Moja zbieranina lakierów + stopy na ten tydzień

Zrobiłam dziś dobrze moim stopom. 
Wymoczyłam, starłam kopyta, poobcinałam szpony, wypeelingowałam, nakremowałam...
Są dopieszczone, gładziutkie, mięciutkie i wszelkie inne zdrobnienia jakie tylko przyjdą Wam do głowy.  I niestety są nagie, bo nie mam pomysłu na kolor dla nich.

Zajrzałam więc do swojej kosmetyczki z lakierami, a tam bida z nędzą. Tak na dobrą sprawę to ja nie mam nawet normalnej, zwykłej czerni, same nienormalne. Żółtego też nie widzę, wściekły róż tylko jeden... 
Ok, ok, właściwie i tak używam najczęściej czerwieni albo odcieni niebieskiego, zamiennie z czernią. Inne kolory goszczą u mnie sporadycznie i zwykle na krótko.



Jak widzicie, "ukochałam" sobie lakiery z Avon. Jakoś tak wyszło - moja mama jest konsultantką, więc wiecie jak to jest. 
Jakoś same do mnie przychodzą, pączkują gdy nie patrzę, czy coś. 
Nie są zresztą złej jakości, wręcz przeciwnie. 

Avon to taka firma, której zdarzy się czasem wyprodukować coś naprawdę sensownego, mówię tu rzecz jasna wyłącznie o kolorówce - ich pielęgnacja kompletnie mnie nie interesuje.

 I po ich pomadkach z serii Extra Lasting, po kredkach SuperShock, poznałam się także na ich lakierach do paznokci. 

No, ale dość tej reklamy.
 Mam w kolekcji też kilka lakierów z Sally Hansen, ale drażni mnie w nich to, że się rozdzielają i nie działa tu nawet ta kulka w środku, która przy potrząsaniu rozbija lakier i pomaga mu wrócić do siebie. A w avonowskich kulka pomaga. Nie wiem na czym polega jej "bardziejczość".

Mam też pojedyncze sztuki z Essence, z bazarkowych Safari, toper matujący z Vipery, jakieś nieudane badziewia z  W7, które dorzuciłam kiedyś do koszyka przy zakupach w jednym ze sklepów internetowych. Jest też Oriflame, IsaDora i coś tam jeszcze, którego nazwy nie wymienię, bo się wytarła ;) 

Nie kupuję drogich lakierów, szkoda mi pieniędzy po prostu. Z tego, co czytam i słucham w internecie wywnioskowałam, że jakość nie idzie w parze z ceną. 
Jestem zadowolona mniej-więcej z tego, co mam i nie czuję potrzeby posiadania drogich kosmetyków. Owszem, jeśli coś mnie zauroczy... to czemu nie ;) Ale bez napinki.

Ok, wracając do cierpliwie czekających stóp. 
Jak zwykle miałam problem z wyborem, tym razem pomiędzy perłowym błękitem a głębokim turkusem z brokatem. 
Rzucanie monetą jest zawsze dobrym sposobem. Tym razem wygrał brokat, no i się okazało, że mam większą ochotę jednak na błękit ;P


Jak często malujecie pazurki u swoich stóp? Malujecie je w ogóle? 

U mnie zwykle lakier wygląda znośnie przez ok. 5-6 dni. Nie mam oporów co do barw noszonych na stopach, wszystkie są ok, nawet czerń wygląda korzystnie, jeśli jest dobrana do ładnych butów. Zresztą, to jest kwestią indywidualną - ja najchętniej noszę czerwień, ale często eksperymentuję.


Wracając do dzisiejszego malowania. Na prawej stopie widzicie jedną warstwę błękitu, na lewej zaś dwie warstwy - i taka intensywność jest już dla mnie ok. 
Po pomalowaniu tym kolorem obu stóp okazało się, że jednak moneta miała rację i nałożyłam na błękit jeszcze jedną warstwę turkusowego brokatu.

Ten lakier jest już naprawdę mocno kryjący, nie jest to tylko brokatowy toper, nie dający wcale koloru. Przeciwnie, świetnie wygląda solo a i sam brokat nie wygląda nachalnie. 
Uwielbiam ten kolor. 

Jeśli natomiast chodzi o paznokcie u dłoni, to jeszcze trochę musicie poczekać na obiecany manicure. 


Pazurki rosną i mają się świetnie, ale... nie mam normalnej czerni! A muszę mieć. Żadne granatowe czernie, ani czerń ze złotym brokatem nie wchodzą tutaj w grę.
No, ale o tym za parę dni, a póki co - wciąż leniwie - miłego dnia!



Do następnego!
Arsenic




7 komentarzy:

  1. sporo ich masz ja ostatnio wywaliłam suche i zostało zaledwie 25:O

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę tego faktycznie jest, ale jak przychodzi do malowania, to nie ma czym, no nie ma czym! ;)

      Usuń
  2. ja mam tak jak stane przed szafa (duza trzydrzwiowa :) 0...tez nigdy nie mam sie w co ubrac:)pozdrawiam i zapraszam:)

    OdpowiedzUsuń
  3. ja z kolei bardzo sobie chwalę lakierki Oriflame :)

    OdpowiedzUsuń
  4. ja też mam troche lakierów a wlasnie jak mam malowac to niemam czym;)
    obecnie na stopach mam malinowy róż a na dloniach róz z pomaranczem :P a co!

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja latem raz na 1-2tygodnie, zależnie od odrostu lub odprysku tańszych lakierów, zimą prawie wcale :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Arsenic - naturalnie z przekorą , Blogger