Dlaczego podkłady drogeryjne są (prawie) zawsze zbyt żółte albo różowe? Jak dobrać sobie właściwy odcień?


Kontynuując wątek istot zielonoskórych, acz bladych, dla których każdy podkład drogeryjny jest albo zbyt żółty, albo zbyt różowy, a wszystkie - nadmiernie jaskrawe. A może by tak wrócić do starego, dobrego Color Blend Olive i z jego pomocą wykonać sobie podkład mineralny? 

W sklepie Kolorowka.com znajdziecie proste w obsłudze bazy "podkładowe", do których wystarczy dodać odrobinę CB Olive i cieszyć się wreszcie kolorem dość jasnym, ale ani nadmiernie żółtym, ani przesadnie wpadającym w róż. Dzięki niemu można uzyskać odcień nawet bardzo jasnej oliwki, czyli koloru przygaszonego, wpadającego w beż ale w neutralnym odcieniu - czyli ani jawnie, słonecznie żółtym, ani przesadnie chłodnym, różowym.



Podobny efekt można uzyskać dodając do - gotowego już - podkładu odrobinę Color Blend Green. Ta baza nie jest oliwkowo-cielista, lecz jawnie zielona, dlatego pracujemy na minimalnych ilościach. Tak, można ją dodać nawet do podkładu we fluidzie, wystarczy ją porządnie wmiksować mieszadełkiem aby nie było smug. Dzięki temu dodatkowi zbyt żółty podkład nieco przygaśnie i złagodnieje, a jego barwa przesunie się w kierunku odcieni oliwkowych. 



Dlaczego producenci wciąż uparcie produkują podkłady żółte, pomarańczowe, zbyt ciemne, a chłodniejsze tonacje są jawnie różowe? To nie jest złośliwość, a przynajmniej nie bezpośrednia. 
Wynika to głównie z kolorystyki dostępnych barwników, na których opracowuje się receptury. Są one w gamie głównie brązów, żółci i czerwieni - po rozcieńczeniu te kolory są, jakie są, każdy widzi. Nie chcąc nadmiernie komplikować receptury, zwykle nie praktykuje się dodawania ultramaryny czy zieleni, a czerń - bardzo rzadko. 
Dlaczego? Ponieważ każdy dodatek innego barwnika to nie tylko dodatkowy koszt, ale - przede wszystkim - trudności w odtworzeniu danej receptury w kolejnych partiach. Zdarzyło Wam się kupić podkład, korektor, cień, róż, cokolwiek i zorientować się, że nazwa jest ta sama, ale tonacja trochę inna? No, właśnie. 
Problemy technologiczne z barwnikami używanymi w podkładach drogeryjnych często zaczynają się już na etapie... porównywania koloru surowca o tej samej nazwie i od tego samego producenta, ale z różnym numerem seryjnym! Mogą się różnić kolorem nawet choćby z tak błahego powodu jak inna pogoda w porównaniu z czasem produkcji poprzedniej partii. 
A to dopiero początek drogi przez mękę, bo przecież barwniki zagrzane w mieszalniku ciemnieją, a pod wpływem wilgoci i temperatury... tak, ciemnieją, lub ich barwa staje się żywsza. Trudno jest zapanować nad jednym kolorem, a cóż dopiero nad kilkoma w mieszaninie? Jak upilnować proporcje i jak sprawdzać kolor aby się zgadzał z poprzednią partią podkładów, gdy już samo kolejne mieszanie zmienia kolor mieszanki? Jak w tym wszystkim zachować spójną kolorystykę i nie zbankrutować na samych próbkach w labo?
To tylko czubek z góry lodowej problemów przy produkcji kosmetyków kolorowych, ale macie zarys sytuacji. Dlatego podkłady są albo żółte, pomarańczowe, albo różowe - receptura złożona z dwóch kapryśnych barwników jest łatwiejsza do okiełznania. 


Inną kwestią jest też to, że... technologowie opracowujący te receptury to też ludzie. Często zwyczajnie nie wiedzą, że ultramaryna ochłodzi każde żółtko bez przyciemniania, jak to robi czerń. Albo, że zieleń chromowa to podstawa dopasowania do naszej, polskiej kolorystyki. A gdy już się dowiedzą, że tak się da - to też nie zawsze wiadomo, czy można danego surowca dodać do korektora pod oczy tyle, ile by się chciało, bo wchodzi prawo, regulacje i nic nie zrobisz, a głowa już dymi od próby ogarnięcia jednego, głupiego kosmetyku od A do Z.
Nie ma się na co złościć, ani czemu dziwić. Receptura i technologia kosmetyków to potwornie szeroki temat. Dlatego zazwyczaj całe to "tworzenie kosmetyków" w polskich firmach kończy się na powielaniu receptur otrzymanych od przedstawiciela firmy produkującej surowce i półprodukty. 


Możliwość samodzielnego stworzenia w domu spersonalizowanego podkładu to luksus! Jak więc go dopasować do koloru swojej skóry? Nie słuchajcie nikogo, nie patrzcie na testery, tylko... nałóżcie podkład na twarz. Pasuje i do twarzy, i do szyi? Wtapia się? Udało się, brawo!
Nie? Zaczynamy zabawę od nowa. :) NIKT Wam nie powie, nikt nie odgadnie, jaki będzie idealny kolor podkładu dla Was - to trzeba przetestować samemu i to w świetle dziennym, w codziennych warunkach, a nie w drogerii, na szybko, w jaskrawym świetle z góry, dzięki któremu cała twarz ginie w cieniu. Zasada dobierania podkładu samodzielnie tak, aby jego kolor wtapiał się zarówno w kolor twarzy jak i szyi, dotyczy wszystkich podkładów, samoróbek także. Z tą różnicą, że podkład mineralny można sobie zrobić samemu w kilka minut i jest to piekielnie łatwe, dzięki wcześniej już przygotowanym bazom w sklepie Kolorowka.com



Aby dobrać bazę kolorystyczną  porządnie, najprościej jest robić to dopasowując jej kolor do swojej własnej opalenizny - i to najlepiej tej na twarzy, ponieważ przedramiona czy dłonie mogą opalać się nieco inaczej. Wiem, że to brzmi jak gusła, ale dzięki temu dobieranie koloru podkładu czy pudru brązującego staje się łatwiejsze. Należy spojrzeć na bazy kolorystyczne właśnie jak na opaleniznę - czyli wzmocnioną kolorystykę własnej skóry. Wszak rozcieńczamy je bazą kosmetyczną, prawda? Dzięki temu - rozjaśniając bazę dowolnie - uzyskujemy ten idealny odcień. Z którego, nawiasem mówiąc, łatwo jest później wykonać już puder brązujący, czy przyciemnić podkład na sezon wiosenno-letni.
Sprawdźcie, nie dziękujcie.

Miłego dnia
Arsenic

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Copyright © 2014 Arsenic - naturalnie z przekorą , Blogger