Skwalan, skwalen, wątroba rekina i frakcje niezmydlalne w służbie pięknego wyglądu


    Tytuł może niewiele wyjaśnia, ale w tym wpisie przyjrzymy się niepozornemu składnikowi kosmetycznemu, jakim jest skwalan. Opowiemy sobie również o jego kuzynie - skwalenie, a także wyjaśnię różnice między nimi. Na koniec pomyślimy nad sposobami, w jaki można ze skwalanu korzystać. A jest z czego i warto!
    Bo skwalan jest obecny teraz wszędzie. Każda szanująca się marka wprowadza skwalan do oferty, tymczasem mam poczucie, że jest to składnik trochę niedoceniany. Bo tak: osoby obeznane z kręceniem własnych kosmetyków mają takie cuda na patyku na wyciągnięcie ręki, że jakiś tam skwalan nie robi wrażenia. Na pozostałych nie robi wrażenia tym bardziej, bo myślą, że jest to po prostu kolejny olej do smarowania skóry, jakich na rynku wiele.

    Pozwólcie więc, że wytłumaczę czym w istocie ten skwalan jest i dlaczego warto zwrócić na niego uwagę. Jako fanka kosmetyków i surowców o wielokierunkowym działaniu, inaczej mówiąc: "załatwiających naraz wiele spraw", nie mogę tematu odpuścić.

    W tłuszczach roślinnych znajdują się dwie główne grupy związków chemicznych: 
  1. Estry, przede wszystkim triglicerydy, które występują w przeważającej części tłuszczy roślinnych
  2. Frakcja niezmydlalna, czyli taka, która nie ulega hydrolizie pod wpływem zasad. Mimo iż stanowi ona niewielką część zawartości oleju roślinnego, posiada wiele cennych substancji o działaniu pielęgnacyjnym, co znajduje zastosowanie w kosmetyce. Są to węglowodory i estry, które działają jak emolienty, składniki uzupełniające struktury cementu międzykomórkowego (sterole, ceramidy, lecytyny), a także wiele cennych substancji o działaniu antyoksydacyjnym, między innymi tokoferole.
    Jednym z takich węglowodorów jest skwalen. Występuje on we frakcjach olejów, które są niezmydlalne, a pod względem chemicznym należy do grupy izoprenoidów. Jest to składnik, który znajduje się w lipidach cementu międzykomórkowego warstwy rogowej naskórka. Wykazuje bardzo silne działanie antyrodnikowe. Ponieważ skwalen jest bardzo niestabilny chemicznie, pod wpływem promieniowania UV i tlenu z powietrza szybko ulega rozkładowi. Dlatego w kosmetykach stosowana jest jego odmiana z wiązaniem nasyconym, czyli skwalan. Skwalan wykazuje takie samo działanie kosmetyczne jak skwalen, jednak jest bardziej stabilną formą i nie ulega rozkładowi na skórze.



    Skwalan ma postać bezwonnej, bezbarwnej oleistej cieczy, rozpuszczalnej w tłuszczach. Szybko się wchłania, nie pozostawia uczucia tłustości i zaliczany jest do lekkich olei. Jest naturalnym składnikiem ludzkiego sebum. Skóra osób młodych zawiera od 10 do 15% skwalanu, natomiast skóry dojrzałe - około 5%. Ze względu na obecność w warstwach lipidowych naskórka, skwalan wpływa na utrzymanie odpowiedniej równowagi hydrolipidowej na skórze. Zapobiega transepidermalnej ucieczce wody ze skóry, wykazuje działanie ochronne przed bakteriami, grzybami, promieniowaniem UV i innymi czynnikami zewnętrznymi. Działa również kojąco i przeciwzapalnie. Zalecany jest w pielęgnacji cer dojrzałych ze względu na uszczelnianie spoiwa międzykomórkowego skóry. Ponadto skwalan ma zdolność utrwalania zapachów oraz przyspiesza i wzmacnia transport składników aktywnych w głąb skóry. Z powodzeniem może być stosowany przez posiadaczki cer wrażliwych, tłustych i mieszanych.



    Przez długi czas skwalan był pozyskiwany z wątroby rekina. Znajduje się również w oleju oliwkowym (która zawiera go nawet do 0,7%!) i amarantusowym oraz w mleku matki. Obecnie skwalan otrzymywany jest metodami biotechnologicznymi z odnawialnych źródeł roślinnych, jak np. z trzciny cukrowej. 
    
    Taki skwalan z oliwy z oliwek można kupić np. w sklepie Kolorowka.com:
    Jest to kosmetyk uniwersalny, który z powodzeniem można stosować solo do pielęgnacji skóry twarzy i całego ciała, oraz włosów i paznokci. Buteleczka tego surowca jest produktem ratunkowym szczególnie w sytuacjach gdy nie lubię mnożyć kosmetyków lub potrzebuję sobie wzbogacić szampon, krem czy serum o ekstra działanie. Zdaje się zresztą, że niedawno w swoich relacjach Marta Klowan wspomniała, iż ulepsza swoje szampony dodatkiem skwalanu - dzięki temu jej włosy po umyciu są nawilżone, miękkie i ładniej się układają. 

    Skwalan jest przeznaczony do pielęgnacji w zasadzie każdego rodzaju cery, ponieważ ma ponadprzeciętne właściwości nawilżające. Co więcej, jest biozgodny, ponieważ jest odpowiednikiem składnika ludzkiego sebum, dzięki czemu nie uczula, nie podrażnia, a wręcz powinno się go zacząć podawać skórze "w pewnym wieku". A do tego wszystkiego daje odczucia sensoryczne zbliżone do silikonów. Skwalan odbudowuje naturalny płaszcz lipidowy skóry, uszczelnia ją, regeneruje i nawilża. Przedłuża działanie antyoksydantów, jest więc świetnym uzupełnieniem codziennej pielęgnacji. Jest bardzo lekki, szybko się wchłania nie pozostawiając uczucia tłustości.

    Moim ulubionym sposobem korzystania z jego dobrodziejstw jest nakładanie go w czystej postaci na włosy po umyciu jako emolient domykający pielęgnację. Wyśmienicie sprawdza się jako serum na końcówki czy do brody, która dzięki niemu jest miękka i miła w dotyku, jak po silikonach - tylko na dłuższą metę włoski są lepiej nawilżone.

    Zdarza mi się również korzystać z niego w stary, sprawdzony sposób - tj. na dłoń daję porcję skwalanu + porcję jakiegoś żelu (ostatnio jest to żel z Biomaris, chyba trzeba będzie o nim opowiedzieć!) i taką mieszaninę wklepuję w skórę twarzy, szyi i dekoltu. Niepodważalną i okrutnie mnie zadowalającą zaletą takiego sposobu jest możliwość dostosowania tłustości emulsji do aktualnych potrzeb. Co więcej - takie kombo sprawdza się najlepiej na wyjazdach, ponieważ skwalan "załatwia" mi też przesuszone włosy i skórę dłoni, a żel stosuję także jako stylizator do włosów po umyciu. Dwie buteleczki w kosmetyczce zamiast pięciu czy sześciu - tak lubię. 

Uściski
Arsenic



Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Copyright © 2014 Arsenic - naturalnie z przekorą , Blogger