Sierpniowe zakupy i zdobycze
Sierpień nie obfitował w
zakupy, głównie z tego powodu, że byłam kompletnie „wyoutowana”
ze światka kosmetycznego.
Przez większość
sierpinia nie malowałam się wcale, a tu – o ironio – przybyło
mi najwięcej kolorówki!
Głównie zresztą za
sprawą Anny Marty, która jakimś kocim zmysłem wyczuła, że
zaczynam chorować na MIYO i przysłała mi cienie i glittery tej
firmy.
Zresztą nie tylko to, bo
znalazł się w paczce i olejek z drzewa herbacianego Johny Depp też
się znalazł... ;)