OH! Pure Pigments ze sklepu Kolorowka.com: Desert Rose vs Cotton Candy

Czy widzieliście już te nowości? W kolekcji OH! Pure Pigment pojawiło się aż sześć nowych pigmentów mineralnych i z radością Wam dzisiaj zaprezentuję dwa z nich: Cotton Candy oraz Desert Rose.

Pomyślałam bowiem, że niezłym pomysłem będzie porównanie tych dwóch różowych odcieni ze sobą, aby wychwycić różnice i zdecydować, który z nich będzie nam pasował bardziej.
Na początek jednak chciałabym zwrócić uwagę - ponownie i do znudzenia - na to, że fotografowanie pigmentów mineralnych jest piekielnie trudną sztuką. Każda cząsteczka pigmentu odbija światło nieco inaczej, każdy ma też te cząsteczki nieco innej wielkości - z tego powodu kolory i faktura danego pigmentu mogą się nieco różnić na zdjęciach. 



Porównujcie moje zdjęcia z tymi ze sklepu - one również mówią bardzo dużo o danym pigmencie. A przede wszystkim: czytajcie opisy. Staram się zawsze opisywać kolory i wykończenie pigmentów jak najdokładniej, wykorzystując do tego moją wiedzę i doświadczenie kolorystki. Stąd też moje sugestie dotyczące tego, jakiemu typowi kolorystycznemu dany pigment będzie pasował najlepiej, choć nie oznacza to, że inne typy kolorystyczne nie mogą się danym kolorem pobawić. Wszystkie te informacje służą Wam do wyciągnięcia swego rodzaju "średniej", wyobrażenia o danym pigmencie możliwie najdokładniejszego.


Drugą sprawą jest to, że na wszystkich poniższych zdjęciach oba pigmenty zaaplikowane są na bazy do cieni: na cielistą z Bell (używam kilku tej marki, dziś padło na jedną z poprzednich kolekcji), oraz na czarną z The Balm. Swatche po lewej stronie dłoni prezentują kolor pigmentu na czarnej bazie, zaś te po prawej - na cielistej.
Nie, te pigmenty nie potrzebują drogich ani specjalistycznych baz do cieni, aby się trzymać powieki i nie rujnować makijażu osypywaniem. Dobrze trzymają się skóry nawet gdy są zaaplikowane po prostu na podkład czy korektor, wklepany cienką warstwą w powieki. Potwierdzone info.



Kolejną kwestią jest plomba z datą ważności naklejona na brzegu wieczka. Po prostu pomyślcie o mnie ciepło, gdy ją odkleicie zanim zaczniecie się siłować z odkręcaniem słoiczka. :)

A więc mamy sześć nowych pigmentów z serii OH! Pure Pigment:

  1. Cotton Candy
  2. Desert Rose
  3. Innocent White
  4. Bronz Lee
  5. Fairy Dust
  6. Le Bleuet


Oczywiście, że pokażę je wszystkie na blogu i postaram się je sfotografować i opisać najlepiej jak potrafię. Polecam zresztą zaglądać do mnie na Instagram, ponieważ lwią część materiałów o pigmentach mineralnych publikuję właśnie tam. Aplikacja Boomerang jest niezastąpiona, jeśli chodzi o prezentowanie pełni możliwości pigmentów.

Dzisiaj jednak przyjrzymy się dwóm różowym pigmentom: mlecznemu i jasnemu Cotton Candy, oraz cieplejszemu i ciemniejszemu Desert Rose.


Wbrew temu, co może się wydawać na tym porównaniu, Desert Rose nie jest brązem. To wciąż róż, który w towarzystwie tak chłodnego i jasnego odcienia wydaje się być "konkretniejszy" niż to rzeczywiście ma miejsce. Ach, więc zacznijmy od niego! :)

OH! Pure Pigment - Desert Rose


Jest to przygaszony odcień ciepłego różu, z którego będą najbardziej zadowolone panie w typie Soft Autumn, a w dalszej kolejności pozostałe Jesienie oraz Warm Spring i niektóre Soft Summer. 
Cechą charakterystyczną tego pigmentu są spore drobiny, które nadają mu nieco bardziej imprezowy charakter. Przypominam, że na zdjęciu poniżej swatche są wykonane na bazie do cieni. Po lewej stronie na czarnej, zaś po prawej - na cielistej. Nałożony w ten sposób daje taflę koloru.
Pigment bardzo dobrze trzyma się nieprzygotowanej, suchej skóry - nałożony w ten sposób ujawnia nieco bardziej romantyczny charakter, stając się delikatnym, różowym dymkiem. 



Jak zawsze, można go używać samodzielnie - jest to gotowy cień do powiek, którego nie trzeba w żaden sposób modyfikować, z niczym nie trzeba go mieszać. Jeśli kolor jest odpowiedni do Waszych celów, po prostu odkręćcie słoiczek i zanurzcie pędzel w pigmencie.
Można też używać go do wszelkich zabaw w kosmetyki DIY. Wystarczy dodać go odrobinę do bazy do cieni lub bazy do różu do policzków, aby stworzyć nowe kosmetyki. 

Nic nie stoi również na przeszkodzie, aby dosypać go do błyszczyka, któremu przyda się nieco więcej wigoru i charakteru. 
Uwaga! Pigment po zmieszaniu z bazą do cieni lub różu będzie jaśniejszy, mniej błyszczący i zyska nowy, nieco chłodniejszy odcień zbliżony do marsali. 
Desert Rose łączyłabym w makijażu przede wszystkim z ciemnymi, czekoladowymi odcieniami brązu, ale też z jaśniejszymi odcieniami... różu, aby stworzyć subtelne smokey eye do noszenia na co dzień. Aby wydobyć z niego jeszcze więcej różanego blasku, na wierzch proponuję wklepać odrobinę pigmentu Mirage lub Mimose, o których pisałam tutaj:


OH! Pure pigment - Cotton Candy


Pigment Cotton Candy również daje na skórze satynową taflę - jak poprzednik - ale jest to satyna niemalże matowa. Z tego powodu jest to praktycznie gotowy kosmetyk 2w1 - cień do powiek jak i lekko satynowy róż do policzków, który nie straszy wielkimi, skrzącymi drobinami. I proszę to rozumieć dosłownie: można nabrać ten pigment pędzlem wprost z opakowania, strzepnąć nadmiar i nałożyć na policzki, tak jak zwykle nakładamy róż. Konsystencja tego pigmentu jest prawie kremowa, zwarta, dzięki czemu ten chętnie przylega do skóry i trzeba minimum wysiłku, aby stworzyć makijaż z jego pomocą. 

Kolor jest bardzo wdzięczny i doceniany przez wiele kobiet, bowiem mamy tutaj do czynienia z jasnym, delikatnym, mlecznym wręcz odcieniem różu bez domieszki szarości. W pierwszej kolejności polecam go uwadze osób w typie Light Summer, choć i pozostałe Lata mogą się w nim czuć komfortowo. Z pewnością też znajdzie swoje miejsce w makijażu niektórych Zim. ;)


Takie odcienie, zastosowane w makijażu, mają niezwykłą moc odmładzania i dodawania blasku. Są też niezwykle wdzięczne do noszenia na co dzień, bo wystarczy wklepać pigment palcem w powieki, musnąć policzki - i gotowe. Sama często to praktykuję i cieszę się, że do mojej kolekcji dołączył kolejny pigment, który zużyję do ostatniego okruszka. 

W makijażu oczu łączyłabym go z szarościami, grafitem i mniej lub bardziej iskrzącymi odcieniami beżu. Przypominam, że jest to gotowy cień do powiek i nie trzeba go z niczym mieszać, aby móc go używać. Oczywiście, jeśli ktoś to lubi, można mieszać go z innymi pigmentami oraz z bazą do cieni czy różu aby uzyskać nowe efekty. Trzeba pamiętać, że po rozcieńczeniu bazą do cieni czy różu, Cotton Candy stanie się jeszcze jaśniejszy, bardziej matowy i transparentny. 
Podobnie sprawy będą się miały, gdy nałożycie ten pigment na nieprzygotowaną, suchą, czystą skórę. Na zdjęciach oba pigmenty są nałożone na bazy do cieni (po lewej - na czarną, po prawej - na cielistą), więc efekt jest mocniejszy, niż gdybym zaaplikowała te same pigmenty na czystą, suchą skórę. Cotton Candy nałożony bez bazy jest znacznie delikatniejszy, choć nie można powiedzieć, aby był bardzo transparentny - swój kolor i charakter jednak ma. Można go jednak rozetrzeć aż do uzyskania pięknego gradientu, co czyni go gotowym cieniem do powiek o idealnej konsystencji. 


A skoro o nowych pigmentach mowa... :D Czy jest na sali osoba, która zechciałaby przetestować te nowości na własnej skórze, a następnie podzielić się swoją opinią na Instagramie, blogu lub Facebooku?
Jeśli tak, uprzejmie proszę o wyrażenie chęci przygarnięcia tych oto sześciu próbek nowych OH! Pure Pigments w komentarzu pod tym wpisem do końca niedzieli, 22 września.
W poniedziałek, 23 września, o bliżej nieokreślonej godzinie, wybiorę jedną szczęściarę, którą poproszę o dane do wysyłki nagrody. Wyniki ogłoszę na moim Instagramie oraz Facebooku.

A gdy już się zgłosicie w komentarzu, zajrzyjcie jeszcze do tego wpisu...:


...aby zobaczyć poprzednie pigmenty z tej samej serii. Może znajdziecie wśród nich odcienie, które szczególnie Wam będą pasowały do Cotton Candy lub Desert Rose?

Powodzenia!
Arsenic

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Copyright © 2014 Arsenic - naturalnie z przekorą , Blogger