Arsenic - naturalnie z przekorą

Codzienna pielęgnacja z Viankiem - emulsja myjąca, kremy nawilżające na dzień i na noc oraz maseczka-peeling + ROZDANIE



Vianek jest tak popularny ostatnio, że widzę go wszędzie. W mojej łazience większość kosmetyków ma urocze kwiatki i logo Vianka, stwierdziłam więc, że absolutnie nie wyrobię chcąc pisać osobne recenzje do każdego produktu, spróbuję zatem je jakoś sprytnie pogrupować. I dzisiaj będzie o produktach do twarzy marki Vianek, których używałam ostatnio. 


Dzień dobry po przerwie



Trochę mnie nie było, co? Przepraszam. Za to, że nie uprzedziłam, też. Wyszło tak nie dlatego, że straciłam serce do blogowania, bo jest to dla mnie rzecz równie naturalna jak oddychanie, ale dlatego, że miałam kilka pilnych wycieczek po małopolskich i mazowieckich ośrodkach "zdrowia", a w tzw. międzyczasie się obroniłam. W tym wszystkim upadek firmy Adweb, dzięki któremu straciłam 5 lat korespondencji i kontaktów wraz z mailem na domenie arsenic.pl wydaje mi się niezwykle odległe i takie małe...
Niektórzy z Was wiedzą, bo pisali, że na nowym mailu (a.galiszkiewicz na googlowym) wciąż jestem uchwytna, choć też nieregularnie - to też nie dlatego, że nie mam ochoty z Wami gadać albo mam muchy w nosie. Siadam do maili gdy mogę i wierzę, że to rozumiecie. 
Po kilku naprawdę wzruszających wiadomościach od Was uznałam, że będzie tego dobrego. Czekacie na wieści ode mnie i na moją pisaninę, najwyraźniej. Dziękuję, że jesteście. Zamknięcie tego bloga nigdy nie było opcją. 
Narosło mi sporo tematów, które chciałabym poruszyć na blogu. Oczywiście - masa recenzji, będzie Vianek, będzie Norel ale też kilka świeżynek, może również coś z perfum, jeśli zechcecie. Ostatnio testuję dużo niszowców, bardzo się rozsmakowałam w pięknych zapachach. Pojawi się również relacja z V Secrets of Beauty, które odbyło się dosłownie przedwczoraj w Warszawie. 
Jestem otwarta na Wasze sugestie odnośnie interesujących Was tematów - piszcie o czym chcecie poczytać u mnie, postaram się te życzenia spełnić. 

Trzymajcie się ciepło i już się nie gniewajcie na mnie :)
Arsenic


Rasasi Rasha - "piękny Arabie z mych snów"


Rasha przewija się tutaj na blogu i w wiadomościach czy na Facebooku co jakiś czas. Ona jest, towarzyszy mi, część z Was kojarzy tę nazwę bezpośrednio ze mną, a ja sama wracam do niej często i zawsze ze zmrużonymi ze szczęścia oczami... a tymczasem zapach ten nie ma nawet porządnej recenzji na blogu. Zupełnie, jakbym nigdy nie zużyła całej próbki i nie obwąchiwała jej pustki łapczywie pragnąc sobie przypomnieć jak to mi z nią przyjemnie było. A było, oj było. Z okazji przytulenia pełnej flaszki więc zapraszam na mój subiektywny opis zapachu od Rasasi. 


Moja łazienka jest tam gdzie stoi Sylveco, czyli co zamiast Facelle? Część n-ta.


Ja doskonale rozumiem, że można mieć opory przed myciem całego ciała i włosów żelem Facelle z Rossmanna. To wciąż, według mnie, najtańsza i bardzo dobra opcja dla osób, których skóra nie toleruje silnych detergentów. Ale nie każdy potrafi i chce się przemóc, aby stosować żel do higieny intymnej na całe ciało. I co wtedy? Gdy jest potrzeba mycia się czymś łagodnym, miłym dla skóry i w dodatku w miarę naturalnym? No jak to co - zrobić samemu albo kupić Sylveco.

Copyright © 2014 Arsenic - naturalnie z przekorą , Blogger