Analiza kolorystyczna: Jesień na przykładzie Anny




Czas powrócić do serii artykułów o analizie kolorystycznej, którą się param od pewnego czasu.


Polecam Wam lekturę poprzednich "odcinków", w których opisałam cztery podstawowe typy kolorystyczne:



Wiosna na przykładzie Marty



Problem z podziałem na cztery typy kolorystyczne jest taki, że mało chodzi po świecie „typów” zupełnie czystych, modelowych, którym można dobrać taką paletę barw, jakie niekiedy można znaleźć w internecie – przerysowane, oczywiste i mało użyteczne.
Wynika to stąd, że każdy z nas jest zupełnie inny i zawsze różnimy się między sobą jakimś elementem kolorystyki, albo charakterem, albo ogólnym wyglądem czy po prostu upodobaniami. Wierzę, że sztywne podziały w analizie kolorystycznej nie mają większego sensu, bo nawet bliźniaczki jednojajowe mogą mieć różne charaktery i preferencje, w związku z czym wybiorą ze swojej jednej, wspólnej palety zupełnie inne kolory dla siebie, choć oczywiście będzie im pasowała cała paleta.
Dlatego nie polegam na głębszych podziałach w analizie niż ten podstawowy, na cztery typy kolorystyczne: Wiosnę, Lato, Jesień i Zimę. Wbrew pozorom jest to łatwiejsze niż szukanie siebie wśród 12 typów – bo co, jeśli jesteśmy niestandardowym typem kolorystycznym? Najpierw trzeba dobrze poznać charakterystykę głównego podziału, aby zrozumieć sens tego pogłębionego.

Dziś przyjrzymy się kolorystyce Anny, która samą siebie określała jako "takie trochę dziwne Lato", ja zaś na jej widok od razu pomyślałam: "Babie Lato!" :)




Jest to skrócona wersja analizy, którą Anna dostała ode mnie na maila - wątpię, aby komuś poza nią chciało się czytać trzydziestostronicową analizę, choćby najciekawszą, poza samą zainteresowaną ;) Fragmenty publikuję dzięki uprzejmości i za zgodą Ani, z myślą o tych moich czytelniczkach, które również określają siebie jako "jakieś inne Lato". Może znajdziecie tutaj swoją kolorystykę i odkryjecie, jakim jesteście typem kolorystycznym.


Bardzo łatwo jest pomylić taki typ kolorystyczny właśnie z Latem z uwagi na dość delikatną i stonowaną kolorystykę jak na Jesień. Wiadomo, że Jesień i Zima to dwa typy określane jako ciemne, a trudno jest w ten sposób określić kolorystykę Ani patrząc na jasne, niebieskie oczy, czy jasne włosy w miodowym odcieniu. 




Kolorystyka Ani jest taką Jesienią, która dopiero się zaczyna – słońce wędruje nieco niżej dając trochę bardziej przytłumione, ciepłe światło; pojawiają się poranne mgły. Zwróćcie uwagę, że pierwsze żółte liście na osikach wcale nie są tak bardzo ponure, zgniłozielone ani brązowe, przeciwnie – są słonecznie żółte i są jednym z pierwszych sygnałów zmiany, jaka następuje w przyrodzie. Wg filozofii Pięciu Przemian, Babie Lato to czas żniw i zbiorów, czyli czas spokojnej pełni w przyrodzie - a więc również pełnych, dojrzałych kolorów, jeszcze nie ściętych mrozem, ale już nie tak wypłowiałych jak letnie.

Poniżej widzimy skróconą wersję palety barw, które dla Ani dobrałam. Jest to zaledwie kilka kolorów, ale dają pojęcie o ogólnym charakterze całej tęczy kolorów, jakie za chwilę opiszę.




Natura zwykle wie co robi obdarzając nas takimi a nie innymi kolorami włosów, tęczówek czy skóry. Cała nasza kolorystyka jest zawsze spójna i każdy element do siebie pasuje pod względem kolorystycznym – choćby zestaw był najbardziej zaskakujący czy kontrastowy.
Zauważcie, że niebieskie oczy Ani mają złotawe plamki i niekiedy wpadają w tony zielone, a więc nie są lodowato błękitne ani po prostu stalowoszare, jak to się często zdarza u Lat.
Nie są także przejrzyście jasnozielone, jak to się obserwuje u Wiosen.
Odpowiada to temu, co się dzieje w reszcie jej kolorów – we włosach, mających miodowe refleksy, czy w skórze – bardzo jasnej, ale o ewidentnie ciepłym zabarwieniu z uroczymi, jasnobrązowymi piegami.

Na każdym zdjęciu znajdują dwie „tęcze” z kolorami. Po prawej stronie są barwy dobrane dla Ani, natomiast po lewej – kolory, które jej kompletnie nie pasują z różnych względów.

Brązy dla Ani są dość neutralne, jeśli chodzi o ich temperaturę. Nie są to więc ani typowe, kasztanowe, głębokie brązy; ani też te moje „pieprzowe” odcienie, ledwo, ledwo cieplejsze od szarości. Paleta brązów jest doskonałym poglądem na całą tę kolorystykę, balansującą nieco na pograniczu kolorystyki letniej. Wydaje się, że poszczególne elementy wręcz pasowałyby niejednej Pani Lato, na końcu tej analizy jednak zestawię dwie palety – Ani i jedną z letnich, które analizowałam jakiś czas temu. Będzie tam wyraźnie widać różnicę w ogólnym charakterze tych barw.




Brązy po prawej stronie są takimi odcieniami, jakie zaproponowałabym stuprocentowej Pani Jesień – o głębokiej, ciemniej, przytłumionej kolorystyce; mającej prawdopodobnie brązowo-zielone oczy, rude lub kasztanowe włosy i brzoskwiniową lub oliwkową cerę. Natomiast kolorystyce Ani są po prostu potrzebne kolory nieco lżejsze, delikatniejsze. 

Ania wspomniała, że w makijażu najczęściej stosuje kolor fioletowy – rozprawmy się z nim więc. Fiolet to świetny kolor, o bardzo dwoistej naturze, który w zależności od stosunku czerwieni do niebieskości w składzie może być chłodniejszy – niebieskawy – lub cieplejszy – czyli z większą dozą czerwieni. 




Istotne jest także nasycenie tego koloru, czyli intensywność barwy, a w przypadku Ani niemałe znaczenie ma również to, czy jest jasny, czy ciemny.
Przy tym kolorze najmocniej uwidacznia się jej jesienna cecha decydująca o przydzieleniu jej kolorystyki do „ciemnej” strony mocy. Próbowałam dobierać Ani wiele odcieni fioletu, chciałam także wybrać kilka dość jasnych, które ładnie prezentowałyby się latem ale im jaśniejszy odcień fioletu, tym gorzej – i nie miało już znaczenia, czy jego temperatura i nasycenie są w porządku.





Ania jednak sama świetnie „czuje” fiolety – spójrzcie na jej zdjęcie w fioletowej bluzie i kolorowej, pomarańczowej chuście na głowie po lewej stronie. Bardzo fajne, pasujące jej zestawienie kolorów! Żadne Lato nie wygląda dobrze w tych barwach. Wszystkie kolory ubrań na tym zdjęciu pochodzą z jej palety barw – a więc fiolet jest przygaszony i nieco cieplejszy, zaś chusta to typowo jesienne kolory – przymykam oko na nieco zbyt rudy odcień pomarańczu, nie można się cały czas trzymać zasad ;)
Cera Ani w tej kolorystyce jest rozświetlona, wszystkie cienie pochowane. Nie przeszkadza nawet ta odrobina czerwieni flirtująca zza bluzy, nawet ona wpisuje się w kolorystykę.
Pozwoliłam sobie na ingerencję w barwę bluzy, aby pokazać co się dzieje z jej cerą, gdy odcień fioletu jest źle dobrany (po prawej). Widać, jak została podkreślona bladość i uwypuklone wszystkie cienie, których normalnie nie widać.


A skoro przy fioletach jesteśmy, to opowiem trochę o odcieniach różu dobrych dla Ani. I tutaj mamy nieco inną bajkę niż w przypadku fioletu – wcale nie trzeba trzymać się ciemnych odcieni, tylko ważne, aby były to ciepłe i niezbyt jaskrawe odcienie.
Idealne dla niej są wszelkie przygaszone morele, brzoskwinie, odcienie łososiowego, niektóre ewidentnie nawet wpadające w pomarańcz, niektóre przełamane szarością. Znajdziemy wśród nich również kolory jasne, tak mocno lansowane w odzieży wiosenno-letniej, zwróćcie tylko uwagę aby nie były one zbyt jaskrawe.
Bardzo Ani polecam częste wybieranie garderoby w tych kolorach – pasują jej świetnie i fantastycznie łączą się praktycznie ze wszystkimi odcieniami z jej palety kolorystycznej – z zielenią i niebieskościami, o których za chwilę; z szarościami, z brązami, nawet z jej ciepłym i ciemnym fioletem, rozświetlając go.
Kosmetyki w tych odcieniach wspaniale odświeżą cerę Ani, nadadzą jej dziewczęcości.



Na pasku po lewej stronie mamy pełny przekrój przez przykłady odcieni różowego, które do Ani nie pasują. U góry są odcienie ciepłe i jasne, ale zbyt dla jaskrawe, przez co bardziej adekwatne dla kolorystyki wiosennej, żywej, niż spokojnej, jesiennej. Wbrew pozorom nie są to czyste kolory, nie są to neony – one nabrały takiego charakteru w konfrontacji z kolorystyką Ani sprawiając, że ta zbladła, zszarzała i schowała się za tymi kolorami.

Niżej widzimy odcienie coraz chłodniejsze, które w zestawieniu z włosami Ani i odcieniem jej cery sprawiły, że wygląda niemalże na rudowłosą. 



Nawiasem mówiąc, serdecznie nie znoszę gdy rudowłose dzieci są na siłę ubierane w jasny „barbie pink” - to wygląda koszmarnie, szczególnie w połączeniu z bielą i kolorem „smerfnym”. Takie dziecko wygląda jak starzec przebrany za dziecko – cała jego kolorystyka wówczas szarzeje, ciemnieje, więdnie. A tak niewiele trzeba, aby przecudnie podkreślić naturalny, brzoskwiniowy odcień ich cery, przepyszne złoto-miodowe włosy i słoneczną, ciepłą kolorystykę, wystarczy zmienić ten okropny, zimny róż choćby na odcienie morelowe.
Te chłodne, oraz jaskrawe odcienie różowego nie pasują do Ani dokładnie z tych samych powodów – rudowłosi najczęściej są przedstawicielami typu jesiennego, choć akurat im poleciłabym nieco bardziej zdecydowaną i głęboką paletę barw.



Jeśli chodzi o czerwienie, z uwagi na moją osobistą i zupełnie subiektywną słabość do czerwieni – mogę w tym przypadku Ani pozwolić na noszenie odcieni nieco żywszych, bardziej makowych, pomidorowych, kojarzonych z paletą wiosenną. Dlaczego? Ano dlatego, że nie można trzymać się sztywno zasad i czasem warto je lekko ponaginać. W przypadku czerwieni jest to absolutnie usprawiedliwione.



Jeśli jednak spojrzymy na paletę czerwieni, którą przygotowałam dla Ani, nadal widać jej przygaszony charakter. Te „żywsze” odcienie wciąż wpisują się w jej ogólną kolorystykę, lekko tylko podnosząc jej wibracje, co tylko jej wychodzi na dobre.
W porównaniu z czerwieniami na pasku po lewej stronie zdjęcia, widać że te odcienie nie są przesadzone.
Dolne odcienie z jej paska czerwieni to w zasadzie już róże, co pokazuje tylko, że czerwień w istocie jest bardzo płynnym pojęciem.

Na koniec kilka słów wyjaśnienia na temat czerni i bieli. Zauważyliście pewnie, że w całej analizie nie było o nich ani słowa. Wynika to z prostej przyczyny – są to skrajnie kontrastowe kolory, oba należą do kompletnie innej kolorystyki.
Jeśli musicie, drogie Jesienie, wdziać czerń na nieco bardziej oficjalną okazję, wybierzcie odcienie bardzo ciemnej zieleni, ciepłego fioletu, bądź petrolu tak ciemnego, że nieomal czarnego. Nawet czerń przeplatana złotą nicią będzie lepsza dla Was niż czysta, smolista czerń. I wreszcie – stawiajcie na ciemne brązy oraz, przekornie, na beż. 



Kto powiedział, że na oficjalną uroczystość koniecznie należy wdziewać czerń? W przypadku takich okazji, większe znaczenie ma ogólny charakter stylizacji a także krój ubrań, niż kolor – dopóki jest stonowany, a w tych Wam przecież najlepiej.

Co do bieli – zasada jest ta sama, co w przypadku całej palety barw. Nie wybierajcie tej ostrej, chemicznej, „firankowej” bieli rodem z reklam proszków do prania, ale zerknijcie na paletę swoich miękkich szarości. Można z nich wybrać naprawdę wiele odcieni zbliżonych do bieli. 

Sukcesywnie będą się pojawiały na blogu kolejne opisy innych typów kolorystycznych na różnych przykładach. Mam nadzieję, że okażą się one dla Was przydatne i pomogą określić Waszą kolorystykę.

A jeśli chcesz abym napisała dla Ciebie indywidualną analizę kolorystyczną wyślij mi swoje zdjęcia na: a.galiszkiewicz@gmail.com - a ja ocenię, czy analiza w tym przypadku będzie możliwa.





Miłego dnia!
Arsenic

13 komentarzy:

  1. O jak sie cieszę, że wraca seria o analizie kolorystycznej :D Czekam na kolejne przykłady, bo ja to jesienią raczej nie jestem... Bliżej mi do lata.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lato to chyba najbardziej różnorodna pora roku w Polsce. Pisałam już dziesiątki analiz dla Pań Lato i jeszcze nie spotkałam dwóch takich samych :)

      Usuń
  2. Wow! Jaka szczegółowa analiza! Może i ja się odważę zgłosić - żaden wizażysta dotąd sobie ze mną nie poradził, tzn. otrzymałam zupełnie dwie dość sprzeczne 'diagnozy', ale to były zawsze oceny na tak zwany pierwszy rzut oka.

    Czuję się dobrze zarówno w mocnych, intensywnych kolorach, jak i w tych lekko rozmytych pastelowych. Niby to jest najważniejsze, ale i tak zawsze mnie ciekawiło, czym ja w końcu jestem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczegółowa to była całość. To jest tylko część:) Jeszcze raz napiszę, że jestem bardzo, bardzo zadowolona - szczególnie rady makijażowe były bardzo inspirujące. Z zakupami ubraniowymi czekam na wyprzedaże - już wiem, o jakie kolory powinnam uzupełnić swoją szafę:)

      Usuń
  3. Ojej! Analiza świetna! Ja tez cieszę się, że ta seria powróciła. I cały czas zbieram się żeby sama napisać do Ciebie z prośbą o taka analizę :) moim problemem jak narazie jest brak odpowiednich zdjęć, ale cały czas się zbieram. A po dzisiejszej to już nie wiem, hmmmm ... może ja tez jestem nietypową jesienią... eh, żałuję, że nie mam takiego oka jak ty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zbieraj zdjęcia i wyślij je do mnie - zobaczę co się da "w Twojej sprawie" zrobić :)

      Usuń
  4. Ja zostałam przez jedną "panią od wizażu" oceniona jako Lato, a przez drugą - jako Wiosna :/ I bądź tu mądry człowieku ! Mam ciepły odcień cery i zielonkawe oczy, włosy neutralne, ani ciepłe ani chłodne. Wydaje mi się że lepiej wyglądam w kolorach Wiosny, ale mogą to być tylko moje pobożne życzenia :) Chciałbym skorzystać z Twoich porad kolorystycznych, bo widzę że fantastycznie je przygotowujesz. Czy wystarczą moje 2 zdjęcia bez makijażu czy więcej do wyboru ? Z fóry dzięki za odp. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Im więcej, tym lepiej - pisz na maila: galiszkiewicz@arsenic.pl , dogadamy się.

      Usuń
  5. Ale szczegółowa analiza! Świetny post:)) Ja sama nie wiem, jaką porą jestem i nigdy nie próbowałam czegoś takiego :PP

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może po prostu nie potrzebujesz takiej wiedzy? :)

      Usuń
  6. Łaaał, ile pracy w to włożyłaś :)
    Ja też bardzo nie lubię, keidy rude dzieciaczki są ubierane na różowo. Ja zawsze byłam ubierana na niebiesko :D I bardzos ie z tego ciesze, bo przynajmniej nie mam traumatycznych wspomnień z tego okresu mojego życia.
    A teraz, chociaz i tak rudzielec ze mnie i niby te brązy i inne powinny do mnie pasować, to jednak uwielbiam chodzić ubrana na czarno i uwazam tak jak i Ty- kazdy jest inny i nie należy narzucac czegos tak kategorycznie, bo przecież w czarnym te może być mi dobrz ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Łał !
    Super podsumowanie kolorów dla wczesnej jesieni, którą ewidentnie jestem.
    Rany julek, świetna robota i jaka pomocna! :)

    Pozdrawiam
    NG

    OdpowiedzUsuń
  8. kurcze, to ja już nie wiem, moja skora jest w najasniejszych odcieniach podkładów (w tonacji zoltej), wlosy szatynkowe, żyły zielono fioletowe, oczy zielone z zółtawą otoczką wokół źrenicy...
    jak nic wiosna... ale podobno najlepiej mi w szarym, zielonym, i neutralnych kolorach... moze powinnam byc jesienia bo moje wlosy nie sa takie jasne jak wiekszosc wiosen, czyli blond

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Arsenic - naturalnie z przekorą , Blogger