Palmer's dla Mężczyzny



Ta recenzja mogłaby być bardzo krótka. "Nie jest gejowy, więc spoko". Gdybym pozwoliła Mężczyźnie ją napisać.

Albo gdybym go do tego zmusiła raczej. Ale biorę się za nią sama, świadoma z czym musiałby się mój Mężczyzna zmierzyć, gdyby miał napisać reckę swojego mazidła tak na stronę lub dwie. Wprawdzie rzuciłam kilka zdawkowych pytań na temat produktu, jak mu się go używało, czy się podoba, co z zapachem, czy już się dowiedział czym jest konsystencja, itp., ale uzyskane odpowiedzi w najlepszym przypadku nadają się na dubbing dla Trundle*, niż na reckę.

Będzie się więc ona opierała na moim doświadczeniu z balsamem (a jakże, podkradałam mu go bezczelnie i robię to nadal) jak i na moim obserwowaniu Jego skóry w ciągu ostatnich dwóch miesięcy.

Balsam dostałam w Częstochowie na Wakacyjnym Spotkaniu. Mogłyśmy sobie same wybrać produkt jaki chcemy przetestować i dzięki temu Mężczyzna jeszcze nie musi inwestować w szuflę aby podrzucać moją górę kosmetyków. Odgraża się, że to w końcu zrobi, ale widzę, że i jemu zaczyna się pielęgnacja podobać. Chyba zawsze chciał lepiej dbać o skórę i włosy, ale zabrakło tej siły sprawczo-kopawdupawczo, dzięki której i z systematycznością lepiej, i z wiedzą co do czego.




Pani Ela, przedstawicielka Palmer's, wręczyła je nam osobiście opowiadając przy okazji trochę o każdym kosmetyku. Markę kojarzę jeszcze z wczesnego dzieciństwa, kiedy to widywało się sporadycznie zagraniczne czasopisma a w nich reklamy produktów Palmer's. 
Nazwa ta zawsze tkwiła w mojej świadomości, ale dopiero na spotkaniu dowiedziałam się, że Palmer's jest w Polsce od zaledwie dwóch, trzech lat. 

Kosmetyki te bazują na maśle kakaowym, maśle shea, oliwie i maśle kokosowym. Są wzbogacane witaminami A i E, kolagenem, elastyną i ekstraktem z cebuli (genialny na blizny i rozstępy!). 

Podoba mi się idea kosmetyków o prostym składzie, którego główną siłą jest moc maseł i witamin. Balsam mojego Mężczyzny bazuje na maśle kakaowym - tak przynajmniej wskazuje etykieta przednia, ale już na spotkaniu weryfikowałam na bieżąco słowa Pani Eli na temat składów kosmetyków i już tak witaminkowo i prosto nie jest. 

Skład INCI balsamu do twarzy i ciała dla mężczyzn Palmer's:


  • Aqua - woda
  • Theobroma Cacao Extract - ekstrakt wodno-glikolowy z nasion kakaowca. Jednym z najważniejszych zastosowań ekstraktu z owoców kakaowaca są preparaty preciwcellulitowe oraz modelujące. Ponadto, ekstrakt z ziaren kakaowca wykorzystywany jest w kosmetykach aktywujących przepływ krwi, przeciwobrzękowych, zwalczających wolne rodniki.  Zawiera witaminy A, E, F, magnez oraz kompleks substancji pobudzających w skórze produkcję beta-endorfin.
  • Petrolatum - Wazelina. Mieszanina węglowodorów syntetycznych otrzymywana z ropy naftowej. Emolient.
  • Glyceryl Stearate - Stearynian glicerolu, emulgator W/O, emolient. 
  • Glycerin - Gliceryna
  • Cocos Nucifera Oil - olej kokosowy
  • Propylene Glycol - glikol propylenowy, alkohol dwuhydroksylowy, rozpuszczalnik. 
  • Paraffinum Liquidum - Parafina ciekła/olej mineralny. Parafina to mieszanina prostych, długołańcuchowych węglowodorów, otrzymywanych w procesie destylacji ropy naftowej. Emolient tzw. tłusty. Substancja komedogenna, czyli sprzyjająca powstawaniu zaskórników. 
  • Theobroma Cacao Seed Butter - masło kakaowe
  • Elaeis Guineesis Oil - olej palmowy. Olejowiec gwinejski, palma olejowa (Elaeis guineensis), występuje dziko w zachodniej Afryce, obecnie szeroko uprawiany w Azji i Ameryce Południowej. Olej złotej palmy był stosowany w przeszłości do leczenia chorób skóry, ran, nowotworów i reumatyzmu. Olej działa przeciwzapalnie, odżywczo, przeciwobrzękowo, łagodząco, oczyszczająco, przyśpiesza regenerację tkanek. Wywiera doskonały wpływ nawilżający, natłuszczający, uelastyczniający i wygładzający skórę. Zawiera naturalne antyoksydanty i wymiatacze wolnych rodników. 
  • Cetyl Alcohol - Alkohol cetylowy, emulgator
  • Dimethicone - dimetikon, płynny silikon, bezbarwny, bezwonny o średniej lepkości. Otrzymywany z krzemionki. Pozostawia na skórze delikatną, niekleistą warstwę, chroniącą skórę przed szkodliwymi czynnikami zewnętrznymi. Przeciwdziała nadmiernemu wysuszaniu skóry, nie wywołuje podrażnień i stanów uczuleniowych. Jest obojętny w stosunku do tkanek żywych. Ułatwia rozprowadzanie kosmetyku. 

  • Tocopheryl Acetate - Pochodzenia różnego. Witamina E otrzymywana najczęściej syntetycznie, związana z estrem kwasu octowego (dla lepszej stabilności). 
  • PEG-8 Stearate - Kwas stearynowy oksyetylenowany 8 molami tlenku etylenu. Niejonowa substancja powierzchniowo czynna. Substancja umiarkowanie lipofilowa, nierozpuszczalna w wodzie. Stabilna w obecności elektrolitów. Wrażliwa na zmiany pH - w niskim pH jest stabilna, w wysokim ulega rozpadowi (hydrolizie). Niewrażliwa na twardą wodę, zawierającą głównie jony wapnia i magnezu. Emulgator O/W.
  • Hydroxyethylcellulose - Powstaje w wyniku reakcji celulozy i tlenku etylenu. Niejonowy zagęstnik hydrofilowy.
  • Phenoxyethanol - Fenoksyetanol, związek z grupy alkoholi, konserwant.
  • Behentrimonium Bisulfite - konserwant
  • Butylene Glycol - glikol butylenowy, butanodiol. Rozpuszczalnik i humektant.
  • Stearalkonium Chloride - Chlorek stearalkonium, antystatyk i konserwant.
  • Methylisothiazolinone - Metyloizotiazolinon, konserwant.
  • Fragrance - związki zapachowe
  • CI 19140 - Acid Yellow 23, barwnik pochodzenia chemicznego. Składnik mocno alergizujący. Najczęściej wywołuje alergie u osób, które nie tolerują aspiryny (kwas acetylosalicylowy) lub są alergikami. Mogą wystąpić objawy takie jak wysypka, złuszczenie skóry, problemy z oddychaniem i wzrokiem. Może tworzyć fenylohydrazynę.
  • Butylphenyl Methylpropional - Lilial, aldehyd aromatyczny. Znajduje się na liście potencjalnych alergenów.
  • Linalool - Linalol, nienasycony alkohol alifatyczny z grupy terpenów. Imituje zapach konwalii. Znajduje się na liście potencjalnych alergenów.
  • Hydroxyisohexyl 3-Cyclohexene Carboxaldehyde -  substancja zapachowa, bezbarwna lepka ciecz o lekkim, słodkim kwiatowym zapachu (lilia, fiołek alpejski), przypomina także zapach cytryny.


Może dla produktu i marki byłoby lepiej, gdyby go recenzował Mężczyzna, ale nawet i on zastanowiłby się skąd tak długi skład w produkcie, który ma mieć tylko masło kakaowe, emolienty i witaminy?

Jestem też przekonana, że nawet Mężczyzna - gatunek generalnie nie zawracający sobie głowy szczegółami - jest w stanie dostrzec różnicę pomiędzy Extract a Seed Butter. W składzie mamy więcej wazeliny, parafiny i glikolu propylenowego niż masła kakaowego. Owszem, jest ekstrakt z ziaren kakaowca, ale skład wygląda trochę tak, jakby ktoś chciał z wazeliny i ekstraktu (będącego samym w sobie mieszaniną wody i glikolu!) zrobić masło kakaowe... zamiast zbudować skład na maśle kakaowym. Po prostu.

Dalej mamy kwiatek w postaci silikonu. Rozbawił mnie, bo porzuciwszy nadzieję na dobry skład obserwowałam jak on się rozwijał dalej - i założyłam się sama ze sobą, że zobaczę tam wszystkie znajome substancje, tak chętnie pakowane do produktów i tak nienawidzone przez konsumentki. 
Do silikonów nic nie mam, a wręcz je darzę mroczną, skrytą, przekorną miłością, jak Oprah czekoladę, jak Gajos w żółtym szaliku wódkę. Są doskonale obojętne chemicznie dla skóry i dają natychmiastowy lifting pomniejszym zmarszczkom. Dimetikon ma też moc chronienia skóry dłoni przed działaniem detergentów (nawet do 6 godzin), więc często przed znienawidzonym myciem garów podkradałam Mężczyźnie ów balsam i smarowałam nim dłonie. Z dziką satysfakcją.

Niemniej, zawsze mnie mierziło reklamowanie produktu jako "odmładzającego" i "cofającego zmarszczki" za pomocą "naturalnych olejów i witamin", podczas gdy w składzie mamy silikony, które te zmarszczki prasują... na kilka godzin. To jest nieuczciwe i niehonorowe. Ale jeśli Wam dimetikon nie wadzi, to polecam pod podkład, zrobi Wam photoshopa. Serio. Do kupienia tutaj:

Dimetikon

Silikony kosmetyczne

INCI: Dimethicone
Płynny silicon, bezbarwny, bezwonny o średniej lepkosci. Pozostawia na skórze delikatną, niekleistą warstwę.




Balsamu Palmer's nie polecam pod podkład z uwagi na parafinę i wazelinę w składzie - rzadko która damska cera lubi te składniki. 

Skóra męska różni się nieco budową od kobiecej, jest grubsza, ma inną strukturę sieci kolagenowo-elastynowej, rzadziej jest wrażliwa. Mojemu Mężczyźnie ten balsam szkody nie zrobił, wręcz widzę, że jego cera wygląda lepiej gdy się nim posmaruje, dlatego sarkanie na skład swoją drogą, ale jeśli coś dobrze służy - to czemu nie?
Ano temu, że można ten sam efekt uzyskać prostszym składem, o lepszych właściwościach a przy okazji bez śmieci w postaci barwników czy związków zapachowych. Związki zapachowe do masła kakaowego? Każdy, kto wąchał masło kakaowe, zapamięta tę woń na zawsze i będzie do niej myślą wracał w trudnych chwilach ;) To masło nie musi być dodatkowo niczym perfumowane.
Chyba, że w składzie jest go tak mało, że zarówno kolor jak i zapach trzeba sobie sztucznie dorobić.



Jadąc dalej mamy rozczulający mnie już kompletnie linalol jako must have każdego kosmetyku oraz wisienkę na czubku tortu - podpis: "paraben free". Jeszcze jakiś czas temu ten napis mnie śmieszył, potem skłaniał do głębokich przemyśleń na temat sposobów manipulacji tłumem a dziś mnie po prostu drażni jako wyraz bezradności marketingowców marki.

"Paraben free" jest passe.

Co więc mamy zamiast parabenów? Inne konserwanty. Co robią? To samo, albo i więcej - nie wiemy, bo nie zostały jeszcze tak skrupulatnie przebadane jak parabeny. 
Umówmy się, konserwanty to niebezpieczne, często toksyczne substancje. Ich stężenie w kosmetykach jest niewielkie, bo mają tylko zabić bakterie a nie nas. Są też niezbędne bo nadal to bakterie robią nam większe kuku w krótszej perspektywie niż konserwanty.
Ale wychwalanie wszystkich innych konserwantów pod niebiosa tylko dlatego, że nie nazywają się parabenami to istne wariactwo.


Coś czuję, że im dłużej piszę tę recenzję, tym trudniej jest mi zachować powściągliwość w ocenie. Postaram się już więc odbić od składu i skupić się na najważniejszych współczynnikach opisujących kosmetyk - konsystencji, zapachu i opakowaniu.



Zapytałam o to Mężczyznę, który tegoż balsamu używa prawie co dwa dni ;) 
Uznał on, że konsystencja jest w porządku, choć jak na produkt butelkowany może jest nieco zbyt gęsty. Przydałoby się więcej paraffinum liquidum, mniej wazeliny. 

Mnie się konsystencja podoba, trzeba trochę się namachać butelką aby balsam z niej wydobyć i na pewno nie obędzie się bez rozcinania jej pod koniec, ale samo mazidło rozsmarowuje się na skórze cudownie. Nie mamy tutaj zbyt dużo dimetikonu, ktoś tu wykazał się dużym wyczuciem w proporcjach, dzięki czemu nie mamy na skórze tej charakterystycznej, śliskiej powłoki. Ale jest go w składzie wystarczająco, przez co balsam sunie gładko.
Nie jest on też tłusty, nie pozostawia na skórze olejowej warstwy, co spodobało się mojemu Mężczyźnie. A i mnie zdarzyło się raz, czy dziesięć razy posmarować nim stopy czy wklepać w tyłek.


A propos stosowania go na ciało - na etykiecie mamy zachęcające "body and face" ale gdy tak myślę, nie przychodzi mi do głowy żaden skrawek ciała mojego Mężczyzny - poza twarzą i dłoniami - który chciałby z własnej woli sobie posmarować. 
Zapytawszy go o to, otrzymałam odpowiedź iż mógłby to robić, gdyby - a jakże by inaczej - zaistniała taka potrzeba i jednocześnie pamiętał o takiej opcji jak balsam do ciała. Czyli nie bardzo.

Szczerze mówiąc, Mężczyzna smaruje nim tylko górną połowę twarzy - tę bez brody - i to by mogło też wyjaśniać, dlaczego nie stosuje balsamu na całe ciało ;)

Kolor żółtawy. 
Zapach intensywnie słodki. Utrzymuje się tak długo na skórze, że gdy wieczorem Mężczyzna wraca do domu czuję na jego skórze zapach Palmer'sa. I dzięki temu zawsze wiem, czy pamiętał aby się posmarować ;)



Nie powiem, zapach jest dość przyjemnym, odległym skojarzeniem z prawdziwym zapachem masła kakaowego. Jest to wersja ugłaskana, złagodzona, jak kakao przywalone toną sacharozy. Początkowo byłam wdzięczna producentom za to, że postawili na taki zapach zamiast faszerować produkt ostrym zapachem znanym z innych produktów dla mężczyzn. Bo skoro coś jest dla mężczyzn, musi mieć przenikliwy zapach i opakowanie koloru stali.
Opakowanie koloru stali jest, zapach na szczęście jest bardziej znośny, choć może się znudzić. 

No i dzięki temu, że nie pachnie jak wszystkie męskie pachnidła, mogę go bezkarnie używać do smarowania stóp i dłoni.



Mężczyzna wydaje się być umiarkowanie zadowolony z tego produktu. Nie żeby kiedykolwiek wykazywał większy entuzjazm w stosunku do jakiegokolwiek kremu... choć przypominam sobie, że gdy ostatnio recenzowałam jego krem z Kolorówki (KLIK!), nieco się ożywił i sięgał po niego częściej gdy przeczytał na blogu co ma w składzie. 
Taak, wtedy zdaje się smarował się nim codziennie przez cały tydzień.

Ja produkt uważam za przeciętny. Nie jest ani gorszy, ani lepszy od innych balsamów, jakie można znaleźć w drogeriach za niewielkie pieniądze. Nie mam zamiaru wieszać na nim psów dlatego, że skład jest przeciętny, bo mi to nie wadzi. Ale bardzo mi wadzi fakt, iż Palmer's reklamuje swoje produkty jako dermokosmetyki i zgrabnie akcentuje zawartość tych fajnych składników, milczeniem pomijając parafinę, wazelinę, stos związków zapachowych czy dimetikon (rozumiem, że nie każdemu odpowiadają silikony w pielęgnacji cery).

To kiepskie podejście, które szkodzi polskim firmom rzeczywiście robiącym kosmetyki o czystych, prostych i świetnych składach. Marka amerykańska o niekwestionowanej renomie wchodzi na nasz rynek z produktami bazującymi na maśle kakaowym i naturalnych składnikach - to są ich własne słowa. Tymi samymi słowami i niczym więcej może się reklamować polska marka naprawdę bazująca na naturalnych składnikach - po prawdę trzeba sięgnąć do składu i swojego rozumu.

A lubiących proste składy odsyłam do mojego DIY z masłem kakaowym: KLIK!

Miłego dnia
Arsenic

_________
*Trundle jest królem trolli w League of Legends**. A trolle, jak wiadomo, odpowiadają w najlepszym przypadku monosylabami, częściej jednak pozostają przy chrząkaniu i wskazywaniu palcem.
**Taaa... gram w to.




15 komentarzy:

  1. O Palmersie wiem tylko tyle, że co jestem w dozie czy SP, to on tak patrzy na mnie, kusi, a potem zniechęca do siebie nie do końca miłym składem.
    Za to chciałam Ci napisać, że uwielbiam czytać Twoje wpisy. Idealne wyważenie między rzetelną wiedzą, a przystępnym językiem. Chętnie bym przeczytała jakieś popełnione przez Ciebie wydawnictwo. Wiesz, coś w stylu "Biochemia kosmetyczna for dummies" ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, idealny tytuł! Kto wie, może coś takiego powstanie :)

      Usuń
  2. A już chciałam go sprezentować mojemu mężczyźnie. Szkoda, że się nie spisał :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten balsam nie jest zły, lecz przeciętny. Nie oczekiwałam po nim ani naturalnego ani ekologicznego składu i jeśli tak się do niego podejdzie, to jest...no, przeciętny. Może uwieść zapachem i konsystencją, w działaniu się sprawdził na moich dłoniach przed myciem brudnych naczyń oraz na skórze mojego Mężczyzny. Ale czuję niedosyt, takich kosmetyków mamy na pęczki w drogeriach. Jeśli szukasz lepszej jakości, to nie tutaj :)

      Usuń
  3. Od dwóch, trzech lat w Polsce? wydawało mi się, że widziałam te kosmetyki w aptekach dużo wcześniej, ale nie skusiły mnie jednak na tyle, żeby kupić. Unikam parafiny odkąd jakieś 10 lat temu internet mi uświadomił, że można lepiej i zdrowiej:)
    Muszę w końcu zrobić to puszyste masełko, tylko nigdy nie mam jakiejś większej ilości kwasu hialuronowego. Ciekawa jestem, czy wyszłoby np z żelem borowinowym?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyszłoby, ale polecam też dodać kapkę gliceryny i pantenolu :)

      Usuń
    2. dzięki, będę kombinować:)

      Usuń
  4. Żółty szalik kocham absolutnie, monolog Gajosa <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja również wzięłam go dla swojego mężczyzny na spotkaniu, ale (o dziwo!) on stosuje je i na ciało i na twarz :D Mówi, że balsam mu się podoba, na twarzy nie zatyka porów, ale narzeka, że baaaardzo długo mu się wchłania i to go wkurza :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mamy więc dowód naukowy na to, że mężczyźni też mają różne cery ;P
      Mojemu krem wydaje się całkiem idealny, ale skwitował to też: "to jest tylko krem!" - czyli musiałby być olejem, aby zwrócił uwagę iż coś jest nie tak :>

      Usuń
  6. ładne kwiatki wynikły z tym balsamem...
    a zdjęcia to nie miałaś innego? :P

    OdpowiedzUsuń
  7. Zobaczyłam zdjęcie i pomyślałam, że może w końcu coś nowego dla Lubego mego. Przeczytałam i zwątpiłam. Mój już zazwyczaj twarz smaruje bez ciągłego upominania a i kremu chce bez takich tam różnych niedobrych, ale znaleźć to ja muszę, co by on się smarował :)
    Poczytam o tym z Kolorówki :) No i pierwsze zdanie, sama prawda :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Arsenic - naturalnie z przekorą , Blogger