąć palcem i na następny dzień zwykle można odebrać żądany produkt w aptece.
Wczoraj w szale zakupowym odwiedziłam przy okazji kilka aptek w obrębie centrum miasta - w żadnej nie było Sulphur, ale we wszystkich panie same zaproponowały, że mi sprowadzą.

Jego cena wahała się w okolicach 27 zł.


Producentowi Sulphur Busko Zdrój serdecznie dziękuję za zasponsorowanie tych nagród. Cieszę się tym bardziej, że dostrzegam w tym swoistą ironię, choć dość zabawną - oto siarka i arszenik na moim blogu działają wspólnie ku zdrowszej skórze ;) ha! 


Pozdrawiam Was serdecznie!
Arsenic

12 komentarzy:

  1. "Wstaję i klaszczę, makiawelizm palce lizać" - uwielbiam Twoje dygresje! :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ha, i ja o tym nie wiedziałam, a to prawie moje rodzinne strony!
    Czuję, że dam mojej mamie listę zakupów, gdy będzie tam w sanatorium następnym razem:)

    OdpowiedzUsuń
  3. A słyszałam o nich kiedyś... Zazdroszczę współpracy ;)
    Fajnie, że w razie co będę mogła kupić ich produkty w Krakowie :) Chociaż gdybym kupiła, to na pewno nie stosowałabym ich właśnie z tą okropną krakowską wodą, która już sama w sobie szkodzi mojej umęczonej skórze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od jakiegoś czasu robię sobie kąpiele borowinowe, już wykończyłam całą butelkę i powiem Ci, że wyraźnie widzę różnicę w stopniu nawilżenia i jędrności skóry po takich kuracjach. Nawet kąpiąc się w tym krakowskim syfie. Z SLS muszę zrezygnować, ale borowiny sobie nie odmówię ;)

      Usuń
    2. Z borowiną bardzo chętnie rozpoczęłabym swoją przygodę, lecz na stancji posiadam jedynie prysznic, a w domciu bywam raz na 2-3 tygodnie :<

      Usuń
  4. To się rozpisałaś. Rafał przysłał mi kąpiel borowinową. Ja kocham borowinę. W sumie od czasu mojego pierwszego mydła borowinowego i balsamów. I powiem ci że po 1 kąpieli czuć już że skóra jest jakaś fajniejsza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czuć, czuć - jest gładziutka i przyjemna w dotyku. A miałaś inne kosmetyki z borowiną?

      Usuń
  5. też nie mam wanny niestety
    ale wiem, że borowina jest bardzooo zdrowa i ma wspaniałe właściwości

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, ma - przekonałam się o tym bardzo szybko. A co do wanny - z borowiny i siarczkowego SPA można sobie robić fasony, tj. małe kąpiele dla nóg czy dłoni :) Siarczkowe SPA wspaniale działa na umęczone nogi.

      Usuń
  6. Bardzo podoba mi się opis firmy i ich filozofia :) Myślę, że nawet jeśli w konkursie nie załapię się na spa to i tak coś od nich kupię, takie firmy trzeba wspierać! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wkrótce napiszę więcej o paru innych ich produktach, więc zapraszam :)

      Usuń

Copyright © 2014 Arsenic - naturalnie z przekorą , Blogger