Rysy twarzy a kolorystyka człowieka
Podczas jednej z ostatnich sesji Q&A na Instagramie jedna z obserwatorek zadała mi bardzo ciekawe pytanie: czy widzę zależność między rysami twarzy a kolorystyką człowieka. Pytanie wydaje się proste, ale im dłużej się nad nim zastanawiałam, tym bardziej dochodziłam do wniosku, że dotyka ono jednego z najważniejszych problemów w analizie kolorystycznej, a jednocześnie jednego z najrzadziej omawianych.
Żeby sprawdzić własne przypuszczenia, przygotowałam prosty eksperyment. Pokazałam dwie kobiety o bardzo podobnej kolorystyce i zadałam pytanie: która z nich ma bardziej kontrastową kolorystykę?
Najwięcej osób odpowiedziało poprawnie: żadna. (Pozdrawiam moje wyedukowane obserwatorki!)
Była jednak również spora grupa osób, która wskazała kobietę po lewej stronie. Co ciekawe, częściej były to osoby, które nie śledzą moich materiałów edukacyjnych i nie miały jeszcze okazji zetknąć się z moim sposobem patrzenia na kolor człowieka.
I właśnie tutaj zaczyna się najciekawsza część tej historii. Bo kiedy spojrzymy na obie kobiety pod kątem samej pigmentacji, różnice okazują się zaskakująco niewielkie. Kolor skóry jest bardzo podobny. Tęczówki mają zbliżony poziom pigmentacji. Włosy i brwi również nie różnią się znacząco pod względem jasności czy głębokości koloru. Mimo to wiele osób odniosło wrażenie, że kobieta po lewej ma bardziej kontrastową kolorystykę.
Dlaczego część osób wskazała kobietę po lewej?
Najprawdopodobniej dlatego, że nie ocenialiśmy wyłącznie koloru. Ocenialiśmy człowieka. Kobieta po lewej ma bardziej regularne rysy twarzy, gładszą skórę, pełniejsze usta, bardziej uporządkowane brwi, równomierniejszy koloryt skóry i ogólnie sprawia wrażenie bardziej zadbanej. Jej twarz ma bardziej wyraziste rysy, jest też bardziej symetryczna niż twarz kobiety po prawej. Nasz mózg bardzo łatwo interpretuje taką wyrazistość i symetrię jako większy kontrast, mimo że biologicznie może ona nie mieć nic wspólnego z rzeczywistą pigmentacją.
To niezwykle ważne rozróżnienie, ponieważ kontrast kolorystyczny i wyrazistość czy też atrakcyjność twarzy nie są tym samym zjawiskiem.
Kontrast kolorystyczny opisuje relacje pomiędzy skórą, włosami, tęczówkami, brwiami czy rzęsami. Mówimy tutaj o różnicach jasności, nasycenia i barwy pomiędzy elementami fenotypu. Natomiast wyrazistość twarzy może wynikać z zupełnie innych czynników: budowy kości twarzoczaszki, proporcji twarzy, gęstości brwi, jakości skóry, fryzury, makijażu, a nawet mimiki. Problem polega na tym, że ludzki mózg nie analizuje tych informacji oddzielnie.
Efekt aureoli atrakcyjności – gdy jedna cecha wpływa na ocenę wszystkich pozostałych
Patrząc na człowieka, nie wykonujemy świadomie pomiaru ilości eumelaniny we włosach, osobno oceny tęczówek i osobno porównania koloru skóry. Odbieramy twarz jako całość. Kolor miesza się z kształtem, fakturą, światłem i naszymi wcześniejszymi doświadczeniami. W efekcie bardzo łatwo zaczynamy przypisywać kolorowi cechy, które w rzeczywistości wynikają z zupełnie innych elementów obrazu.
Co ciekawe, podobne zjawisko od dawna opisuje psychologia. Jednym z najlepiej udokumentowanych mechanizmów jest tak zwany efekt aureoli atrakcyjności (attractiveness halo effect). Badania pokazują, że osoby postrzegane jako bardziej atrakcyjne automatycznie oceniane są również jako bardziej inteligentne, bardziej kompetentne, bardziej sympatyczne i bardziej godne zaufania. Innymi słowy, jedna pozytywna cecha wpływa na ocenę wielu innych cech, nawet jeśli nie mają ze sobą żadnego związku.
Patrząc na wyniki mojej ankiety, trudno nie zadać sobie pytania, czy podobny mechanizm nie działa również w przypadku oceny kolorystyki? Czy bardziej harmonijna, bardziej estetyczna twarz nie wydaje nam się przypadkiem również bardziej kontrastowa, nasycona, "kolorowa"? Czy atrakcyjność nie wpływa na sposób, w jaki interpretujemy kolor? Wiele wskazuje na to, że może tak być.
Istnieją badania pokazujące, że ludzie bardzo silnie reagują na równomierność koloru skóry. Twarze o bardziej jednolitej pigmentacji są oceniane jako zdrowsze, młodsze i atrakcyjniejsze. Nie chodzi nawet o sam odcień skóry, ale o jej spójność, brak przebarwień i ogólną jednorodność wizualną. Innymi słowy, kiedy widzimy równomiernie opaloną, zadbaną skórę, możemy podświadomie odbierać ją jako bardziej atrakcyjną, a następnie tę atrakcyjność błędnie interpretować jako cechę kolorystyczną.
Analizujemy kolory człowieka czy piksele?
To prowadzi nas do jeszcze jednego problemu: skąd właściwie wiemy, na co patrzymy oceniając kolory człowieka na zdjęciu (a w tym przypadku - na wygenerowanych grafikach)? To pytanie wydaje się banalne, ale namysł i odpowiedzi otwierają nam drzwi do kolejnych... schodów. Stromych.
- Czy wiemy, że kolor skóry jest naturalny? Nie zawsze.
- Czy wiemy, jakie choroby mogą w danym przypadku wpływać na odbiór barw? Nie wiemy.
- Czy wiemy, że osoba nie używa samoopalacza? Nie.
- Czy wiemy, że włosy nie są farbowane lub tonowane? Nie.
- Czy wiemy, że tęczówki nie są przykryte kolorowymi soczewkami? Również nie.
- Czy wiemy, jak wyglądało oświetlenie podczas wykonywania zdjęcia? Nie. Domyślamy się.
- Czy wiemy, jaką obróbkę przeszło zdjęcie przed publikacją? Tego również nam panie z generatora nie powiedziały zanim się zabraliśmy za "analizę".
W rzeczywistości zdjęcie pokazuje nam jedynie końcowy efekt wielu nakładających się na siebie zjawisk. Widzimy światło odbite od skóry, włosów i oczu, zarejestrowane przez aparat, przetworzone przez algorytmy, zapisane w określonej przestrzeni barwnej i wyświetlone na ekranie o konkretnej charakterystyce. To bardzo daleko od bezpośredniej obserwacji człowieka.
Nauka coraz rzadziej mówi o „kolorach ludzi”
Współczesne badania nad pigmentacją człowieka pokazują zresztą coraz wyraźniej, że sam kolor skóry jest znacznie bardziej złożony, niż zwykle zakładamy. Nie jest wyłącznie efektem ilości melaniny. Znaczenie ma rodzaj melaniny, jej rozmieszczenie w skórze, udział hemoglobiny, stopień ukrwienia, grubość naskórka, rozpraszanie światła przez tkanki oraz wiele innych czynników. Dwa fenotypy mogą wydawać się podobne, a mimo to odbijać światło w nieco inny sposób. Właśnie dlatego współczesna nauka coraz częściej korzysta z obiektywnych metod pomiarowych, takich jak kolorymetria, spektrofotometria odbiciowa czy spektroskopia hiperspektralna, zamiast polegać wyłącznie na subiektywnej ocenie obserwatora. Badacze nie pytają już wyłącznie, czy skóra wydaje się ciemniejsza lub jaśniejsza. Coraz częściej mierzą ilość odbitego światła o konkretnych długościach fal, zawartość melaniny i hemoglobiny oraz sposób, w jaki tkanki rozpraszają światło.
Podobne wnioski płyną z badań genetycznych. Prace zespołu Sarah Tishkoff prowadzone na populacjach afrykańskich pokazały, że kolor skóry jest cechą poligeniczną, zależną od działania wielu genów jednocześnie, a nie prostym przełącznikiem „jasny–ciemny”. Badania te dodatkowo ujawniły ogromną zmienność pigmentacyjną występującą w obrębie jednej populacji, znacznie większą, niż wcześniej zakładano.
Bardzo dobrze ilustruje to również projekt Humanae Angeliki Dass. Artystka przez lata fotografowała ludzi z całego świata, przypisując fragmentowi ich skóry odpowiadający mu kolor Pantone. Efekt okazał się niezwykle pouczający. Zamiast kilku odrębnych grup zobaczyliśmy praktycznie nieprzerwany gradient odcieni. Projekt nie jest badaniem biologicznym, ale doskonale pokazuje coś, co od dawna wiedzą genetycy i antropolodzy: człowiek nie występuje w kilku prostych wariantach kolorystycznych. Występuje w postaci spektrum.
Wracając jednak do pytania obserwatorki, myślę, że najważniejszy wniosek jest inny: rysy twarzy nie zmieniają biologicznej kolorystyki człowieka. Nie wpływają na ilość melaniny w tęczówce. Nie przyciemniają włosów. Nie rozjaśniają skóry. Mogą jednak bardzo silnie wpływać na sposób, w jaki tę kolorystykę postrzegamy. Dlatego pytanie nie brzmi już: „czy rysy twarzy wpływają na kolor?”, tylko:
Czy człowiek jest w stanie ocenić kolor człowieka niezależnie od tego, co myśli o jego twarzy?
Moja ankieta sugeruje, że nie zawsze.
Patrząc na człowieka, nie widzimy osobno koloru, osobno anatomii twarzy, osobno jakości skóry i osobno atrakcyjności. Widzimy jeden złożony obraz. A potem próbujemy go interpretować. Dlaczego? Ponieważ jesteśmy ludźmi i patrzymy na człowieka.
Dlatego analiza kolorystyczna zaczyna się nie od szukania typu kolorystycznego, ale od zadania sobie bardzo prostego pytania: na co właściwie patrzę? Na biologiczny fenotyp człowieka czy na własne pierwsze wrażenie? To rozróżnienie może wydawać się subtelne, ale właśnie od niego zaczyna się sensowna rozmowa o kolorze.
Bibliografia:
Jeśli ten artykuł coś Ci wyjaśnił, zdjął z barków jakiś dylemat, uporządkował chaos albo zwyczajnie ułatwił podjęcie decyzji, to bardzo się cieszę — dokładnie po to tworzę te treści. Na blogu i w social mediach poruszam tematy, które są trudne, niejednoznaczne albo po prostu obudowane internetowymi mitami, i zawsze staram się je rozbroić możliwie prostym, rzeczowym językiem, opierając się na rzetelnych źródłach naukowych. Robię to wszystko za darmo, bo uważam, że wiedzą warto się dzielić, ale jeśli chcesz mnie symbolicznie wesprzeć za pracę włożoną w ten artykuł — możesz postawić mi wirtualną kawę. Będzie mi bardzo miło!
Kliknij obrazek aby kupić wirtualną kawę
Jeśli chcesz wiedzieć więcej o swoich kolorach
Pięknego dnia!






Brak komentarzy:
Prześlij komentarz