Analiza kolorystyczna - co odróżnia Wiosnę od Jesieni?


Jest to odpowiedź na maila od jednej z czytelniczek, której również wykonywałam analizę. Zapytała mnie ona o to, jakie konkretnie cechy odróżniają Wiosnę od Jesieni i co decyduje o tym, iż ona Wiosną nie jest. Udzieliłam jej dość obszernej odpowiedzi popartej zdjęciami i dziś uznałam, że ta wiedza może się przydać również Wam, dlatego zapraszam na "wykład" o tym, jak odróżnić Wiosnę od Jesieni. Najpierw teoria, potem obrazki :)


Zacznę od początku, czyli podziału tych dwóch głównych typów na podtypy.

  • U Wiosen mamy trzy podtypy: Czysta, Jasna, Ciepła
  • U Jesieni: Przygaszona, Ciemna, Ciepła


Jak widzisz, łączy je tylko jedna cecha, mianowicie temperatura barw. Ale i to nie jest zawsze tak jednoznaczne, jak mogłaś się sama przekonać choćby w analizie Ani - Zgaszonej Jesieni. U niej na pierwszy rzut oka wcale nie można powiedzieć, że dysponuje jednoznacznie ciepłą kolorystyką - jest przede wszystkim przygaszona. Dobierając dla niej przygaszone kolory jednak przekonujemy się, że lepiej wygląda w cieplejszych, choć nie tak ciepłych, jakie poleciłabym Ciepłej Jesieni, czyli rudej, z piegami, jaka staje nam przed oczami wyobraźni gdy pomyślimy o klasycznej Jesieni.
W analizie 12 typów dlatego jest taka różnorodność, ponieważ prawie nigdy nie zdarza się, aby wszystkie cechy występowały naraz w równym natężeniu. Dlatego przede wszystkim bierze się pod uwagę cechę dominującą w kolorystyce danej osoby,a następnie już pracuje z kolorami.  
To towarzystwo kolorów źle i dobrze dobranych mówi nam najdokładniej, z jakim podtypem kolorystycznym mamy do czynienia, to raz, a dwa - Zgaszone Jesienie również się różnią między sobą. Bywają jaśniejsze i ciemniejsze, mniej lub bardziej ciepłe, jedne mają bardziej przygaszone odcienie od innych. Co więcej - poszczególne podtypy kolorystyczne różnią się również charakterem, gdyż mówimy o żywych osobach, a więc będą preferowały inne kolory. Nie ma to wpływu na samą analizę jako proces, ale taka osoba chętniej włoży inny kolor ze swojej palety niż inna Zgaszona Jesień o innym charakterze i również tym będzie się od niej odróżniała. 






Jeśli zechcę przypisać każdemu z tych dwóch typów (Jesieni i Wiośnie) dwa kolory, Wiosnom przypiszę czysto żółty jak żonkile oraz jasnozielony, jak świeże liście sałaty, natomiast Jesieniom dam brąz kasztanów i ciemną, zgniłą zieleń. Jest to podział ogólny, pasujący do średniej statystycznej tych głównych typów, a nie podtypów Wiosen i Jesieni.



Przede wszystkim to, co najsilniej odróżnia tę przykładową Zgaszoną Jesień od kolorystyki Wiosen to fakt, że jej naturalne kolory są przygaszone. Podczas gdy Wiosny zwykle mają w sobie dużo koloru i kontrastu, u niej wszystkie kolory „grają” bardzo spokojnie. Mają włosy w spokojnym kolorze, bez tego typowego dla Wiosen intensywnego pigmentu – czy to bardzo jasnego, wręcz żółtego, aż do brązowego u Czystych Wiosen. U Jesieni ten kolor nie jest do końca określony, u Wiosen prawie zawsze można bardzo konkretnie nazwać ich kolor włosów.



Tak samo ma się sprawa z kolorem  oczu. Baaardzo często na zdjęciach jesienne oczy wyglądają, jakby były bardzo ciemne - nawet, jeśli mówimy o oczach niebieskich czy zielonych. Nie wynika to wyłącznie z takiej a nie innej budowy oka. Nie chodzi o  głęboko osadzone oczy, a poza tym nawet i takie oczy u Wiosen z daleka są wyraźnie jasne.


Kolory tęczówek u Wiosen są intensywne, wyraźne. Ja często porównywałam oczy Jesieni i Wiosen do wody, dopóki się nie zorientowałam, że może to niektórych obrażać. Otóż tęczówki Wiosen porównuję do czystej, klarownej wody, np. w górskich potokach, odbijające niebo, zaś tęczówki Jesieni to woda mętna, stojąca, jak np. w jeziorach. Zauważyłam też, że u Wiosen rzadko zdarzają się mieszanki kolorystyczne w tęczowkach. Zwykle jest to jeden, czysty, intensywny kolor. Tymczasem u Jesieni, zwłaszcza u tych Zgaszonych podtypów, takie mieszanki występują bardzo często. Mowa o żółtych, brązowych, zielonkawych plamkach na tęczówkach.



Często ciężko jest obiektywnie stwierdzić, czy oczy danej Wiosny są jaśniejsze od oczu danej Jesieni – ale są inne. U Wiosny będą bardziej przejrzyste, czyste, wyraźne, podczas gdy u Jesieni bardziej „konkretne”, przydymione. Głębokie kolory tęczówek u Jesieni spotyka się zazwyczaj u Ciemnych Jesieni, które mają brązowe tęczówki, nieraz wpadające w tony czerwonawe wręcz albo w czerń. Ale nie od parady Ciemne Jesienie bywają nazywane „ciepłą siostrą Zimy”.


Głównie więc stopień przygaszenia barw decyduje o tym, że możemy odróżnić Wiosnę od Jesieni.

Ale to nie wszystko. Patrząc na Wiosny na moich przykładach zdjęciowych, zorientujesz się na czym polega nie tylko ta ich swoista „czystość” w barwach, ale również określanie ich jako typów jasnych, nawet gdy mają ciemne włosy. Ciężko jest to określić, dlatego stosuje się niekonkretne, niejednoznaczne: „ich ogólny charakter” jest jasny. Nieraz jest tak, że myśląc o pewnej osobie kojarzymy ją z jasnymi kolorami, podczas gdy w rzeczywistości może ona mieć dość ciemne włosy.



U Wiosen im jaśniejsze kolory, tym lepiej. Podtyp zwany Jasną Wiosną może nawet prawie bez szwanku nosić biel, pod warunkiem, że będzie połączona ze złotem czy innymi ciepłymi, żywymi kolorami. Nie razi ona wówczas tak mocno, jak w przypadku ciemniejszej Jesieni, choćby była to Jesień - blondynka z niebieskimi oczami.



Na zdjęciach znajdziesz porównania typów wiosennych z jesiennymi. Nietrudno jest pokazać Charlize Theron obok Mariah Carey i się cieszyć z wyraźnie widocznej różnicy pomiędzy Wiosną a Jesienią, dlatego starałam się wybierać Jesienie o niebieskich oczach, abyś wyraźnie zobaczyła, co próbowałam opisać przed chwilą.


Na wszystkich zdjęciach Wiosny są po lewej stronie, zaś Jesienie po prawej.





Na zdjęciu Theron-Barrymore pokazałam tę drugą jako dziecko. Widzisz, jaki ma kolor włosów? Nie dam sobie ręki uciąć, czy dziecko Hollywoodu nie miało już wtedy farbowanych włosów, ale mam nadzieję, że jednak jest to jej naturalny kolor. Z wiekiem jej włosy ściemniały do ciemnego blondu/jasnego brązu. 

Ale zwróć uwagę na kolor jej oczu na zdjęciu z dzieciństwa. Wiem, że jakość zdjęcia jest kiepska, ale żadna Wiosna nigdy nie wyjdzie na zdjęciu, nawet kiepskim, tak jakby miała ciemne oczy. Czy brązowo-nie-wiadomo-jakie. Poniżej widzisz zbliżenie na tęczówki Barrymore – typowa mieszanka niebiesko-brązowych kolorów. Nawiasem mówiąc, srebrno-niebieski make-up jest tutaj wyraźnym dowodem na to, że temperatura w makijażu ma jednak jakieś znaczenie, mimo iż makijaż rządzi się generalnie własnymi prawami.

Po prawej Theron ma czysto zielone oczy – jednoznacznie, jasno i ciepło. Taka kolorystyka aż się prosi o włożenie złota i pomadkę w brzoskwiniowym kolorze. Czy widzisz różnicę w „charakterze” tęczówek tych dwóch pań?



Kolejne zdjęcie to Miko-Cross. Udało mi się znaleźć zdjęcie Marcii Cross z czasów zanim zaczęła farbować się na rudo. Była – a jakże – blondynką. Zdjęcie jest fatalnej jakości i chcąc przeprowadzić analizę tylko na nim, jedyne co można zrobić to odrzucić Zimę jako typ niemożliwy do przypasowania ;)

Ale, na szczęście, do tych włosów w ciemnoblond odcieniu mamy powyżej bardzo wyraźne zdjęcie jej oczu. Dobrze na nim widać tęczówki w ciemnoniebieskim kolorze, nakrapiane piwnymi plamkami. Jest to barwa przygaszona, „mętna”, nieokreślona. Na niektórych zdjęciach może się wydawać, że Marcia ma brązowe oczy. Ten stopień przygaszenia i niejednoznaczności koloru w połączeniu z dość ciepłą kolorystyką sprawiają razem, że jest Jesienią. A przecież jest blondynką z niebieskimi oczami ;) Nawiasem mówiąc, świetnie się stylizuje na Ciepłą Jesień – nie mam żadnych zastrzeżeń, choć zwykle odradzam takie przeskakiwanie pomiędzy podtypami. Jest Zgaszoną Jesienią mającą w swojej kolorystyce dość ciepła, aby móc to robić. Jest kobietą bardzo świadomą swojej kolorystyki.

Obok, po lewej stronie, mamy naszą Izę Miko – Jasną Wiosnę o bardzo czystym, przejrzystym kolorze oczu. Wróć – nie wiem czy jest Jasną Wiosną, na to wskazuje jej stylizacja, dlatego bardzo rzadko daję się namówić na analizowanie znanych osób. Do tych farbowanych lisów bez zdjęć z dzieciństwa nie podchodzę ;)

Tak czy owak, na po obu stronach mamy blondynki z niebieskimi oczami. Widać jednak, że strona lewa jest wyraźnie jaśniejsza od prawej i dzieje się tak głównie dlatego, że tam kolory są czystsze, bardziej wyraziste.






Porównanie Lima-Chodakowska jest moim ulubionym. Świetnie obrazuje wszystko, co do tej pory powiedziałam na temat kolorów obu typów i jednocześnie wprowadza nieco zamieszania – Lima-Wiosna ma ciemniejsze naturalne włosy od Chodakowskiej-Jesieni ;)
Od razu tłumaczę – Adriana Lima jest Czystą Wiosną o ciemnych włosach i wyrazistym kolorze tęczówek. To właśnie czystość i intensywność jej naturalnych barw decyduje o tym, że wrzucona została do jednego, niedoskonałego nadal, worka z typami jasnymi. Bonusem w jej przypadku jest to, że jako Wiosna może przefarbować się na blond i wyglądać świetnie, podczas gdy Jesienie w blondach zwykle wyglądają bardzo blado. 
Udało mi się znaleźć zdjęcie Chodakowskiej z dzieciństwa, na którym znów zachodzi zjawisko przyciemniania niebieskich oczu aż do wrażenia, iż są brązowe. Patrząc na Jesień o takich nieokreslonych, niebiesko-nakrapianych oczach, jeśli nie widać wyraźnie tych oczu, nasz wzrok automatycznie, wraz z naszym ogłupionym umysłem, dobierają kolor oczu do całości ciepłej i ciemnej kolorystyki. Stąd często Jesienie, choć niebieskookie, wydają się mieć oczy brązowe.

Patrząc na kolorystykę Limy i Chodakowskiej można lewą stronę określić jako czystą i ciepłą, zaś prawą – jako zgaszoną i ciepłą. Czyż nie? Utarło się w analizie, że czyste i ciepłe = Wiosna, zaś zgaszone i ciepłe = Jesień i ja tego nie przeskoczę, tworząc nowy system 1001 typów.






Witherspoon-Lohan. No, porównanie dość oczywiste, ale Lohan ma ciekawy kolor oczu – dość intensywny, niebiesko-zielono-szary. Lohan jest Ciepłą Jesienią, o czym niektórzy zdają się zapominać od kiedy przefarbowała się na platynowy blond. W dzieciństwie była ruda jak marchewka, miała mnóstwo prześlicznych piegów i pięknie wyglądała w brązach i khaki. Z kolei Witherspoon, choć również ma niebieskie oczy i ciepłą kolorystykę, nazwałabym raczej Jasną Wiosną. Spójrz na jej zdjęcie z dzieciństwa – jest to kadr z jakiegoś filmu, dość niewyraźny, ale dobrze widać przecież zarówno jej kolor oczu, jak i jaśniutkie włosy czy ciepłą kolorystykę. Co ją odróżnia od Lohan to wyrazistość kolorów, choć może się to wydawać kuriozalne w przypadku ogniście rudych włosów, ale przyjrzyj się – aż się prosi o słonecznie żółty i łososiowy po lewej stronie, zaś po prawej o brąz i khaki.






I ostatnie zdjęcie – porównanie Natalii Vodianovej i Tildy Swinton. Znów dość oczywiste, ale uwierz, że ciężko jest mi znaleźć w internecie zdjęcia Zgaszonych Jesieni o niebieskich oczach wśród farbujących się i zmieniających jak kameleony aktorek ;)

Natalia ma kolorystykę bardzo żywą i ciepłą. Od razu przyciągają wzrok jej oczy o czystej, jasnej barwie. Jest to właśnie ten kolor górskiego potoku, czysty, klarowny, odbijający błękit nieba. Po prawej stronie klasyczna Jesień, Tilda Swinton ze swoimi niebieskimi oczami jak jeziora – takie z mulistym dnem, z wodą w bezruchu, nieprzejrzyste. No i rude włosy jako dopełnienie kolorystyki Ciepłej Jesieni. Zwróć uwagę na to, że obie panie obiektywnie mają dość jasne kolory. Ale o ile Natalię zapamiętamy jako jasną blondynkę z niebieskimi oczami, z kolorystyką słoneczną i żywą, tak Tildę – jako szatynkę o ciemnych oczach i bardzo spokojnej, dojrzalszej kolorystyce.

Oczywiście, że kolor oczu czy włosów nie jest jedynym kryterium, wg którego ocenia się kolorystykę danego typu. Jest to dobry sposób na "wstępny odsiew", ale w analizie bierze się pod uwagę całość, wszystkie "składowe" danej kolorystyki, a przede wszystkim - pracuje się na kolorach, a nie ocenia po wyglądzie. Świadomość różnic i niuansów oczywiście pomaga w doborze tych kolorów, ale myślę, że w każdej dziedzinie znajomość podstaw jest pomocna ;)

Jeśli chcesz abym wykonała dla Ciebie indywidualną analizę kolorystyczną wyślij mi swoje zdjęcia na: a.galiszkiewicz@gmail.com - a ja ocenię, czy analiza w tym przypadku będzie możliwa.






Miłego dnia!
Arsenic 



19 komentarzy:

  1. A jest w planach może post o szarych, zgaszonych typach jak np zgaszone lato (ja ;)) lub jesień? Z chęcią bym przeczytała ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Planów nie ma, ale jeśli jakaś Pani Lato, której wykonam analizę zgodzi się na opublikowanie swoich zdjęć u mnie na blogu to na pewno się pojawi :)

      Usuń
  2. Kurcze, chciałabym taką analizę! Może po majowej stażowej wypłacie się uda, na razie pare zdjęć z dzieciństwa wyszukałam :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo ciekawy wpis! W ogóle rozróżnienie na podtypy było dla mnie objawieniem! Niby jestem typową wiosną (raczej jasna, ciepła cera, łatwo opalająca się na brąz, włosy w kolorze jasnego,miodowego blondu, zielono-niebieskie oczy z ciemniejszą oprawą), ale w typowych wiosennych kolorach - np. pastelach wyglądałam mdło, znacznie gorzej niż w amarancie i chłodnej czerwieni; tak samo jest z makijażem - chłodny róż służy mi bardziej niż brzoskwinia, w ciepłych brązach wyglądam koszmarnie.
    Dopiero gdy poczytałam o "czystej wiośnie" wszystko zaczęło się zgadzać :)

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja nie mam pojęcia, czym jestem.. Jak mam jasną skórę, biało-oliwkowo-brzoskwiniową, blond włosy, dość jasne w takim trochę miodowo-zielonkawym odcieniu i.. ciemnobrązowe, wręcz czarne oczy. :P
    Przynajmniej wiem tyle, że bardzo pasują mi różowe i błękitne kolory (bluzek), i dobrze się w nich czuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te analizy mnie wręcz do pasji doprowadzają - bo gdzie opisują wiosnę czy lato z czarnymi oczami? No, nigdzie !

      Usuń
    2. No, nigdzie, bo Wiosny to jasne typy ;)

      Usuń
    3. To zakładam Lato, bo inne typy mi ewidentnie nie pasują. Cóż, mnie już podziękujemy. :D

      Usuń
    4. A Azjaci i czarnoskórzy? Oni zazwyczaj mają ciemne oczy. Na necie można znaleźć kilka ciemnookich Azjatek i Afrykanek zdiagnozowanych jako wiosny. Błędnie?

      http://12blueprints.com/the-brown-eyed-spring/
      http://www.pinterest.com/pin/8796161746366736/

      Usuń
  5. Oficjalnie poddaję się. Przykro mi, że nie odpowiadasz na komentarze. Liczyłam na rady, o zgłębienie poruszanych tematów. A przecież nie prosiłam o wiele. Nie o podanie niczego na tacy. Prosiłam, żebyś chociaż napisała, że nie odpiszesz. Głupio to brzmi, ale jest mi zwyczajnie przykro. Dzielisz się swoją wiedzą w notkach, dlaczego nie wchodzisz w interakcję z komentującymi? Hm, chyba nie powinnam zadawać pytań. I tak będę zaglądać, ale nie zagoszczę raczej na długo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet trudno mi wyrazić jak mnie jest przykro, że byłaś w stanie w każdym ze skomentowanych ostatnio postów wymuszać na mnie jakąkolwiek reakcję a nie dotarłaś do zakładki kontakt aby napisać do mnie po prostu maila, a teraz zrzucasz na mnie odpowiedzialność za to, że nie masz ochoty tutaj zaglądać. To jest tak kuriozalne, że aż śmieszne.
      Dostaję dziennie ok.30 powiadomień o samych nowych komentarzach na blogu - pod starymi i pod nowymi postami. Jak widzisz, odpowiadam na niektóre, częściej na żadne. Pytania się powtarzają, równie często są nie na temat - niemożliwe fizycznie jest dla mnie reagowanie na absolutnie każdy komentarz na blogu. I nawet nie oczekuję, że to zrozumiesz - bo raczej nie chcesz, skoro w kolejnym poście robisz mi wyrzuty.
      Ponadto na maila dziennie dostaję po kilkanaście maili i - z opóźnieniem, ale jednak - odpowiadam na nie. Ostatnio grupuję powtarzające się pytania i tworzę FAQ.
      Zarówno FAQ jak i KONTAKT znajdują się w menu pod sliderem.
      A teraz taka sytuacja: studiuję, pracuję, mam normalne życie. Blog jest dla mnie tym, czym dla innych - powiedzmy - wieczorny serial. Jeśli kiedykolwiek zdarzy się, że poczuję się zmęczona interakcją z czytelnikami, prędzej go zamknę niż pozwolę sobie wejść na głowę.

      Usuń
    2. Nigdy nie próbowałam wymusić odpowiedzi. Fakt, mogłam być namolna, ale zależało mi. W jednym z komentarzy "zagroziłam" żartem, że będę nudna- fakt. Robię wyrzuty- fakt, ale dopiero teraz. Nie mam podstaw niczego oczekiwać, mimo wszystko liczyłam. Nie obrażam, nie jestem niegrzeczna, wyraziłam po prostu swoje rozżalenie. Wiem, że robisz to wszystko przy okazji codziennych obowiązków. Zakwitła we mnie nadzieja, że nauczę się czegoś ciekawego i dopytam o szczegóły rzeczy, którymi się zajmujesz.
      Wbrew temu, co piszesz byłam w zakładce o pytaniach i odpowiedziach. Widziałam wpisy z niej na bieżąco, jak pojawiały się na blogu. Rzeczywiście nie przyszło mi do głowy, żeby wysyłać maila, gdyż to podchodziło mi pod namolność (a wolałam zachować chociaż pozory ;)). Wydawało mi się, że komentarze służą do korespondencji z czytelnikami i są o tyle użyteczne, że inni też mogą je czytać. Nie mam doświadczenia w blogowaniu, komentowaniu- to założenie mogło być błędne.
      Blog jest przede wszystkim Twoją przyjemnością, to prawda. Że przysłuża się innym- miły dodatek. Blog ma jednak możliwość dodawania komentarzy i adnotację, że traktujesz je jako zaproszenie do dyskusji.
      Było dla mnie ważne, by chociaż dostać komunikat- nie odpiszę. Wówczas nie sprawdzałabym, czy odpisałaś. Jasne, że nie jest realne wszystkim odpisywać i że czasami też się nie chce. Że nie musisz. Myślałam jednak, że chcesz, że to dopełnia bloga, zwłaszcza jeśli ktoś dopytuje chociażby o opisany temat.
      To prawda, to śmieszne, że to napisałam, bo powinnam była zachować dla siebie. Brak odpowiedzi to jasny komunikat. Powinnam była przejść nad tym do porządku i komentować sobie w spokoju dalej, lub zaniechać- tylko czytać.
      Nie, nie zrzucam na Ciebie odpowiedzialności za nic, i bynajmniej- dalej chcę zaglądać, bo lubię. Bo blog jest ciekawy. Nie widzę jednak sensu w nawiązywaniu interakcji przez komentarze.
      Na prawdę, gdybym dostała odpowiedź, że nie masz teraz czasu, nie przejęłabym się, nie obraziła, ale nie czekałabym. Zwłaszcza, że wcześniej napisałaś, że mi odpiszesz.
      Nie, nie jestem aż tak sfrustrowana i rozgoryczona na jaką wyglądam. Zgodzę się jednak, że podeszłam do sprawy emocjonalnie i personalnie: dostałam powera do zrobienia sobie kosmetyków i "polubiłam" Cię, na tyle, na ile można lubić blogerkę, której się nie zna. Założyłam więc pewnie, że skoro Cię lubię, to jesteśmy koleżankami, więc mi pomożesz, pogadasz ze mną. Obraz irracjonalny, ale tak próbuję sobie wytłumaczyć emocjonalne podejście do sprawy. Bo trochę szurnięta jednak jestem.
      Tak, czy inaczej problem został rozwiązany. Ja wylałam swoje żale, Ty nie odpisujesz, ja nie pytam i nie czekam.

      Usuń
  6. Jestem arcyciekawa jak Ty byś zakwalifikowała francuską aktorkę Isabelle Adjani - zawsze myślałam, że ona jest zimą, alabastrowa, chłodna cera, bardzo ciemne włosy...i niezwykle jasne oczy! teraz myślę, że może ona jest wiosna, ale nie doczytałam, czy wiosny miewają czarne włosy... W każdym razie, jestem wielka fanką takiego typu jaki ona reprezentuje...
    Świetne są te Twoje analizy, bardzo rzeczowe i wyczerpujące, bez wodolejstwa. Zyczyłabym sobie więcej takiej rzetelności w blogosferze - bo fajnie się to czyta i można cos z tego zaczerpnąć dla siebie...
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie podejmuję się analizowania znanych osób, w tym poście są zdjęcia kolorystyk, których jestem pewna. Polegam na zdjęciach z dzieciństwa, a w przypadku Adjani o nie trudno. Mam swoje podejrzenia co do niej, ale nie ma sensu się nad tym rozwodzić, jeśli nie mam pewności. Na pewno nie jest Wiosną - jest zbyt chłodna.

      Usuń
  7. A ja napisalam maila ;) ale nie uzyskalam odpowiedzi, wiec nie wiem czy moj mail w ogole dotarl? wyslalam kolejny,ale tez cisza. Mialam pytanie o analize kolorystyczna. Pozdrawiam
    cyberniki

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo fajny i pomocny tekst. Ja mimo że czytam dużo na temat analizy kolorystycznej, sama też zdecydowałam się na analizę u Oli bardzo często mam problem w rozróżnieniu typów. Także nigdy dość postów na ten temat! :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Moim zdaniem jak najbardziej prawidłowo, analiza na podstawie koloru oczu/włosów to niestety tylko zgadywanie. Opisana Marcia Cross jest z całą pewnością wiosną, która wygląda niezwykle fatalnie w kolorach jesieni. Ja także jestem wiosną, prawidłowo zdiagnozowaną z pomocą drapowania, oczy mam brązowe, włosy ciemny blond/brąz - wyglądam na każdą porę roku tylko nie stereotypową wiosnę a jednak. Widziałam jak moja skóra reaguje na kolory tkanin i nic tego nie zastąpi.

    OdpowiedzUsuń
  10. Marcia Cross na pewno nie jest jesienią, są to absolutnie najgorsze jej kolory i widać to nawet na tym malutkim zdjęciu. Mit o tym, że na podstawie koloru oczu czy włosów można stwierdzić porę roku już dawno obalono. Nie wszyscy Azjaci i Czarni są tą samą porą roku choćby. Kolory oczu i włosów te są tak złożone, że nie sposób ich ocenić bo kolor zmienia się w zależności od otoczenia. "Przydymione" oczy Marcii byłyby nienaturalnie żywe i gdyby je przeszczepić prawdziwej jesieni.

    OdpowiedzUsuń
  11. Moje zdanie jest zupełnie inne, pozwoliłam je sobie rozwinąć je w odpowiedzi do anonima. Chętnie wdam się w polemikę. Mniemanie o tym, że wszystkie wiosny są jasne to spuścizna podziału na tylko 4 pory roku. Walor wiosny jest średni (z wyjątkiem jasnej wiosny).

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Arsenic - naturalnie z przekorą , Blogger