Pigmenty mineralne - zielenie!

Pigmenty mineralne - zielenie!

Zieleń to dla mnie bardzo trudny kolor. 
Jeśli ma zbyt ciepły odcień, wygląda na mnie jak siniak. 
Zbyt trawiasty z kolei nigdy do niczego mi nie pasuje i odstaje nie podkreślając żadnego atutu. 
Za jasny sprawia, że wyglądam na chorą, a w zgniłych zieleniach jestem jeszcze bledsza niż w rzeczywistości.
Problem w tym, że idealną zielenią dla mnie jest... morska zieleń, a więc turkus. 
Co nie jest rzecz jasna żadną przeszkodą w kolekcjonowaniu zielonych pigmentów! :D


Eliksir z nanokoloidami złota

Eliksir z nanokoloidami złota

Spojrzawszy w lustereczko, musiałam krytycznie przyznać, że owal nie ten, że tu i tam sucho, sino i ble. Jestem przy okazji osobą nieznoszącą bezproduktywnego marudzenia, więc nie szukam wymówek w stylu: "nooo, w PEWNYM wieku to ma prawo zacząć się marszczyć i wisieć", albo "i co ja biedna teraz zrobię, jestem brzydka i stara, i jest jesień, idę wciągnąć trzy czekolady..." 



Gdy pizga złem, część 2 :)

Gdy pizga złem, część 2 :)

Trochę zapomnianym specyfikiem, który dawniej często był w domach robiony i aplikowany dzieciom, jest syrop z cebuli. 

W tej postaci znienawidzony śmierdziuch, wraz z drugim śmierdziuchem - czosnkiem - okazuje się być całkiem znośną i przyswajalną, ba, nawet smaczną metodą walki z przeziębieniem i osłabieniem. 

Jest tradycyjnym lekiem, który spokojnie można podawać nawet małym dzieciom. 



Piękna, bo zdrowa!

Piękna, bo zdrowa!

Tej jesieni fundacja Kwiat Kobiecości organizuje trzecią już odsłonę programu "Piękna bo zdrowa" na rzecz walki z rakiem szyjki macicy, na którego każdego dnia umiera 5 Polek… 


DIY - podkład mineralny

DIY - podkład mineralny

Na minerały potrafię wydać więcej pieniędzy, to fakt. Podkład z Lily Lolo do najtańszych nie należy, ale jest niesamowicie wydajny (używałam intensywnie od stycznia do września) i chyba znalazł się nawet wśród moich ulubieńców z któregoś miesiąca. 



Krótko i na temat: sól. Rzeczownik, nie rozkaz ;)


Podobno rzymski przyrodnik Pliniusz Starszy wyraził się ok. 2000 lat temu, że "dwie są rzeczy najważniejsze na świecie: słońce i sól".

Sól odgrywała w naszej cywilizacji zawsze rolę szczególną, zarówno kopalna, jak i odparowywana z wody morskiej. 
Była przyprawą, ale także czymś więcej, gdyż ludzkość jakby instynktownie wiedziała, że zawiera ona składniki decydujące o zdrowiu. 

W niektórych krajach i epokach sól spełniała rolę jednostki monetarnej. 
A jej właściwości konserwujące szybko zostały docenione i chyba Kolumb nie odkryłby Ameryki, nie mając pod pokładem Santa Marii zapasów solonego mięsa. Także Jagiełło, idąc na wyprawę pod Grunwald, zabierał podobno zapasy mięsa, konserwowanego solą - oczywiście - kopalną, np. wielicką. Nie znano wówczas systemu oczyszczania soli - jak dziś - ługiem sodowym.

Nowości wśród moich pigmentów mineralnych - fiolety!

Nowości wśród moich pigmentów mineralnych - fiolety!

Ja jestem beznadziejnie zakochana w pigmentach mineralnych. Zresztą, każdy kto sam rozetrze sobie mikę na dłoni - jest stracony. 

I nie ma znaczenia kolor ani prywatne preferencje. 
Prezentują się tak niesamowicie wdzięcznie na powiece, że z przyjemnością noszę także i rudości czy odcienie nude - zwykle omijane przeze mnie szerokim łukiem. 

Ostatnio przybyło mi trochę nowych kolorów, chciałabym więc się z Wami podzielić swatchami moich fioletowych piękności. 




Gdy pizga złem...

Gdy pizga złem...

Wraz z jesienią zaczął nam się sezon na czerwone nosy, bolące gardła oraz kichające całe autobusy i tramwaje. 

W TV ruszyła już fala reklam przeziębienia i gorączki... obiad przy takich obrazkach smakuje zaiste inaczej.

Tradycyjnie już, jak co roku, jestem w moim otoczeniu jedyną osobą odporną na wszelkiego rodzaju wirusy i bakcyle krążące wśród znajomych. 

Nie pamiętam już, kiedy ostatnio byłam przeziębiona ze wszystkimi objawami tej choroby - kichaniem, niagarą z nosa, bolącą głową i stawami. 

Omija mnie to i nie straszne mi są skupiska chorych ludzi kichających wprost na mnie, jak to się dzieje np. we wspomnianych już środkach komunikacji miejskiej. 
Wysoka odporność to fajna sprawa, pracuje się na nią latami ale chyba warto.

Jakieś takie czerwone coś bym chciała...

Jakieś takie czerwone coś bym chciała...


Zwiedziłam nawet kilka szaf z lakierami i nigdzie nie znalazłam takiego fajnego, nasyconego, głębokiego koloru czerwieni przełamanej trochę brązem, a trochę fioletem...

No i nie kupiłam nic.

Ale od czego się ma kosmetyczkę z lakierami, której zamek już się rozwarstwił i nie dopina.

Kosmetyki SmykuSmyka

Kosmetyki SmykuSmyka

Tak!! Jest to reklama! 

Pragnę rozreklamować kosmetyki Pati, znanej jako SmykuSmyk, na cały świat! 

Ostatnio z taką jakością kosmetyków miałam do czynienia w Stenders i w Pat&Rub. 

Ale po kolei. Patrycja prowadzi bloga, o, tutaj jest link i proszę w niego kliknąć, zajrzeć, porozglądać się. 

Jest pasjonatką kosmetyków robionych własnoręcznie i robi je już od dłuższego czasu dla siebie, rodziny, znajomych i krewnych królika... 

Jak to zwykle z samodzielnie robionymi kosmetykami bywa, więcej się ich rozdaje niż zużywa, postanowiła więc nadwyżki sprzedawać po kosztach (Polecam korzystać, dopóki Pati się nie połapie, że jej kosmetyki są warte tak... z pięć razy więcej!). 


Pat&Rub - oliwka do ciała i kąpieli

Pat&Rub - oliwka do ciała i kąpieli


Dzięki kochanej Angel miałam możliwość pomaziania się oliwką z Pat&Rub i sprawdzenia na własnej skórze, co pani Kinga Rusin wie o pielęgnacji.

Bo muszę się przyznać, i zapewne nie będę jedyną osobą z takimi odczuciami, że gdy parę lat temu zobaczyłam w programie śniadaniowym panią Rusin opowiadającą o swojej linii kosmetyków - cóż, pomyślałam że bogata osoba z wieloma możliwościami rozwoju ma fanaberię właśnie produkować kosmetyki. 
Oraz, że te kosmetyki nie będą niczym - poza nazwiskiem - się wyróżniały, a już na pewno nie sięgnę po nie ja: wariatka na punkcie czystych, prostych składów. 

Co czytam obecnie: Rysio snajper

Co czytam obecnie: Rysio snajper



Niekiedy zdarza mi się podnosić głowę zza papirusów i wracać do moich ulubionych pisarzy.

Jednym z nich jest na pewno Kurt Vonnegut, którego styl zawsze wydawał mi się zaskakująco bliski i łatwy do przełknięcia.








Lovely Leo - makijaż mineralny

Lovely Leo - makijaż mineralny

Dziś pomarańcz (prawie) oswojony, w zasadzie nazwa brzmieć powinna: 
Leoś w żonkilach, ale drwiny na bok... 


Miałam chęć na ciepłe kolory, które trochę odczarują szary, deszczowy dzień, sięgnęłam więc po pigment mineralny o uroczej nazwie Lovely Leo.

Stówka!

Stówka!

Czułam, że post o haremie w jakiś magiczny sposób połączy się z ilością... członków mojego bloga. ;P 
A raczej członkiń, bo są u mnie niemal same kobiety :)

Od rana liczba 99 przyciągała mój wzrok i przebierałam nóżkami na myśl o tym, kto zostanie setnym szczęśliwcem. Przygotowałam bowiem mały drobiazg dla setnej obserwatorki z okazji tego mini-jubileuszu. 



Mój niegroźny bzik - harem dla zdrowia i dobrego samopoczucia

Mój niegroźny bzik - harem dla zdrowia i dobrego samopoczucia



Jestem zdania, że pod pojęciem "zdrowie" kryje się znacznie więcej niż pacykowanie się maseczkami czy dbanie o bezpieczeństwo na nartach.

Moim zdaniem każda świadoma siebie i dbająca o zdrowie kobieta powinna mieć swój własny harem. 

Taki harem, który zrobi bardzo dobrze jej organizmowi a przy tym zaspokoi jej pragnienie...



Wakacyjne ombre

Wakacyjne ombre

Ja zbyt zagorzałą fanką tego sposobu ozdabiania paznokci nigdy nie byłam... i chyba nadal nie jestem. Ale naoglądałam się i chciałam wreszcie samodzielnie spróbować.



Arsenic w kuchni: So Sweet Blog Award

Arsenic w kuchni: So Sweet Blog Award



Jako świeżynka w świecie blogerskim nie jestem obyta ze wszystkimi zwyczajami, jakie tu panują. 

Wielkim zaskoczeniem na przykład był dla mnie nagły wysyp słodkich babeczek na wielu blogach. 


I ta fala nie ominęła także i mnie - dostałam czterema babeczkami od babeczek, które bardzo lubię.



No, więc... REWANŻ!






Gość z Ukrainy: szampon z pokrzywą Green Pharmacy

Gość z Ukrainy: szampon z pokrzywą Green Pharmacy

Green Pharmacy, szampon z pokrzywą zwyczajną, 0% parabenów, bez SLS, SLES i barwników. Dostępny w Rossmannie za ok. 7 zł czyli mniej nawet niż za szampon z Alterry. 

...ok, ci z Was, którzy już polecieli do Rossmanna aby go kupić, doczytają sobie co mam do powiedzenia po powrocie ;)

Od razu uprzedzam - jest to moja pierwsza butelka, ale nie spodziewam się spektakularnych efektów po jego użyciu. Bo spektakularne efekty daje systematyczność, olejowanie i odpowiednia dieta, a nie szampon, detergent. 


Copyright © 2014 Arsenic - naturalnie z przekorą , Blogger