Feomelaniny, kolor człowieka i kierunki współczesnych badań nad pigmentacją
Dzisiejszy przegląd badań dotyczy wielu wątków, które coraz częściej pojawiają się w analizie ludzkiej kolorystyki: spektroskopii skóry, fotofizyki melaniny, starzenia pigmentów, strukturalnych kolorów w tęczówce, mikrobiomu i wpływu hormonów na pigmentację. To obszary, w których nauka bardzo szybko się rozwija — i które w naturalny sposób łączą się z pracą nad rozumieniem fenotypów w praktyce.
Ale jest jeden temat, który szczególnie warto dziś omówić szerzej: feomelaniny. To właśnie one — drobne polimery siarkowe — od lat budzą wątpliwości badaczy, bo w przeciwieństwie do mocno pochłaniającej światło eumelaniny, nie wyjaśniają w oczywisty sposób różnic w widocznej barwie skóry czy tęczówki.
Poniżej streszczam najciekawsze wyniki badań, w których to udokumentowano — wraz z nazwiskami autorów i tytułami prac.
Feomelaniny w skórze: obecne, ale nie decydują o widocznej jasności czy ciemności
Według tego przeglądu:
W praktyce oznacza to, że wygląd skóry wynika nie tylko z ilości pigmentu, ale także z jego rozmieszczenia, wielkości melanosomów (ziarnistości pigmentu) i interakcji światła z warstwami naskórka.
Feomelaniny w tęczówce: obecne w zrębie, ale kolor powstaje z dwóch zjawisk naraz
Najważniejsze wnioski:
Barwa tęczówki jest efektem dwóch zjawisk jednocześnie:
-
Składu chemicznego melaniny,
-
Rozpraszania światła w zrębie – czyli efektu strukturalnego, który odpowiada za odcienie niebieskie, szare i zielone.
Feomelanina pełni tu rolę modulującą, ale nie działa jak samodzielny „barwnik decydujący o kolorze”. Jest jednym z czynników w bardziej złożonej układance optycznej.
Starzenie pigmentów i różnice między eumelaniną a feomelaniną
W przeglądzie poświęconym fotochemii melaniny, autorstwa Shosuke Ito, Photodegradation of Eumelanin and Pheomelanin: Implications for Human Pigmentation, podkreślono fundamentalną różnicę między dwoma rodzajami pigmentu.
Wnioski tego zespołu są wyjątkowo ważne:
To tłumaczy, dlaczego osoby o wysokim udziale feomelaniny – na przykład rude fototypy – mają wyższe ryzyko uszkodzeń UV, nawet przy tej samej jasności skóry, co fototypy "eumelaninowe".
Feomelaniny we włosach: jedyne miejsce, gdzie ich barwa jest naprawdę „czytelna”
Feomelaniny są najlepiej widoczne właśnie we włosach. To tam ich sygnał optyczny nie jest przykryty ani przez naczynia krwionośne, ani przez warstwy naskórka, ani przez efekt strukturalnego rozpraszania, który tak silnie wpływa na kolor tęczówki.
W badaniu dotyczącym pigmentacji włosów, prowadzonym przez Masayuki Itou i opublikowanym jako Age-Related Changes in Human Hair Pigmentation: A Spectroscopic Approach, wykazano, że:
To właśnie we włosach udział feomelaniny jest najbardziej bezpośrednio widoczny w postaci rudości, odcieni miedzianych i "truskawkowych" blondów.
Włosy są optycznie „najprostsze”: światło odbija się głównie od melanosomów wewnątrz kory włosa, bez zakłócających warstw, które występują w skórze i oku. Dlatego właśnie w barwie włosów feomelaniny ujawniają się najczyściej i najczytelniej.
Wnioski: rola feomelaniny w pigmentacji istnieje, ale jest inna, niż mogłoby się wydawać
Z badań opisujących pigmentację skóry, tęczówki i włosów wyłania się wspólny obraz:
To właśnie połączenie pigmentów, ich głębokość, rozmieszczenie, struktura tkanek i sposób rozpraszania światła tworzą pełny obraz fenotypu, który widzimy na co dzień.
No i co z tego?
Najważniejsze jest to, że kiedy już wiemy, że feomelaniny nie działają w prosty, zerojedynkowy sposób na kolor skóry i tęczówek, to przestajemy opowiadać bajki o ludzkiej kolorystyce. I to jest, moim zdaniem, największa korzyść. Przestajemy powtarzać narracje w stylu „złocista skóra = feomelaniny = typ feomelaninowy”, bo to jest konstrukcja oparta wyłącznie na domyśle. Zaczynamy pracować w oparciu o fakty, a nie o powtarzane od dekad uproszczenia, które nie mają pokrycia w badaniach.
Ale to nie jest jedyna korzyść.
Po drugie – zaczynamy widzieć prawdziwe źródła koloru. Skoro wiemy, że odcień skóry wynika głównie z eumelaniny, nasycenia krwi, grubości naskórka i światła, to przestajemy szukać odpowiedzi tam, gdzie ich nie ma. To pozwala precyzyjniej rozumieć fenotypy, zamiast budować typologię na symbolach, które tylko brzmią naukowo.
Po trzecie – unikamy „pułapki złotego tonu”. Bardzo wiele osób (i wiele kolorystek) widzi żółtawy odcień skóry lub bursztynowy ton w tęczówce i automatycznie wiąże to z feomelaniną. A tymczasem żółtość skóry najczęściej wynika z karotenoidów, niskiej ilości eumelaniny, większego prześwitu naskórka albo z samego oświetlenia, a bursztynowość oczu jest połączeniem niewielkiej ilości pigmentów i rozpraszania światła. Znajomość mechanizmu od razu wycina te błędne interpretacje.
Po czwarte – zaczynamy rozumieć, dlaczego tak wiele osób myli się co do własnych kolorów. Kolor skóry, włosów czy oczu to iluzja zbudowana z kilku nakładających się zjawisk. Jeśli błędnie identyfikujemy źródło tej iluzji, to błędnie identyfikujemy też typ kolorystyczny, odbiór twarzy i to, dlaczego pewne kolory działają, a inne nie. Włosy ze złotym czy rudawym połyskiem na "mysiej" bazie to nie to samo, co włosy rude. I nie te same pigmenty, a co za tym idzie - cała lawina rozbieżności w doborze barw.
Po piąte – możemy inaczej patrzeć na zróżnicowanie ludzi. W momencie, kiedy przestajemy przypisywać „złoty ton skóry = fenotyp feomelaninowy”, otwiera się przestrzeń do dużo bardziej rzetelnych opisów populacyjnych. Widzimy, że np. ciepła oliwka Azjatek, złoty beż osób o pochodzeniu mieszanym czy jasna żółć skóry u Skandynawek wynikają z różnych zjawisk biologicznych, a nie z jednego, magicznego pigmentu, który „robi ciepło”.
Po szóste – znika ta dziwna presja, że kolorystykę da się opisać dwoma pigmentami i rysunkiem z Pinterestu. To, że znamy fakty, pozwala uczyć klientki inaczej: kolor ciała to nie jest jeden pigment, tylko system, a feomelanina jest jednym z wielu elementów, i wcale nie najbardziej wpływowym.
Po siódme – to urealnia rozmowę o włosach. Tu feomelanina ma ogromny wpływ, więc jeśli ktoś widzi rude włosy, to faktycznie może być feomelanina. Ale już żółta skóra czy bursztynowe oczy nie są jej bezpośrednim sygnałem. To od razu porządkuje myślenie: co wynika z pigmentu, a co wynika z fizyki.
I wreszcie — po ósme, najważniejsze: daje nam to spójny, rzetelny język do mówienia o kolorze człowieka. Bez mitów. Bez fantazji. Bez przypisywania pigmentom właściwości, których nie mają. Kolor to iluzja składająca się z wielu warstw, a opisujemy go tym lepiej, im bardziej rozumiemy, co w tej iluzji jest faktem biologicznym, a co zwykłym efektem światła.
Wracamy do spójnej metodologii i do języka, który na całym świecie opisuje ludzką biologię jednym głosem. Analiza kolorystyczna to nie zabawa w kolorki ani konkurs „wydaje mi się, że ten odcień ci pasuje”. Jeśli opieramy się wyłącznie na intuicji, to nic dziwnego, że pięć specjalistek powie pięć różnych rzeczy — bo każda będzie mówiła swoim własnym językiem. A ja kieruję do źródeł: do fizyki, biologii i biochemii, które po prostu opisują, jakie kolory ma człowiek jako gatunek. To nie jest nowy system, który sobie wymyśliłam. To jest nauka, której nie trzeba tworzyć od zera — wystarczy jej się pokłonić i zacząć używać.
Jeśli ten artykuł coś Ci wyjaśnił, zdjął z barków jakiś dylemat, uporządkował chaos albo zwyczajnie ułatwił podjęcie decyzji, to bardzo się cieszę — dokładnie po to tworzę te treści. Na blogu i w social mediach poruszam tematy, które są trudne, niejednoznaczne albo po prostu obudowane internetowymi mitami, i zawsze staram się je rozbroić możliwie prostym, rzeczowym językiem, opierając się na rzetelnych źródłach naukowych. Robię to wszystko za darmo, bo uważam, że wiedzą warto się dzielić, ale jeśli chcesz mnie symbolicznie wesprzeć za pracę włożoną w ten artykuł — możesz postawić mi wirtualną kawę. Będzie mi bardzo miło!
Kliknij obrazek aby kupić wirtualną kawę
Jeśli chcesz wiedzieć więcej o swoich kolorach
– Zapraszam na stacjonarne konsultacje w Krakowie i w Warszawie – 2 godziny w pełni poświęcone Twojemu wyglądowi, z warsztatem, materiałami i konkretną wiedzą.
– Odwiedź też mój sklep online, gdzie znajdziesz gotowe próbniki barw, i e‑booki - przewodniki zakupowe, które pomogą Ci wprowadzić tę wiedzę w życie.
Pięknego dnia!
---
Arsenic.pl Aleksandra Galiszkiewicz




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz