Stereotypy w analizie kolorystycznej: Lato to najbrzydszy typ a Jesień zawsze jest ruda


Pisząc analizy kolorystyczne bardzo często spotykam się z murem - może nie tyle uprzedzeń, co stereotypów właśnie, dotyczących poszczególnych typów kolorystycznych. Potrafię zrozumieć ich genezę i zawsze cierpliwie tłumaczę różnice pomiędzy poszczególnymi PODtypami kolorystycznymi, które nieraz są dość znaczące - na tyle, że dwie Jesienie niekoniecznie będą dobrze wyglądały w kolorach z palety tej drugiej, jeśli należy do innego podtypu. Owszem, będzie lepiej niż gdyby miała włożyć kolory zupełnie innego typu kolorystycznego, ale wiecie - nie osiągnie 100% efektu.
Pomyłki wynikające z nieznajomości 12 podtypów kolorystycznych to jedno, ale zupełnie innym tematem jest swoiste wartościowanie kolorystyk danych typów. Znacie to: Zima zawsze jest najpiękniejsza, Jesień zawsze jest ruda, Wiosny są jak małe dziewczynki aż do setki a Lato to najbrzydszy typ kolorystyczny. Wszystko w cudzysłowiu, żeby za chwilę ktoś się nie poczuł dotknięty ;)
Czas się troszkę z tymi stereotypami rozprawić, nieco rozjaśnić temat. Oglądając codziennie tyle różnych kolorystyk zdecydowanie nie zgadzam się z wartościowaniem typów kolorystycznych. Jak to kiedyś powiedziała Vivien Leigh: 



Przecież na tym to polega: jeśli uważasz, że jako Lato jesteś blada i beznadziejna, za wszelką cenę próbujesz wbić się w kolory innego typu kolorystycznego i nie akceptujesz unikatowych zalet swojej kolorystyki - ja się pytam: jakim cudem masz wyglądać pięknie taką, jaka jesteś? Bez kilograma tapety, nowej farby czy ubrań, za których kolorami schowasz twarz? 

Gruntem do zaakceptowania swojej kolorystyki jest właśnie porządna analiza kolorystyczna, w której kolorysta wyjaśni dokładnie na czym polega kolorystyka danej osoby, jakie są jej unikatowe zalety a na co trzeba uważać, i dobierze odpowiednie kolory. 

Podstawy analizy, czyli podział na 12 podtypów kolorystycznych

Współczesna analiza kolorystyczna opiera się na podziale na 4 główne typy kolorystyczne nazwane od pór roku, a więc: Wiosnę, Lato, Jesień i Zimę.
Nigdy nie był to podział doskonały, choć poetycko ujmujący – porównanie kobiety do pory roku budzi wyobraźnię i pomaga odnaleźć dla niej odpowiednie kolory.

Prawie nigdy jednak nie jest tak, że każda z trzech cech, jakimi opisuje się dany główny typ kolorystyczny, występuje u danej osoby jednoznacznie i na pierwszy rzut oka. Czasami Wiosna jest w oczywisty sposób Jasna, ale można mieć wątpliwości, czy na pewno jest Ciepła lub Czysta.
To samo ze Zgaszonym Latem – na pierwszy plan wysuwa się fakt, iż wszystkie naturalne barwy danej osoby są przygaszone, przydymione, ale trudniej jest od razu określić, czy jej kolorystyka jest na 100% chłodna czy jasna.

Dlatego każdy z tych głównych typów dzieli się następnie na trzy podtypy:

  1. Wiosna dzieli się na podtypy: Czysta, Jasna, Ciepła 
  2. Lato: Zgaszone, Jasne, Chłodne 
  3. Jesień: Zgaszona, Ciemna, Ciepła 
  4. Zima: Czysta, Ciemna, Chłodna 
Jest to już całkiem nieźle pomyślany system, choć też nie idealny. Daje mimo wszystko już całkiem precyzyjne pojęcie o kolorystyce danej osoby, choć nadal uważam, że nie ma dwóch takich samych Zgaszonych Lat czy Głębokich Zim i do każdego podtypu należy dobierać barwy indywidualnie, a nie korzystać z gotowych rozwiązań znalezionych w internecie, które przeważnie biorą pod uwagę podział tylko na cztery główne typy - a to rodzi już stereotypy wymienione we wstępie.

Od razu obalam mit: urodziłyśmy się wszystkie z pewną kolorystyką, wynikającą z takich, a nie innych genów odziedziczonych po przodkach. Mając pulę, w której całkiem sporo jest feomelaniny, dodatkowo raczej w odcieniu czerwonawym i trochę w żółtym - nie ma bata, ten rudawo-złoty pigment będzie przebijał zarówno w kolorze skóry jak i włosów, dając typ kolorystyczny ciepły. Od ilości barwnika, od aktywności melanocytów a także od stopnia domieszki eumelaniny (a także od jej koloru) będzie zależało to, czy ten typ ciepły będzie jaśniejszy czy ciemniejszy, czy bardziej czysty czy jednak przygaszony - możliwości jest naprawdę bardzo, bardzo dużo. 

Mitem jest przekonanie, że pofarbowanie włosów zmienia typ kolorystyczny danej osoby. Szczególnie wyraźnie widać to u osób rudowłosych - skoro już jesteśmy przy feomelaninie ;) - które bardzo często próbują swoje włosy przyciemnić, aby ukryć swoją kolorystykę, nieco ją ochłodzić. Piegi zostają, podobnie jak włoski na przedramionach, meszek na twarzy, kolor cery a także kolor oczu - często charakterystyczny dla jednego z ciepłych podtypów, a więc zielony, brązowy czy nakrapiany złotymi plamkami. Często powtarzam, że zmiana koloru włosów dokładnie w takim samym stopniu wpływa na zmianę kolorystyki danej osoby jak zmiana koloru czapki czy... nie wiem, skarpetek, dajmy na to. 


Źródło: http://stylenews.peoplestylewatch.com/2006/10/26/whats-lindsays-1/
Wszystkie kolory, występujące naturalnie na danej osobie - a więc kolor wszystkich włosów na ciele, znamion, oczu, cery nieopalonej, opalenizny - są składową jej kolorystyki. Ciężko jest wszystko tak zmienić, aby nie było widać, iż w istocie nic do siebie nie pasuje.

Temat jest długi jak rzeka, może rozwinę go w innym poście. Zaprezentuję w nim przykłady osób, którym radykalna zmiana koloru włosów wyszła na dobre - i powiem dlaczego tak się stało. I nie będzie wśród nich zdjęcia Lindsay Lohan w czarnych włosach i z czerwoną pomadką.
Teraz skupię się na opisie stereotypów związanych z poszczególnymi, czterema typami kolorystycznymi.

Wiosna
Istnieje stereotyp na temat Wiosen, dość pochlebny i często prawdziwy, mówiący iż Wiosny zachowują świeżość i młodość do późnej starości. Po części jest to prawdą - pomagają w tym czyste kolory Wiosen, które zawsze prezentują się świeżo i przyciągają wzrok, jeśli są odpowiednio podkreślone. Na starość wszyscy szarzejemy, ciemniejemy, rysy się rozmywają - u Wiosen czyste kolory tęczówek i ładny odcień skóry jeszcze długo po menopauzie dają wrażenie zatrzymania czasu.

Dotyczy to głównie podtypu zwanego Czystą Wiosną, u którego szczególnie wyraźna jest czystość i wyrazistość - nie tylko kolorów ale i rysów twarzy. Mamy tutaj więc bardzo wyraziste tęczówki, często jasne i otoczone ciemniejszą obwódką, ładny łuk brwi i wyraźnie zarysowane usta, co razem sprawia iż taka osoba wydaje się młodsza.
Dodatkowo, Wiosny przeważnie mają bardzo ładny, złocisty odcień skóry i brzoskwiniowy meszek dodający ich twarzy łagodnego blasku - wszystkie te atrybuty są kojarzone ze zdrowiem i witalnością, a więc i młodością.

Stereotyp ten dotyka również zagadnienia, które sama, na własny użytek, badam spotykając się z ludźmi - teoria mówi, że Wiosny są zawsze uśmiechnięte, życzliwe, słowem, emanujące dobrem, a to w oczywisty sposób odejmuje im lat. 
Wyobraźcie sobie jednak, że stereotypy to tylko... stereotypy. Wiosna też może być smutna, zła, złośliwa, zagniewana czy zdołowana, też może ubrać się na czarno i mieć odrosty, które po latach farbowania są znacznie ciemniejsze i chłodniejsze niż jej naturalne, złociste włosy. Albo czarne pasemka, które jej walnęła fryzjerka nie interesująca się teorią barw. To wszystko sprawi, że Wiosna natychmiast stanie się starsza o 10 lat.


Źródło: http://www.dvdbeaver.com/film/dvdreviews15/monster.htm
Powyższe zdjęcie to żart sytuacyjny. Kumacie.

Na szczęście, Wiosny przeważnie bardzo umiejętnie podkreślają swoją urodę - łatwo jest zaakceptować złocistą opaleniznę i czysty kolor oczu, prawda? ;)

Lato
Nieco trudniej jest zrozumieć, że również naturalnie szarawa, delikatna, nazywana "wyblakłą", kolorystyka może wyglądać świetnie i być powodem do dumy. Ja podejrzewam, że w Polsce trudno jest poczuć się wyjątkowo będąc Latem, dlatego że jest ich po prostu naprawdę dużo w tym kraju. 
A tymczasem, letnia kolorystyka, z natury bardzo niejednoznaczna, niedopowiedziana, w specyficzny sposób delikatna, eteryczna wręcz - jest szalenie pożądanym "towarem" na całym świecie, gdzie - nie oszukujmy się - żyje większość ludzi o ciemnej i mocnej kolorystyce. To nas odróżnia również od wschodnich sąsiadów, u których jasna kolorystyka idzie zwykle w parze z cieplejszymi kolorami - pełno jest Wiosen na Ukrainie i w Rosji, a prawdziwe, szarawe, rasowe, zielonowłose Lata zdarzają się jednak w Polsce zdecydowanie częściej. 
Ten stereotyp wkurza mnie najbardziej - co za bzdura z tym "Lato to najbrzydszy typ kolorystyczny"?




W czym problem? Przeważnie w zrozumieniu, że nosząc jaskrawoczerwoną pomadkę (kurtkę, sukienkę, wstaw co chcesz) Lato potęguje wrażenie, iż jego kolorystyka jest wyblakła i nijaka. Mocnymi, intensywnymi, jaskrawymi lub gorącymi kolorami Lato nigdy nie doda sobie "koloru", a wręcz przeciwnie - mocna barwa wysunie się na pierwszy plan, zaś kolorystyka Lata będzie rozmytym, niewyraźnym tłem. 
Zdaje się, że uczą tego nawet na lekcjach plastyki w podstawówce - czystymi, mocniejszymi kolorami malowało się obiekty będące bliżej w perspektywie, zaś szarawymi, zgaszonymi kolorami - tło, które miało nie zakłócać odbioru pierwszego planu. Takim tłem właśnie są wszystkie letnie dziewczyny na siłę próbujące wcisnąć się w kolorystykę nieco żywszą, czy to wiosenną, czy zimową.

A tymczasem Lato może nosić tak piękne kolory! Przygaszone, eleganckie, chłodne, bardzo wyrafinowane odcienie - których, zauważcie, nie brakuje w naszych sklepach z ubraniami. Producenci coś tam wiedzą i serwują nam ubrania w szarościach i chłodnych beżach, wiedząc że w Polsce jest dużo Lat - rozejrzyjcie się kiedyś. Wchodzi taka Jesień do Zary i łapie się za głowę a potem pisze rozpaczliwy list do mnie z pytaniem czy może jednak nosić pastele ;)

Jesień
Ten typ kolorystyczny jest - tak mi się wydaje - bodaj najbardziej różnorodnym spośród wszystkich. Dowodzi to zresztą, że system 12 typów kolorystycznych nie jest idealny - wszystkie trzy podtypy różnią się od siebie znacznie bardziej niż np. podtypy letnie czy wiosenne. Stąd najczęściej konsternacja i pytanie: "Jak to? Przecież Jesienie są rude i mają piegi!".
No są - jest to podtyp jesieni zwany Ciepłym, jak Olga z tego postu: KLIK!. Mają rude lub kasztanowate włosy, często piwne lub zielonkawe oczy, jeszcze częściej mieszanki kolorystyczne nakrapiane złotem. Mają też piegi i świetnie wyglądają w rudej czerwieni. 
Dwa pozostałe podtypy jesienne są już zupełnie inne - Zgaszona Jesień często bywa mylona z Latem, z szarą myszką, bo nie ma ani rudych włosów, ani jednoznacznie ciepłych kolorów. Wygląda kiepsko w ceglastej czerwieni i woli zgaszone, delikatne - choć też ciepłe - kolory.
Z kolei Jesień Głęboka, zwana Ciemną, najczęściej jest mylona z Zimą - ale gdy się ją koło Zimy postawi, widać wyraźnie jej cieplejszą i bardziej przygaszoną kolorystykę.




Gdy z kolei postawimy obok siebie Jesień Zgaszoną i Głęboką będą się tak różniły, jakby były skrajnie innymi typami kolorystycznymi. Jakim cudem więc mają im pasować uniwersalne, jedyne właściwe kolory dla Jesieni, jakie można znaleźć w poradnikach internetowych?

Stereotypów dotyczących Jesieni jest znacznie więcej. Często Jesienie za wszelką cenę próbują nosić kolory jasne, letnie - prawdopodobnie dlatego, że w Polsce łatwiej o takie kolory ubrań. Nie zawsze, ba, prawie nigdy nie działa to korzystnie na ich kolorystykę, która - jaki by to nie był podtyp - jednak zaliczana jest do kolorystyk ciemnych.
I w drugą stronę - każdy nosi czerń, nie tylko Jesienie, uznając iż jest to kolor klasyczny, uniwersalny i pasujący wszystkim. A najlepiej w połączeniu z bielą. W analizie kolorystycznej nie istnieje nic takiego, jak kolor, czy połączenie kolorów, które jest uniwersalne i dobre dla wszystkich. Każdy typ kolorystyczny ma swoje barwy "bezpieczne", bazowe, które będą dobrze wyglądały w stroju oficjalnym. Akurat czerń i biel najlepiej wyglądają na Zimach, u których ten kontrast służy ich urodzie. 

Pojęcie "stroju oficjalnego" zresztą bardziej dotyczy tutaj samego fasonu, dodatków bardziej, niż koloru. Oczywiście, nie oznacza to iż garsonka w odcieniu neonowej limonki świetnie nada się na rozmowę kwalifikacyjną, ale jest przecież cały szereg barw i jasnych, i ciemnych; tych chłodniejszych aż po cieplejsze, które są w miarę neutralne, spokojne i eleganckie a przy okazji pasują wszystkim typom kolorystycznym. U Wiosen zamiast nieśmiertelnej czerni lepiej sprawdzi się słoneczny beż, podczas gdy Lata będą świetnie wyglądały w szarości czy przygaszonym granacie.

Zima
Mówi się, że Zima to najpiękniejszy typ kolorystyczny. Korciło mnie, żeby Wam tutaj wkleić zdjęcia mieszkańców Iraku, Tunezji czy Indii, ale spróbuję może nie miotać obrazami a raczej wytłumaczyć słownie, dlaczego takie wartościowanie nie ma sensu.

Wracamy tutaj do tego, co napisałam podczas omawiania Lata - w Polsce Zim jest stosunkowo niewiele, zawsze więc mocna i ciemna a do tego wyrazista kolorystyka będą budziły zainteresowanie. A tymczasem Latynoski i Azjatki wydają fortunę aby choć trochę rozjaśnić czy ocieplić swoją kolorystykę, z natury ciemną i wyrazistą - aby się wyróżniać w tłumie takich samych typów kolorystycznych.

Wychowałam się w rodzinie, w której absolutnie każdy (no, z bardzo nielicznymi wyjątkami) miał ciemną kolorystykę. Moja mama i jedna z ciotek są Zimami, druga ciotka jest Jesienią i jest z tego bardzo dumna. Zawsze podkreśla swoją kolorystykę umiejętnie dobranymi kolorami ubrań, chcąc się wyróżnić z tego tłumu Zim. Nie dziwię jej się. Dla nas posiadanie ciemnej i wyrazistej kolorystyki nie było ani czymś wyjątkowym, ani godnym jakiegoś szczególnego zachwytu, a ja przez cały okres dojrzewania marzyłam o tym, żeby moje włosy nie były aż tak "czorne" i mieć niebieskie oczy, jak wszyscy dookoła. 
Gdy więc słyszę tekst, że Zimy to najpiękniejsze typy kolorystyczne i jestem szczęściarą, myślę sobie: "Eeeh. No, fajnie." Dosłownie.




Stereotyp ten, podobnie jak u Wiosen, bierze się stąd, że mając zimową kolorystykę w istocie nie trzeba wielu zabiegów makijażowych, aby wygląd był wyrazisty a efekt mocny, przykuwający uwagę. 
Zimy też zawsze są tymi najbardziej kolorowymi i wyrazistymi osobami w tłumie - a przy tym wyglądają w tych kolorach bardzo naturalnie. Wyobrażacie sobie ubrania Macademian Girl na, powiedzmy, Agnieszce Szulim albo Małgorzacie Rozenek? Ich kolorystyka zostałaby kompletnie zagłuszona, a tymczasem Zimy wyglądają w najdzikszych kolorach całkiem naturalnie, normalnie, swojsko - jak Iza, o której pisałam tutaj: KLIK!

I choćbym chciała (to łagodniejsza wersja tego, co chciałam napisać :P) - nie będę wyglądała dobrze w pudrowym, przybrudzonym różu, który wygląda bardzo elegancko na jedwabnych koszulach noszonych przez Lata. Chyba, że go połączę z printem w Myszkę Miki i fuksjową pomadką oraz skórzanymi, czarnymi spodniami.

Absolutnie każdy typ i podtyp kolorystyczny jest piękny na swój unikatowy sposób. Nie ma co się siłować z Naturą, trzeba tylko nauczyć się swojej kolorystyki od podstaw i podkreślać ją umiejętnie - to stworzy styl nie do skopiowania. 

Sukcesywnie będą się pojawiały na blogu kolejne wpisy o tej tematyce. Mam nadzieję, że okażą się one dla Was przydatne i pomogą określić Waszą kolorystykę.A jeśli chcesz abym napisała dla Ciebie indywidualną analizę kolorystyczną wyślij mi swoje zdjęcia na: a.galiszkiewicz@gmail.com - a ja ocenię, czy analiza w tym przypadku będzie możliwa.

UWAGA! Szukam dziewczyn o kolorystyce letniej, do zanalizowania i opublikowania fragmentów analizy na blogu - zapraszam po szczegóły na maila :)






Miłego dnia!
Arsenic 



40 komentarzy:

  1. A czy można być zimą mając ciepłą, bo żółtawo-oliwkową a nie różową karnację? Poza tym wszystko pasuje do zimy, zaczynając od ciemnych i bardzo chłodnych włosów.

    OdpowiedzUsuń
  2. O, ja jestem zgaszone lato (typowo), ale długo mi zajęło dochodzenie do tego wniosku :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja oceniam się na lato i wkurza mnie to właśnie. Zawsze wyglądam blado i mgliście, jakby wiecznie przygaszona. Może faktycznie to kwestia tego że nie umiem wydobyć tego uroku lata o którym piszesz?

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja myślałam, że jestem Zimą lub Latem ;) A według Twojej analizy jestem Jesienią (o kolorystyce ciemnej, której ładnie jest w kolorach ciepłych) i nie mam piegów ani rudych włosów, jestem blada (czasem słyszę, że jak ściana) i trudno było (i trochę nadal jest) mi uwierzyć w moją ciemną kolorystykę słysząc takie komentarze ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. ja jestem chyba latem. w.makijazu jako tako sobie radze,chociaz lubie czerwona pomadke ;) wydaje mi sie, ze mi pasuje. wlosow nie maluje juz bo wiekszosc farb drogeryjnych miala taki rudawo kasztanowy polysk ktory wyjatkowo sie ze mna gryzl. Nie potrafie jednak dobrac sobie ubran. Mam wrazenie, ze wlasnie nic mi nie pasuje. gdzie te pochmurne kolekcje? w mohito panuje rozowo- oranzowa orgia ;) ( nie lubie tego sklepu ale ostatnio jakims trafem tam wpadlam) Chyba wysle zdjecia :)

    OdpowiedzUsuń
  6. o, a niedawno się zastanawiałam, czy Lato jest tak powszechne akurat u nas czy w innych częściach świata też. Dzięki za wyjaśnienie zagwozdki :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Moja siostra zawsze twierdziła, że jestem zimą - jako dziecko wyglądałam jak królewna Śnieżka: bardzo ciemne włosy w chłodnym odcieniu, jasna karnacja, wyraźne czerwone usta i jasne, szarozielone oczy. Ale w cieplejsze miesiące moja buzia była pokryta sporą ilością piegów :D Piegi u zimy? Teraz mam włosy w odcieniach ciemnej czerwieni i też to źle nie wygląda.
    Z kolei moja siostra moim zdaniem jest właśnie latem. I za każdym razem, gdy zakłada coś w żywych kolorach, sama wygląda jakby była, za przeproszeniem, martwa.

    OdpowiedzUsuń
  8. Arsenic świetny wpis. Sądzę, że jestem latem. Pastele, rozmyte kolory mi pasują. Źle się czuję w ciemnych kolorach i trudno znaleźć mi odpowiedni kolor dlatego do znudzenia wybieram biel.

    OdpowiedzUsuń
  9. Koniecznie muszę się zgłosić. Od dluższego czasu zbieram dowody w postaci zdjęć bo już kompletnie nie wiem jaki mam typ urody. ;) najpierw czas myślę, że jestem latem, a później podważam swoją teorię i tak w kółko.

    OdpowiedzUsuń
  10. Jestem brzydkim latem :((
    Żartuję oczywiście. Swoją bladość zaakceptowałam dopiero kiedy odkryłam, dzięki Tobie, możliwość robienia samemu podkładów z kolorówki :) A kolor włosów zawsze przez wszystkich był uważany za wyjątkowy i piękny. To miłe, poza pytaniami jakiej farby używam :|

    OdpowiedzUsuń
  11. Haha, znam to z utopsji - zwykle odpowiadam, że tak naprawdę, ale tak naprawdę i w sekrecie to mam krótkie, rude włosy :P

    OdpowiedzUsuń
  12. A jaką biel? ;) Żartuję - dobrym trickiem na (w miarę) obiektywną ocenę czy kolor pasuje, czy nie, jest zrobienie sobie zdjęcia w danym kolorze i ocenianie właśnie zdjęcia. Zauważyłam, że jest to o wiele łatwiejsze niż na żywo, stojąc przed lustrem.

    OdpowiedzUsuń
  13. Stopień wymieszania genów już nie pozwala na tak ostre oddzielenie kolorystyk wg krajów jak kiedyś, ale myślę, że nadal jest to dość dobrze widoczne - Słowianie są szarzy, ni to jaśni ni to ciemni, a im dalej na południe, tym więcej czarnulek :) W Wielkiej Brytanii nadal łatwiej o rudzielca a Ukrainki to piękne Wiosny.

    OdpowiedzUsuń
  14. Czerwone pomadki mają przeróżne odcienie - te letnie, jak i wiosenne, zimowe i jesienne. Każda kobieta może nosić czerwień :)
    Ja z kolei wszędzie w sklepach widuję szarość, beż, zgaszony granat, khaki, brąz... same letnie odcienie. Myślę, że różowo-oranżowa orgia działa dobrze jako szybki, krótki chwyt marketingowy i prędko wrócą ubrania w "bezpiecznych" kolorach :P

    OdpowiedzUsuń
  15. Dlatego właśnie ten system nie jest doskonały - wrzuca do jednego worka z typem ciemnym, również polskie Jesienie, trochę, kurczę, jednak inne niż Jesienie hiszpańskie, prawda?

    OdpowiedzUsuń
  16. A czy każdy musi być wyrazisty, opalony i rumiany? ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Grunt, że się udało w porę! ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Jestem plastykiem i zazwyczaj z kolorami nie miałam problemu, przynajmniej do momentu, kiedy to dowiedziałam sie o tych podziałach ;) Zgadzam się, że są one bardzo uproszczone i niedoskonałe i zamiast ułatwić wpędzają w nerwicę:)
    Na podstawie mojej szafy jak i kolorystyki kosmetyków możnaby uznać że jestem takim pół ciuta wyrażniejszym latem, zawsze jednak wątpliwości wzbudzał odcień mojej skóry. Latem oliwkowo-złoty, zimą: jasny i szarozielony ;) przekonałam się też do czerwonej pomadki. byle ta czerwień nie była strażacka, a lekko przygaszona i najlepiej bez podtonów pomarańczowych i niebieskich. Niełatwo o taki odcień :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Nie każdy, piękno to różnorodność :)

    OdpowiedzUsuń
  20. 12 typów to było dla mnie wielkie odkrycie. Długo nie wierzyłam w te wiosny i lata - bo gdy próbowałam się ubierać i malować jak wiosna, którą niby jestem, wyglądałam fatalnie. Pastele, brzoskwiniowy róż na policzki, ciepłe szminki sprawiały, że wyglądałam mdło, nijako i za ciepło. Za to szafir, zimna czerwień, amarant, chłodny róż na policzkach i ustach, choć teoretycznie zabronione, pasowały idealnie. Zamiast mnie przygasić i zdominować, nadawały wyrazistości.
    I wtedy poczytałam więcej - mam bardzo ciepłą karnację, miodowe włosy i piegi, ale ciemniejszą oprawę oczu i usta w odcieniu chłodnego, brudnego różu - wykapana czysta wiosna. I nagle wszystko zaczęło się zgadzać :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Ach a ja juz tyle razy starałam się siebie zaszufladkować i nigdy się nie udało! Cera wręcz żółta, choć blada, włosy określone przez fryzjerkę jako ciemny blond, dla mnie z tonami miodowymi, oczy mętnie zielone. Kompletnie nie pasują mi szarości, biele, czernie, beże i brązy, gdyż wyglądam w nich o sto lat starzej. Ciekawe, co byś o mnie powiedziała... :-)

    OdpowiedzUsuń
  22. Dziwne to i pierwsze słyszę o jakichś typach.

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja przez całe życie myślałam, że jestem zimą, ale teraz się zastanawiam czy aby nie jestem głęboką jesienią :X
    No nie wiem, nie wiem...

    OdpowiedzUsuń
  24. Chyba w takim razie powinnam pisać częściej na blogu o analizie kolorystycznej :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Twoje i inne posty na temat analizy kolorystycznej wałkuje już ponad pół roku i nadal mam jednego wielkiego zonka. Wiele mi rozjasniłaś, bo wszystko wskazuje na zgaszone lato, a mimo to mam wątpliwości. Moja cera i ogólny koloryt (mimo tego, że blada jestem strasznie, aż świecę w ciemnościach) zalatuje mocno oliwką, może nie taką mocno żółtawą, ale zielenią już bardziej. Oczy mają kolor nieokreślony, jakiś taki szary, zielony, w środku złote. Z daleka wyglądają jak piwne. Raz wydaje mi się, że mam ciepłą kolorystykę (mam dosyć dużo piego-pieprzyków na ramionach, w kolorze złotym), a raz, że chłodnym (mój naturalny kolor włosów to popielaty blond). Farbuje się od dawna na kasztanowe odcienie, każda fryzjerka twierdzi, że ładniej mi w ciepłych kolorach. Pogubiłam się już.
    Co do kolorów - gdy użyję różu w zimnym odcieniu wyglądam jakbym miała gorączkę. Bronzer też nie wchodzi w grę - wyglądam w nim "brudno", ale może to kwestia niedobranego odcienia. Latom pasują beże i pastele, a ja w beżach i pastelach wyglądam po prostu blado.
    Jest jakiś sprawdzony sposób na określenie czy jest się ciepłym czy zimnym typem?

    OdpowiedzUsuń
  26. Wygląda na to, że wielokrotnie sama już sobie odpowiedziałaś na pytanie o to, jakim typem kolorystycznym jesteś ;)
    Czy faktycznie aż takie znaczenie ma to, jaką temperaturę mają Twoje naturalne barwy? W Twojej kolorystyce najwyraźniej większą rolę gra stopień ich przygaszenia i założę się, że sama już wpadłaś na to iż lepiej się czujesz w stonowanych kolorach, niż w jaskrawych czy głębokich.
    Zerknij do analizy Ani:
    http://arsenicmakeup.blogspot.com/2013/05/analiza-kolorystyczna-jesien-na.html
    Oraz tutaj:
    http://arsenicmakeup.blogspot.com/2014/04/analiza-kolorystyczna-co-odroznia.html
    Może znajdziesz tam kilka podpowiedzi :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Że pewnie zakazałabym Ci się farbować z takimi włosami ;)

    OdpowiedzUsuń
  28. Ja oczywiście jestem latem. Fuj. Nie mam pojęcia, jakim typem, to już jakaś wyższa alchemia. Oczywiście całe życie pragnęłam i pragnę być zimą.

    OdpowiedzUsuń
  29. Jedno jest (prawie) pewne - masz ciepłą kolorystykę ;)
    Napisałam już post o tym, jak rozróżnić Wiosnę od Jesieni, może Ci się przyda:
    http://arsenicmakeup.blogspot.com/2014/04/analiza-kolorystyczna-co-odroznia.html

    OdpowiedzUsuń
  30. Przez 6 lat mialam czerwone włosy. (!) ale zmądrzałam :-)

    OdpowiedzUsuń
  31. A ja nadal nie wiem... Podejrzewałam się o bycie latem - zgaszonym lub chłodnym, ale też chłodną zimą, a nawet kiedyś o bycie czystą wiosną (tak, zdaję sobie sprawę że to niezły rozrzut ;)). Na dzień dzisiejszy wybieram kolory ubrań "na czuja", intuicyjnie. Najlepiej czuję się w kolorach takich "średnich" - czyli nie bardzo jaskrawych, ale też nie jakichś bardzo przygaszonych czy pastelowych, no i raczej chłodnych.
    Już się ciesze na kolejne wpisy o analizie kolorystycznej :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Też kiedyś próbowałam określić swój typ kolorystyczny, ale naprawdę było mi ciężko. Nie mogłam nawet określić czy jestem ciepła czy zimna i w rezultacie raz rozważałam zimę, za chwilę wiosnę tylko po to żeby jednak zastanowić się nad jesienią i latem. Ostatecznie z moją jawnie żółtą skórą (taka choroba genetyczna), ciemno brązowymi, ale raczej chłodnym włosami oraz czystymi, niebieskimi oczami w ciemnej oprawie doszłam do wniosku, ze jestem czystą zimą. Czy słusznie nadal nie wiem, ale zielonego nie cierpię, a czysta wiosna ma go za dużo w swoich paletach. Ciężkie życie kobiet ;p

    OdpowiedzUsuń
  33. Bardzo pożyteczny post. Kiedyś drogą eliminacji uznałam się za Jesień - Wiosna nie, bo w jaskrawej, świeżej zieleni wyglądam, jakbym umarła i już gniła. Zima też nie, bo w śnieżnej bieli jestem zielona. Lato - jasny błękit wyciąga ze mnie samą szarość. A jesienne brązy, beże i bursztyny - jak najbardziej.
    Tyle, że ktokolwiek na mnie spojrzał, mówił - na pewno nie Jesień, nie z niebieskimi oczami, neutralnie brązowymi włosami i skórą, która nie słyszała o piegach.
    Dopiero analiza Anny z tego blogu uświadomiła mi, że to jednak ja miałam rację - jej paleta niemalże dokładnie pokrywa się z tym, co sobie ustaliłam za pomocą lustra i krytycznego spojrzenia.



    Teoria o korelacji urody z charakterem bardzo mnie ciekawi, jeśli mogę się jakoś przyczynić do zbierania danych, to chętnie to zrobię :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Eh, teraz to już w ogóle jestem stracona i nie mam zielonego pojęcia jakim jestem typem. Byłam przekonana, że z naturalnym i farbowanym kolorem włosów jestem całkiem innym typem!

    OdpowiedzUsuń
  35. Ja bym sie tym nie chwalila, juz w podstawowce 20 lat temu o tym slyszalam. Czy dziwne? Moze i tak, ale dziala, sprawdza sie. Ze pierwsze slyszysz? .... Co to ma do rzeczy? To tak wazne, ze trzeba bylo o tym napisac? Czy moze chcialas przekazac, ze jezeli Ty o tym nie slyszlaas to jest to dziwne? :P:P:P

    Jezeli chcesz byc troche bardziej zaznajomiona z tematem, polecam http://into-mind.com/

    OdpowiedzUsuń
  36. Jednak podtrzymam zdanie, że jako Zima masz trochę łatwiej. Niekoniecznie lepiej - ale łatwiej. W czerni i bieli można kupić wszystko.

    O tym, że potwornie wyglądam w bieli, wiedziałam co najmniej od swojej Pierwszej Komunii. Co z tego? Na wszystkich szkolnych uroczystościach biała bluzka była obowiązkowa i kropka. Więc się w nią wbijałam i straszyłam ludzi. Dopiero na obronę pracy magisterskiej odważyłam się przełamać tradycję i przyjść w kostiumie w ciepłej szarości i bluzce z nie bielonego lnu.
    Tyle, że wcześniej przez ponad pół roku szukałam dobrej jakości bluzki koszulowej w kolorze ecri, klasycznej, z miejscem na biust i bez poliestru, i żeby nie kosztowała 1000zł. Biała? Żaden problem, każdy producent oferuje. Ecri? Nadal nie wiem, gdzie kupić, tamtą mi się udało w lumpeksie upolować.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Arsenic - naturalnie z przekorą , Blogger