AI jako narzędzie, nie analityk. O granicach automatyzacji w analizie kolorystycznej
Sztuczna inteligencja coraz częściej pojawia się w rozmowach o analizie kolorystycznej. Dla jednych jest obietnicą skrótu myślowego i szybkiej odpowiedzi, dla innych zagrożeniem dla jakości całego procesu. Tymczasem problem nie leży ani w samej technologii, ani w jej obecności w tej dziedzinie. Leży w przypisywaniu jej kompetencji, których po prostu nie posiada.
AI nie analizuje człowieka. Analizuje dane, które otrzymuje, oraz statystyczne zależności pomiędzy opisami, jakie wcześniej pojawiły się w ogromnych zbiorach tekstów. To zasadnicza różnica. Model językowy nie widzi fenotypu, nie obserwuje skóry w zmiennym oświetleniu, nie interpretuje relacji pomiędzy pigmentami i nie rozumie, które cechy są biologicznie trwałe, a które wtórne, przypadkowe lub... nieprawdziwe.
Nie ma dostępu do fizjologii melaniny, do realnej zmienności ludzkiego wyglądu ani do kontekstu, w jakim dana cecha funkcjonuje. Operuje wyłącznie na opisach, a opis nie jest zjawiskiem biologicznym. Jest narracją.
Z tego powodu AI może być bardzo użyteczne w porządkowaniu informacji, opisie teorii, pracy na dużych zbiorach danych czy budowaniu struktur pojęciowych. Może wspierać proces myślowy, ale nie może go zastąpić. Warunkiem sensownego wykorzystania jest jednak kompetencja po stronie użytkownika. To człowiek musi wiedzieć, jakie dane wprowadza, co jest obserwacją, a co interpretacją, i jakie są biologiczne ograniczenia tego, co opisuje.
Bez tej wiedzy nie istnieje żaden mechanizm, który oddzieli sensowną analizę od generatywnej nieprawdy. Model nie ma zdolności weryfikacji biologicznej ani krytycznej oceny spójności fenotypowej. Jeśli coś brzmi logicznie i pasuje do narracji użytkownika, zostanie wygenerowane — niezależnie od tego, czy ma to cokolwiek wspólnego z rzeczywistością.
Widać to szczególnie wyraźnie przy pytaniach typu: „jakim typem jestem?”. To pytanie z pozoru proste, ale w rzeczywistości skrajnie niedookreślone. Odpowiedź wygenerowana przez AI będzie w najlepszym wypadku uśrednionym opisem typologii funkcjonującej w obiegu internetowym, a nie realną analizą konkretnej osoby. Model nie zna pełnego obrazu fenotypu, nie potrafi ocenić relacji pomiędzy cechami ani ich biologicznej hierarchii.
Dodatkowym problemem jest mylenie danych obiektywnych z subiektywną obserwacją. Stwierdzenia typu „mam ciepłą skórę”, „dobrze czuję się w beżu”, „zawsze mówiono mi, że jestem jesienią” często wynikają z przyzwyczajeń estetycznych, błędnych uproszczeń albo myślenia życzeniowego. AI nie ma narzędzi, by to zakwestionować. Przeciwnie — jego mechanizm działania sprzyja potakiwaniu i wzmacnianiu narracji użytkownika, zamiast jej konfrontacji z biologiczną rzeczywistością.
To już przerabialiśmy. O nadinterpretacji nowych technologii
Każda istotna innowacja technologiczna przechodzi bardzo podobny cykl społecznej recepcji. Na początku pojawia się zachwyt i przypisywanie jej kompetencji, których w rzeczywistości nie posiada. Nowe narzędzie bywa mylone z nową formą poznania, a automatyzacja — z rozumieniem. Dopiero z czasem uczymy się, gdzie leżą realne granice technologii i jak sensownie z niej korzystać.
Tak było z kalkulatorem, który miał „zabić matematykę”, a w praktyce tylko ujawnił, kto ją faktycznie rozumie. Tak było z aparatami fotograficznymi i trybami automatycznymi, które miały „robić dobre zdjęcia za ludzi”, a okazały się użyteczne głównie dla tych, którzy rozumieli światło. Tak było z testami online i quizami psychologicznymi, które dawały poczucie diagnozy bez realnego procesu poznawczego. Podobnie postrzegano kiedyś maszynę do pisania — jako urządzenie, które „robi tekst”. W rzeczywistości nie tworzyła ona ani myśli, ani sensu, ani treści. Jedynie przyspieszała zapis tego, co już istniało w głowie autora, a wszelkie błędy, uproszczenia czy banały były w całości jego odpowiedzialnością.
Dopiero dziś, przy narzędziach generatywnych, zaczęliśmy mylić szybkość i płynność zapisu z rozumieniem. To nie jest nowy problem technologiczny, tylko stary błąd poznawczy w nowej skali.
AI wpisuje się dokładnie w ten sam schemat. Jest nowym, bardzo wydajnym narzędziem operującym na języku i danych, ale nie jest nowym sposobem rozumienia człowieka ani świata biologicznego. Nadinterpretacja jego możliwości wynika nie z tego, czym AI jest, lecz z tego, jak bardzo chcielibyśmy, żeby zdejmowało z nas ciężar myślenia, weryfikowania i konfrontowania się z niejednoznacznością rzeczywistości.
W obszarach takich jak analiza kolorystyczna to szczególnie istotne, ponieważ pracujemy na zjawiskach z pogranicza biologii, percepcji i estetyki. Tutaj płynna, „ładnie brzmiąca” odpowiedź nie jest równoznaczna z trafną interpretacją. Technologia może wspierać porządkowanie wiedzy, ale nie zastępuje kompetencji analitycznych ani doświadczenia w pracy z realnym fenotypem.
Jak ja korzystam z AI w swojej pracy?
W mojej pracy AI jest wyłącznie narzędziem wspierającym proces myślowy, nigdy jego źródłem. Używam go do porządkowania materiałów, mapowania pojęć, pracy na dużych objętościach tekstu i sprawdzania spójności argumentacji — tam, gdzie kluczowa jest struktura, a nie gotowa odpowiedź. Nie pytam go o diagnozy, typy kolorystyczne ani interpretacje fenotypowe, ponieważ to wymaga wiedzy biologicznej i doświadczenia w pracy z realnym człowiekiem, a nie operowania opisami.
Wnioski zawsze formułuję sama, w oparciu o znajomość mechanizmów pigmentacyjnych, obserwację żywego fenotypu i praktykę pozacyfrową. Jeśli AI coś „podpowiada”, traktuję to jako materiał roboczy do krytycznej oceny, nie jako autorytet. Przyspiesza pewne etapy pracy, ale nie podejmuje decyzji i nie zwalnia z odpowiedzialności za interpretację. I dokładnie w tej roli jest dla mnie użyteczne.
Zapraszam na rzetelną analizę kolorystyczną
Jeśli interesuje Cię analiza kolorystyczna oparta na biologii, obserwacji i realnym kontakcie z człowiekiem — a nie na generatywnych opisach — to właśnie w tej przestrzeni pracuję. Stacjonarne analizy prowadzę w Warszawie i w Krakowie:
– Zapraszam na stacjonarne konsultacje w Krakowie i w Warszawie – 2 godziny w pełni poświęcone Twojemu wyglądowi, z warsztatem, materiałami i konkretną wiedzą.
– Odwiedź też mój sklep online, gdzie znajdziesz gotowe próbniki barw, i e‑booki - przewodniki zakupowe, które pomogą Ci wprowadzić tę wiedzę w życie.
Pięknego dnia!
---
Arsenic.pl Aleksandra Galiszkiewicz



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz