Mika naturalna czy syntetyczna?


Znacie mnie trochę i wiecie, że bardzo nie lubię oznaczania surowców kosmetycznych kolorami ani kciukami w dół czy w górę. Jakiekolwiek kryterium takiej oceny byśmy przyjęli, świat nigdy nie jest zero-jedynkowy. Czy mowa o kosmetykach naturalnych, czy wegańskich, czy podzielonych na "rakotwórcze" i... no, nie wiem: "leczące raka"? Podział nigdy nie jest tak ostry i jednoznaczny, a ostatecznie ilość dodatkowych czynników mających wpływ na właściwości danego surowca przeważa nad płytkim, nieprzemyślanym kategoryzowaniem. Czy wiecie, że niedostatecznie oczyszczona mika naturalna może realnie szkodzić naszemu zdrowiu? Cóż mi daje informacja o jej naturalności, jeśli nie spojrzę w tabelę zanieczyszczeń metalami ciężkimi aby ewentualne ryzyko stosowania podjąć świadomie?
"Mika" to ogólna nazwa minerałów, z grupy krzemianów, które występują na całym świecie i mają postać perłowych, błyszczących płatków. W Polsce pokłady miki znajdują się głównie w Sudetach oraz w okolicach Dolnego Śląska. Skały i kamienie, które ją zawierają powstały z prastarych wulkanów. W Polsce złóż miki jest na tyle mało, że nie opłaca jej się wydobywać, dlatego też zazwyczaj sprowadzana jest z Rosji lub Indii. 
Około 60% światowej produkcji miki pochodzi z Indii, a jedna czwarta tej produkcji z dwóch północno-zachodnich regionów, Bihar i Jharkand.
Ale mika w naturze nie wygląda tak, jak surowiec kosmetyczny, który dodajemy do podkładu czy pudru mineralnego. Zwykle jest mocno zanieczyszczona i ma przeważnie barwę brunatną lub szarą; bywa też czerwonawa, czerwonobrunatna, zielonawa, żółtawa, biała bądź bezbarwna. Aby mogła zostać wprowadzona do kosmetyków, musi zostać uprzednio oczyszczona i zmielona na pył. 





Przed wprowadzeniem miki do kosmetyków, musi zostać ona oczyszczona z pozostałości innych składników, między innymi metali ciężkich oraz musi pozytywnie przejść badania laboratoryjne. Ponadto, jest ona mielona do różnych wielkości cząstek. Czy widzicie, ile czaso- i pracochłonnych procesów przechodzi ten minerał nim będzie można nim sobie pokryć twarz? 
Mika zmielona w bardzo drobny pył nabiera matowy i przezroczysty wygląd, natomiast grubsze cząstki miki są bardziej błyszczące. Polskie prawo dotyczące regulacji surowców kosmetycznych nie określa dokładnie dopuszczalnych rozmiarów miki, która jest składnikiem kosmetyków. Ostrzejsze prawo w USA zakazuje stosowanie miki o rozmiarach cząstek powyżej 150 mikronów dla bezpieczeństwa wrażliwych okolic oczu.

Część stosowanych półproduktów i pigmentów nie jest pochodzenia naturalnego - nie oznacza to jednak, że są gorsze. Pigmenty pochodzenia naturalnego zawierają różnego typu zanieczyszczenia np. metale ciężkie, których całkowite usunięcie zazwyczaj jest niemożliwe. Pozyskiwane syntetycznie pigmenty dzięki skomplikowanym procedurom analitycznym oraz rozwiązaniom technologicznym mają identyczne właściwości kosmetyczne jak te naturalne i odznaczają się doskonałą czystością i jakością. Są bezpieczne w stosowaniu niezależnie od tego, czy w karcie specyfikacji z Indii lub Rosji ktoś coś napisał niewyraźnie aby ukryć parę niewygodnych cyfr.


Ostatnio na rynku kosmetycznym pojawia się coraz więcej miki syntetycznej. W kosmetykach, w pigmentach itd. Jest tańsza, bo nie wymaga oczyszczania surowca naturalnego i przy okazji jest zdecydowanie łatwiej dostępna. Jakiś czas temu na rynku był spory kryzys, mika naturalna była po prostu niedostępna przez kilka miesięcy. Z reguły łączy się to z wyczerpaniem jakiegoś złoża, ewentualnie awarią jakiejś fabryki "na początku" ścieżki surowca. 
Mika syntetyczna sama w sobie nie jest gorsza -  wręcz przeciwnie, pod wieloma względami przewyższa mikę naturalną. Dodatkowo jest w stu procentach bezpiecznym surowcem kosmetycznym. Nie wpływa w sposób negatywny na stan skóry, nie jest komedogenna, nie wywołuje alergii, a także jest stabilna chemicznie i niewrażliwa na warunki długotrwałego przechowywania.
Ale wiele osób pragnie "naturalnej" nie zważając np. na koszt wytworzenia produktu, nie zdając sobie sprawy z tego że taki produkt jest bardziej zanieczyszczony metalami ciężkimi, a wydobycie łączy się z degradacją jakiegoś mikro ekosystemu, nie wspominając już o śladzie węglowym. Co ma to więc wspólnego z naturą?


Dobrymi przykładami doskonałej jakości mik syntetycznych są:
  • Mica Full Shine - Intensywnie perłowa, lekko kryjąca mika syntetyczna. Charakteryzuję ją niska zawartość metali ciężkich oraz dobra adsorpcja sebum, co czyni ją doskonałym składnikiem kosmetyków do cer mieszanych i tłustych. Idealna do uzyskiwania kosmetyków rozświetlających.
  • Mica Semi Matte - Praktycznie matowa, lekko kryjąca mika syntetyczna. Charakteryzuję ją niska zawartość metali ciężkich oraz dobra adsorpcja sebum, co czyni ją doskonałym składnikiem kosmetyków do cer mieszanych i tłustych. Idealna do uzyskiwania kosmetyków o matowym wykończeniu. W wyjątkowo intensywnym świetle mogą pojawić się ledwie dostrzegalne dyskretne drobinki.
  • Mica Pure White - Śnieżnobiała mika syntetyczna. Całkowicie transparentna, o jasnym, subtelnym połysku. Rozświetla skórę dodając jej naturalnego blasku. Charakteryzuję ją niska zawartość metali ciężkich oraz niska adsorpcja sebum, co czyni ją doskonałym składnikiem kosmetyków do cer suchych i normalnych.
    W recepturach można nią całkowicie lub częściowo zastąpić Sericite Mica. Może być stosowana samodzielnie jako puder wykańczający lub rozświetlacz.
Są to gorące nowości ze sklepu Kolorowka.com, gotowe do robienia pięknych rozświetlaczy, cieni i pudrów. 


Najwięksi producenci kosmetyków – do najsłynniejszych przykładów należy brytyjski Lush – zdecydowali się zastąpić mikę naturalną fluoroflogopitem (INCI: fluorophlogopite), czyli miką syntetyczną. Dzięki temu nie muszą zastanawiać się nad wiarygodnością dostawców miki naturalnej, ani nad potencjalnymi zanieczyszczeniami metalami ciężkimi, mogącymi realnie wpływać na zdrowie konsumentów. 

Uściski
Arsenic


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Copyright © 2014 Arsenic - naturalnie z przekorą , Blogger