Analizy kolorystyczne - podsumowanie i... chętka na więcej


Pisząc analizy kolorystyczne dla Was zorientowałam się, że często największy problem sprawiało mi skuteczne wyjaśnienie różnicy pomiędzy Latem a Zimą; a także pomiędzy Jesienią a Zimą
A może niektóre Lata i Jesienie nie chciały słuchać pragnąc być Zimą? ;)
Wiosny z Zimą nikt nie pomyli, bo – wiadomo – Wiosny przeważnie są blondynkami ;)




No więc o co chodzi z Zimą?
Przede wszystkim – o kontrast. Panie Zimy z natury wyglądają tak, jakby ktoś w tym obrazku gmerał w ustawieniach kontrastu. I to z miejsca, od razu i na pierwszy rzut oka odróżnia je od pań Lato, które też wyglądają, jakby ktoś przesunął suwaczek odpowiadający za kontrast – ale w drugą, bardziej mglistą stronę.

Pokażę Wam to na przykładzie Angeliny. Jest ładna, więc czemu nie. Tutaj mamy jej zdjęcie z dzieciństwa, na którym jest słodką blondynką o zielonych włosach i ładnej, zdrowej opaleniźnie, spod której przebija fajny rumieniec – pamiętacie jaki to typ kolorystyczny? :)



Po lewej stronie widzimy oryginał zdjęcia a po prawej moją ingerencję w zdjęcie. Zwiększyłam kontrast i jeszcze ochłodziłam kolory dając niebieski filtr.
Po lewej stronie mamy to typowe, mgliste i romantyczne Lato pełne szarości, zaś po prawej – agresywną, mocną Zimę. I tak w skrócie prezentuje się różnica pomiędzy typem kolorystycznym Lato, które z natury wygląda tak jak Angelina po lewej stronie; a Zimą, której naturalne kolory wyglądają jak podkręcone w programie graficznym.
Mam nadzieję, że różnica jest zrozumiała – nie chodzi o to, że dana osoba pofarbowała sobie włosy na czarno, przez co tworzą kontrast – co oczywiste – z jej jaśniejszą skórą. 




Dita też nie jest Zimą, choć wszyscy „koloryści” od siedmiu boleści stawiają ją jako wzór tego typu kolorystycznego. Chodzi o naturalne kolory włosów, cery i oczu, które w porównaniu z Latem tworzą więcej kontrastów, nie o efekt końcowy uzyskany farbowaniem i makijażem.




Ok, a czym w takim razie różni się typ zimowy od jesiennego? Kolorami, ok, to jasne.
Zobaczmy to na przykładzie, tym razem weźmiemy inne zdjęcie – np. Julii Roberts, która jest Jesienią, a przynajmniej tak wynika z jej starych zdjęć, na których jest ruda i ma piękne, brązowe oczy.


http://www.blu-ray.com/movies/Dying-Young-Blu-ray/43839/

I znów, po lewej stronie mamy oryginał, natomiast po prawej, moją zabawę w kolory, dzięki której zrobiłam z Julii Zimę. 
Od razu widać różnicę w kolorystyce i zauważcie, że zmieniło się wszystko – kolor włosów, ust, oczu i cery, dzięki czemu wszystko do siebie pasuje. Gryzie się z całością jedynie serdeczny uśmiech Julii, który w tej kolorystyce wygląda jak pokazywanie zębów wrogowi tuż przed pokąsaniem, a nie uśmiech, który w towarzystwie ciepłych barw jest po prostu miły.





A przy okazji, skoro już tu jesteśmy, pokażę Wam co by się stało, gdyby Zima pofarbowała się na kasztanowy brąz (albo gdyby Jesień dobrała sobie zły podkład w drogerii):




Wygląda jak trup nie dlatego, że ma zbyt jasną cerę, bo nie jest ona jaśnejsza od mojej; ale dlatego że kolory do siebie nie pasują – włosy i oczy są barwy ciepłej, zaś cera jest zimowa i wyraźnie coś tu jest nie tak.
Taka jest rola i znaczenie trafnego doboru barw.

Zarówno Jesień jak i Zima są więc ciemne, ale Jesień jest ciepła, brązowa, zaś Zima – lodowata, czarna lub srebrna.

Ja doskonale rozumiem, skąd się biorą trudności w określeniu swojego typu kolorystycznego. Pojęcie barw jest względne. Tak jak pisałam o tym w analizie Justyny – dla niej morska zieleń będzie odcieniem niebieskiego, podczas gdy dla mnie zdecydowanie jest to kolor zielony. 
I dokładnie tak te kolory na nas wyglądają, jak my je widzimy, bo w towarzystwie ciepłych, brązowych i złotych barw Justyny morska zieleń robi się chłodnym kolorem; ten pierwiastek błękitu w barwie zaczyna się odcinać; a na tle moich kolorów obfitujących w odcienie zimne, lodowe, zieleń zaczyna się wyodrębniać z morskiej zieleni.
Błekit został tak jakby zaabsorbowany, przyjęty z otwartymi ramionami przez moją kolorystykę, więc się nie wyróżnia. Wyróżnia się tylko dziwna zieleń, która jest mojej kolorystyce obca.

Dlatego cieżko jest samemu obiektywnie ocenić swoją kolorystykę, nie mając przy sobie nikogo, z kim można by się porównać. Stąd też niegłupim wymysłem jest przykładanie sobie do twarzy różnych odcieni i kolorów, np. ubrań. Zróbcie to w domu – przyłóżcie sobie z jednej strony twarzy coś niebieskiego, a z drugiej – coś w ciepłym odcieniu żółtego. Widzicie różnicę? Jak się zachowuje Wasza twarz w zetknięciu z zimnym, a jak z ciepłym kolorem?
Bawcie się kolorami i porównujcie do nich – w odniesieniu do innych barw najłatwiej jest określić swoją kolorystykę.



Samo uplasowanie się w jednym z czterech typów kolorystycznych nie określa konkretnego koloru oczu czy włosów. Nie jest powiedziane, że Wiosny zawsze są blondynkami, a Zimy – brunetkami. Wiosny mogą mieć też jasnorude włosy, a Zimy – zwłaszcza podtyp Chłodny - może mieć włosy dość ciemne, ale nie czarne, lecz podbite popielatym odcieniem.

Najbardziej różnorodne jest chyba Lato i Jesień, o czym przekonałam się wiele razy pisząc analizy dla Was. Wielkim problemem jest też opalenizna, bowiem po mojej analizie dla typu letniego wiele z Was wyciągnęło wniosek, iż Lato – skoro mgliste i niezbyt ciemne – jest więc blade.
Lato może być blade, ale też może być strzaskane na brąz – chodzi tylko o odcień skóry, który zawsze jest chłodny w PORÓWNANIU np. z Jesienią czy Wiosną.

Dla spóźnialskich, przypomnienie wszystkich czterech analiz:
(kliknij w nazwę, aby otworzyć link w nowym oknie)




To są moje określenia na te cztery pory roku, Wy na pewno macie trochę inne, bo każdy patrząc na obrazek odczuwa trochę inaczej – i o to chodzi.

Barwy trzeba nauczyć się czuć wielowymiarowo – to nie tylko kolory „ciemny i jasny”, jak to widzą zwykle mężczyźni (Ciekawostka: to nie jest nasz wymysł, naprawdę istnieje takie zaburzenie w postrzeganiu kolorów. Więcej tutaj: ŚLEPOTA BARW)
One mają odcienie, ale i temperaturę; także intensywność czyli nasycenie; ale też bywają złamane innymi kolorami. Miewają też inne charaktery, przez co dwie panie Lato sięgną po inne barwy ze swojej - letniej - palety.
Zupełnie inną czernią będzie ta na jedwabiu niż ta sztruksowa, prawda? I my ją też wtedy inaczej będziemy odbierać.




http://marketingkobiet.pl/?p=2711

Często też nasze niedoskonałe oko odbiera ten sam kolor nieco inaczej, gdy pojawiają się na różnych tłach. Każdy niuans ma znaczenie, ale tak naprawdę – czy jest sens się tym na co dzień przejmować? Znając swój typ kolorystyczny nie zrobimy sobie krzywdy wybierając dowolny kolor z palety danego typu. Ale i nie znając swojego typu, zwykle intuicja trafnie nam podpowiada w czym wyglądamy po prostu lepiej.


Mam swoją prywatną teorię - niepotwierdzoną na razie żadnymi badaniami naukowymi ;) - dotyczącą czucia kolorów.
Mówi ona o tym, że każdy typ kolorystyczny jest związany także z naszym charakterem - a więc Wiosną jest się nie tylko ze względu na kolory dominujące w wyglądzie, ale też ma się charakterystyczną dla Wiosen radość, trzpiotowatość, dziecięcą energię.
W związku z tym nawet Wiosna niefortunnie pofarbowana na czarno i wystylizowana na Zimę, częściej sięgnie po odcienie koralowe i łososiowe niż po lodowy błękit czy srebro po prostu dlatego, że tamte kolory mają podobną energię do jej własnej.
I na odwrót - jeśli jesteś Latem, które ma wiele cech "zimowych" w charakterze - czyli jesteś charyzmatyczną kobietą o silnym charakterze - prawdopodobnie lepiej poczujesz się w kolorystyce zimowej. Ale też łatwiej zaadoptujesz tylko niektóre kolory z palety zimowej - prędzej więc czerwień malinową, niż meksykańską; chętniej sięgniesz po czerń i biel, niż np. po wściekłą fuksję czy głęboki kobalt.
Może stąd się więc wzięły dalsze podziały na podtypy kolorystyczne i teoria o "mieszańcach" kolorystycznych?


Trochę inną sprawą jest też to, że nie zawsze mamy ochotę lśnić pełnym blaskiem i wyróżniać się wybitnie dobrze dobranymi kolorami. Czasami i Wiosna ma chęć się ukryć w szarości – i to jest w porządku.

To już koniec – przynajmniej na razie – mojego mini cyklu o typach kolorystycznych. Bardzo dziękuję wszystkim dziewczynom, które się do mnie zgłosiły po poradę! Sprawiłyście mi dużo frajdy, bo opisywanie kolorów to jest to, co tygryski lubią barrrrdzo ;) 
Każdy Wasz „przypadek” jest jak nowa przygoda i gdyby tylko czas i obowiązki mi na to pozwoliły, robiłabym to bez przerwy.

Już teraz jednak planuję zrobić dogrywkę za jakiś czas. Wtedy poproszę Was o zgłaszanie się ze swoimi zdjęciami do mnie i ponownie opiszę cztery typy kolorystyczne, tym razem na innych przykładach.

Na dziś jednak bardzo Wam jeszcze raz dziękuję za udział i mam nadzieję, że te analizy, które już opublikowałam okażą się przydatne.


Chcesz, abym wykonała dla Ciebie analizę kolorystyczną? Napisz do mnie na: 
a.galiszkiewicz@gmail.com i przyślij swoje zdjęcie - zobaczę, co się da zrobić.








Pozdrawiam serdecznie
Arsenic

29 komentarzy:

  1. wysłałam Ci mail, zajrzyj w wolnej chwili do skrzynki :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Buuuuu, szkoda, ze to już koniec :( mam nadzieję, że szybko wrócisz do nas z analizami, uwielbiam je czytać bo masz olbrzymią wiedzę w tym temacie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      No, nie jest łatwo pisać analizy via mail, opierając się jedynie na zdjęciach i subiektywnych ocenach osoby analizowanej - to zajmuje więcej czasu niż analiza na żywo, gdzie po paru chwilach na pierwszy rzut oka mogę określić co i jak... a nie drążyć temat i zastanawiać się, czy pod tuszem do rzęs są blondaski czy szaraski ;)
      Niemniej, po Nowym Roku - jeśli nie będzie końca świata - na pewno wrócę do tematu analiz.

      Usuń
  3. Super! Dziękuję Ci bardzo. Jestem już bliżej wyjaśnienia czy jestem zimą czy latem. Świetnie to wszystko opisałaś:)
    Może wreszcie skończę z czarnymi ubraniami;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Napisz do mnie na galiszkiewicz@arsenic.pl i zobaczę co się da zrobić :)

      Usuń
  4. Uwielbiam Twoje analizy, dają mi wiele do myślenia, choć dalej nie wiem 'czym' jestem :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Napisz do mnie na galiszkiewicz@arsenic.pl i na pewno się dogadamy :)

      Usuń
  5. Czuję się rozłożona na łopatki:) Chmurne lato z silnym i zdecydowanych charakterem - może dlatego pcha mnie ku Zimie:) Ale pokochałam swoje "Letnie" kolory i będę się ich trzymać:)
    I dzięki Tobie zaczęłam odkrywać kolory - fioletowo-zielony makijaż już nikogo u mnie w pracy nie dziwi:)
    Bardzo Ci dziękuję:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się bardzo! :)
      A zieleń z fioletem to jedno z moich ukochanych połączeń kolorów ;)

      Usuń
  6. Wszystko dorbze psizesz :) Ja zawsze wychdoze z załozenia , ze nie ma co typowow okreslac typu kolorostycznego. Ja zawsze keiruje sie intuicja przy makijazu czy tez doboze ubran- mowie o osbei gdyz sama juz wiem w jakich kolorach mi dorbze a w jakich zle :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Odwaliłaś kawał dobrej roboty ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, to dla mnie wielki komplement! :)

      Usuń
  8. ach, jak bardzo chciałabym, żeby wzięła mnie w obroty taka specjalistka jak Ty! z przyjemnością przeczytałam wszystkie analizy i jestem pod ogromnym wrażeniem Twojej wiedzy :)
    pierwszą analizę zafundowałam sobie mając ciemne włosy - pani przykładała mi chusty nie prosząc wcześniej o zmycie makijażu (!) i z całą pewnością zawyrokowała, ze jestem Zimą. natomiast znajoma, która też ma jakieś pojęcie o analizie, widząc mnie w tych samych włosach, ale już bez makijażu zdecydowanie przypisała mnie do Lata. i to ku jej opinii się skłaniam - jestem zbyt niewyraźna jak na Zimę:)
    jeśli masz chwilę, to zajrzyj proszę na mojego bloga, rzuć okiem na pierwsze lepsze zdjęcie i daj znać czy mam rację:)
    albo podeślę zdjęcia do analizy, może się uda i mnie wybierzesz :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zapomniałam o adresie - www.malowajka.blogspot.com :)

      Usuń
    2. Sprawdź maila w wolnej chwili :)

      Usuń
  9. O naprawdę zasłużyłaś na odpoczynek, po takim cyklu!
    Trafiłam do Ciebie zupełnie niedawno, szukałam informacji o typach kolorystycznych i poleciła mi Twojego bloga Idalia. Teraz widzę, że nie mogłam lepiej trafić. Robisz świetne, dokładne analizy i masz niebywałą intuicję do tego. Oh żałuję, ze mi jej brak :/ Cały czas się waham między zimą, a jesienią, co dziwne czuję się dobrze zarówno w ciepłych, jak i zimnych barwach odpowiednich dla tych typów, choć nie wszystkich...
    Ah te typy kolorystyczne, tyle z nimi problemu, choć widzę, ze to nie tylko moje utrapienie ;)
    Dzięki za Twoją dotychczasową pracę, i z niecierpliwością czekam na dalszy ciąg!!
    Podrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za przemiłe słowa :) Jeśli chcesz, chętnie wykonam dla Ciebie analizę kolorystyczną - jej koszt jest niewielki, a zdobyta wiedza przyda się na całe życie.

      Usuń
  10. Cała Twoja wiedza i sposób w jaki ją przedstawiasz są naprawdę godne podziwu! Potrafisz to fajnie uporządkować. Mam tylko znak zapytania co do tego zdania: 'Lato może być blade, ale też może być strzaskane na brąz – chodzi tylko o odcień skóry, który zawsze jest chłodny w PORÓWNANIU np. z Jesienią czy Wiosną.' Jestem 100% latem i mam ciepły odcień skóry, tzn żółtawy, tak samo jak południowa Zima, czyli hiszpanki np, tylko, że one oczywiście ciemniejszą, oliwkową. Natomiast chłodny odcień skóry to przewaga pigmentów czerwonych. Wiem, że to jest mylone i trochę miesza, bo wtedy pani Lato ma chłodny odcień włosów, za to ciepłą karnację, a ruda wiosna zazwyczaj bladą, różowawą cerę, oczywiście z wyjątkami. Czy jednak się mylę? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ok, wracamy do źródła - tony ciepłe to pochodne koloru żółtego, zaś zimne - niebieskiego. Porównując tony w opaleniźnie, sprawdzamy jej temperaturę, czyli ilość barwnika żółtego w stosunku do niebieskiego.
      Tony żółte mogą objawiać się - jak zauważyłaś - w różny sposób, zarówno czerwień jak i zieleń mają w sobie żółte tony, jednak zieleń zwykle jest kojarzona jako kolor chłodniejszy od czerwieni - i nie bez powodu, bo jest mieszaniną niebieskiego i żółtego koloru. Od ilości procentowej tych barw zależy jak ta zieleń będzie wyglądała - czy będzie cieplejsza, gdy jest więcej żółtego, czy chłodniejsza przy przewadze niebieskiego.
      Tak samo ma się sprawa z czerwienią, której, jako koloru podstawowego nie da się już podzielić na dwa inne, jak w przypadku zieleni, ale można wyodrębnić z niej barwnik żółty, jeśli w niej występuje. I od ilości barwnika żółtego występującego w czerwieni zależy, czy jest barwą cieplejszą, czy chłodniejszą - przykładami są pomarańcz i róż. Wiemy, który kolor jest cieplejszy - choć oba mają czerwone tony.
      Brąz jest trudnym kolorem, który jest zawsze o ciut cieplejszy niż szarość. Nie spotkałam ludzi opalających się na grafitowy lub niebieski kolor, a Ty? :) Wynika to stąd, że w procesie melanogenezy powstają melaniny, czyli pigmenty mające konkretną barwę - eumelanina jest nazywana barwnikiem czarnym, choć równie często występuje jako barwnik brązowy, brązowo-czarny; drugim barwnikiem jest tzw. barwnik jasny, feomelanina, zwany także żółtym, choć w rzeczywistości bywa także czerwony, czerwonawy, czerwono-żółty. Procentowa zawartość tych barwników w skórze decyduje o kolorze opalenizny, która zawsze będzie trochę brązowa, trochę żółtawa, niezależnie od tego czy jest bardziej oliwkowa, czy bardziej czerwona.
      Karnacja południowej Zimy, jak słusznie zauważyłaś, jest oliwkowa. Roboczo możemy tę barwę nazwać niebieskim brązem. (Pobaw się w domu farbami, zmieszaj jasny, żółtawy brąz z kolorem niebieskim - wyjdzie zielonkawy odcień.) Ten oliwkowy odcień nie wynika stąd, że mamy jakiś tajemniczy, zielony barwnik w skórze, ale z mieszaniny żółtawego brązu i niewielkiej ilości czarnego pigmentu, który w takim "rozcieńczeniu" daje wrażenie niebieskawego zabarwienia.
      Karnacja u ludzi spotykanych najczęściej w naszej szerokości geograficznej, jest mieszaniną głównie jaśniejszego barwnika, z niewielką domieszką (lub nie!) tego ciemniejszego, w związku z czym rzadko mamy do czynienia z bardzo ciemnymi, oliwkowymi cerami. Od rodzaju jasnego barwnika - czy będzie bardziej żółty, czy bardziej czerwony - zależy, czy dostaniemy blondynkę złocistą czy rudzielca; a od stopnia wymieszania go z barwnikiem ciemnym zależy to, czy jej karnacja będzie chłodniejsza, czy cieplejsza.
      W związku z tym u tak różnorodnych typów kolorystycznych, jakimi są Lata, często spotykamy barwnik jasny, żółtawy wymieszany w różnych proporcjach z barwnikiem ciemnym, brązowym lub czarnym. Stąd też opalenizna u Lat zwykle jest złocista, brązowa, ale wciąż - nie jest to odcień tak ciepły jak u Wiosny czy Jesieni, ponieważ u Lat mamy znacznie mniej lub wcale barwnika w kolorze czerwonym.
      Nie zastanowiło Cię nigdy, dlaczego słynny "mysi" odcień Letnich włosów często ma zielony połysk i z czego to wynika? Jak już się bawimy farbami, to wymieszaj czerń z żółcią - dostaniesz zieleń i stąd właśnie ten znienawidzony kolor we włosach Lat.

      Usuń
    2. Podsumowując - barwnik jasny występujący w skórze i włosach ma zwykle odcień żółty lub czerwony, odpowiada za ciepłą stronę mocy ;) Barwnik ciemny zaś, będący brązem lub czernią - za ciemną, chłodną. W zależności od tego, jak są wymieszane, możemy dostać jasną blondynkę o chłodnym typie urody, opalającą się na jasny, złotawy brąz - wówczas możemy założyć, że została "namalowana" barwnikiem żółtym wymieszanym z brązowym, bez udziału czerwieni; lub możemy dostać rudzielca nie opalającego się wcale, który ma w skórze i włosach dużo barwnika czerwonego, odrobinę żółtego i jeszcze mniejszą odrobinę brązowego - ale to wciąż jest typ ciepły!
      Mam nadzieję, że wyczerpałam tą epopeją temat kolorów, ale w razie pytań - pisz, odpowiem.

      Usuń
    3. Dobrze by było żeby osoby, których praca polega na przekazywaniu tej wiedzy najpierw same przeszły tego typu szkolenia, bo z Twojego bloga dowiedziałam się więcej niż przez rok w szkole. Dziękuję, będę analizować, pozdrawiam :)

      Usuń
    4. Często ci, którzy nas uczą mają wielką wiedzę, której nie potrafią przekazać. A jeszcze częściej - myślą, że zbłaźniliby się ucząc totalnych podstaw, jak właśnie o kolorze żółtym i niebieskim, czy o barwnikach w skórze i włosach. Może to wynika z przekonania, że takie podstawy są powszechnie znane i oczywiste.
      Niestety, ja nie potrafiłam nigdy dobrze przyswoić wiedzy, nie rozumiejąc przyczyn, źródeł takiego a nie innego stanu rzeczy. Stąd nawet robiąc ogórki z chili w słoikach, dowiedziałam się, że związki siarki - tiole w czosnku - reagują ze związkami miedzi - np. w soli - tworząc niebieski kolor w czosnku :) Ot, kujon. :P

      Usuń
  11. Fajny wpis :) Ja analizy kolorystycznej bardzo nie lubie, a to wlasnie dlatego że tak łatwo każdego z nas da się zmienić. Wystarczy przefarbować włosy, inaczej się umalować, ubrać inny kolor ciucha i gotowe, jestesmy inną porą roku :)

    ANALIZA KOLORYSTYCZNA DO NATURALNEGO NASZEGO WYGLADU MA SENS TYLKO WTEDY KIEDY CHCEMY Z NIA WSPÓŁGRAĆ, KIEDY CHCEMY JĄ PODKREŚLAĆ, NOSIĆ ODPOWIEDNI CAŁY STRÓJ, MAKIJAŻ I MIEĆ ODPOWIEDNI KOLOR WŁOSÓW. W innym wypadku dla mnie sensu nie ma...każdy z nas ma swoje ulubione kolory ciuchów, dodatkow, makijaży, farbujemy włosy na niekoniecznie pasujące nam kolory... dowiedzenie się jakim typem jesteśmy mało nam da, jeśli nie chcemy wg niego działać z naszym image'm :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem, można zmienić w sobie wszystko aby stać się innym typem kolorystycznym - ale do tego także trzeba minimum wiedzy z zakresu analizy kolorystycznej, aby nowy wizerunek współgrał. W przeciwnym razie Lato nie stanie się Zimą, lecz nieumiejętnie wystylizowanym i ciężko wyglądającym... Latem.
      No i raczej nie ma bata, aby Zima przerobiła się na Wiosnę.

      Wiedza o kolorach u wizażystki jest podstawą. Ona musi nie tylko rozpoznać jakie są naturalne kolory klientki i umieć dobrać harmonizujące barwy; ale też umieć dobrać odpowiednie kolory do kolorystyki "nabytej", do jakiej dąży klientka. W przeciwnym razie błądzi we mgle i prędzej zrobi krzywdę niż powie coś sensownego.

      Inną sprawą jest też to, że przeważnie kobiety wcale nie mają ochoty stylizować się w jakiś skomplikowany sposób. Przeciwnie, poznając dobrze plusy swojej naturalnej kolorystyki najczęściej kilkoma prostymi trikami umiejętnie ją podkreślają i zostają przy niej, dzięki czemu wyglądają świetnie bez potrzeby ciągłego farbowania włosów na kompletnie inny kolor; bez potrzeby uciążliwej zmiany koloru skóry, wymagającej albo ciągłego jej wybielania, lub opalania; i bez martwienia się, że musi iść po bułki i pokazać się sąsiadkom, a tu makijaż nie jest jeszcze gotowy i widać, że cera nie harmonizuje z kolorem włosów.

      Poza tym... bycie jakimś typem kolorystycznym nie skazuje nas na jedyny słuszny kolor włosów i ubrań. Można nosić wszystkie w ramach danej palety i nigdy się nie znudzić, i nadal pozostać swoim naturalnym typem kolorystycznym.
      Zdaje się, że to widzisz bardzo schematycznie - analiza kolorystyczna to zło, bo Zima to Śnieżka, a Wiosna to Ania z Zielonego Wzgórza, zgadza się? Nic pomiędzy, zero indywidualizmu.

      Usuń
  12. Zanim trafiłam na twojego bloga uważałam analizę kolorystyczną za przestarzałą i niezbyt przydatną. Dzięki twoim artykułom zupełnie zmieniłam zdanie! Wybrane przez ciebie zdjęcia wspaniale ilustrują, jaką krzywdę można sobie zrobić źle dobranym kolorem włosów i ubrań. Dlatego czuję ogromny niedosyt i liczę na więcej artykułów na temat analizy! :)

    Słyszałam o analizie opartej na 12 porach? Może coś o niej napiszesz? Może w niej znajdę swoją tonację... bo w żaden z 4 klasycznych typów się nie wpisuję - przymierzyłam mnóstwo ubrań, żeby to sprawdzić. Najlepiej wyglądam w kolorach wiosennych ale tylko tych intensywnych i żywych, tyle że wiosny z twojego opisu w niczym nie przypominam. Mam brązowe włosy i oczy, skórę przez większą część roku bardzo bladą, tylko latem błyskawicznie opalam się na złoto-brązowo. W artykule niewiele o tym napisałaś ale mam wrażenie, że sceptycznie podeszłaś do typów mieszanych. Czy uważasz, że zdarzają się takie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie poprzestaję tylko na podziałach na 4 czy 12 typów, bo rozpoznanie kolorystyki wg czterech pór roku jest tak naprawdę dopiero wstępem do fajniejszej zabawy w kolory, do głębszej analizy. Nie spotkałam jeszcze dwóch takich samych Lat, choć mamy ich w Polsce zdecydowanie najwięcej. Jesteśmy tak różni, jak to jest tylko możliwe, więc trudno jest dobrać do konkretnej osoby jakąś z góry określoną paletę barw dopasowaną do tego konkretnego typu kolorystycznego.
      Owszem, podziały na 12 typów są dobre aby spróbować uplasować się w jakimś przedziale, ale przecież nie jest powiedziane, że z taką a nie inną osobowością, charakterem czy gustem wybierzesz dokładnie te same kolory z tej palety, co inne np. Zgaszone Lato, prawda?
      Czy typy mieszane się zdarzają? Ja to rozumiem trochę tak, jakby nagle coś zawiodło w genetyce i złocista blondynka o rudych piegach dostała zimne, czarne oczy jakie miewają Cyganie wraz ze złoto-rudą oprawą do tych oczu i niebieskimi białkami, jakie mają Zimy.
      Jeśli takie rzeczy się nie zdarzają, bo tak a nie inaczej działa biologia, to ja nie wierzę w "typy mieszane".
      Cała kolorystyka każdej osoby zawsze jest spójna, może być mniej lub bardziej chłodna czy ciemna czy zaskakująca; ale objawia się to we wszystkich elementach, w których występuje naturalny barwnik, a więc we włosach, oczach, skórze... Kluczem jest stwierdzenie, które cechy, które barwniki dominują i dobranie do nich pewnej palety barw.
      A że ktoś już wymyślił prosty i łatwy podział na 4 a potem na 12 a potem jeszcze (mniej prosty i łatwy) na trzysta parę typów i to się sprawdza, to warto się tego trzymać.
      Dwunastu typów nie będę omawiała u siebie na blogu, zrobiła to świetnie MissHeledore na Snobce - krótko i zwięźle, bardzo czytelnie. Poza tym ja jednak jestem fanką "puszczania się spódnicy" i wyszukiwania barw dla danej osoby z jej kolorystyki, a nie na odwrót - dopasowywania kolorystyki danej osoby do jakiejś z góry ustalonej palety barw. To daje większe pole do popisu i jest elastyczniejsze.

      Usuń
    2. Dzięki za odpowiedź :) I za tak fajnie i z ogromną pasją, wiedzą opisaną analizą kolorystyczną. Gdybym przypadkiem tu nie trafiła, analiza kolorystyczna nie wciągnęła by mnie i dalej chodziłabym szaro-bura :)
      Zanim zdążyłaś mi odpisać trochę się dokształciłam i lepiej zrozumiałam sens tego o czym pisałaś. Gdy pytałam o typy mieszane chodziło mi bardziej o coś "pomiędzy" klasycznymi porami, teraz już rozumiem, że jak w przyrodzie wszystko jest kontinuum i każda pora łagodnie przechodzi w następną.
      Na blogu kanadyjskiej kolorystki przeczytałam, że "tak naprawdę nie ma znaczenia kolor oczu czy włosów, nic nie musi być stereotypowe, ważne jak skóra reaguje na poszczególne kolory, natura zawsze znajdzie harmonię". Więc zamiast się zastanawiać przejrzałam stare zdjęcia i zrobiłam domowe testy z materiałami ("oko" mam, bo maluję), które rozwiały moje wątpliwości :)

      Usuń
    3. Kanadyjska kolorystka ładnie ubrała temat w słowa :)
      A tak na marginesie, chyba niewielu jest na świecie przedstawicieli jednej z czystych, "typowych", klasycznych pór roku. Wszyscy jesteśmy mieszańcami.
      Nie oznacza to jednak, że ujdzie nam na sucho łączenie fluo z rudym, bo jesteśmy trochę Zimą a trochę Jesienią ;) Nasza kolorystyka jest zawsze spójna.

      Usuń
  13. Witam :)

    Powiedzcie mi czy wiosna może mieć oczy w kolorze
    ciemnego orzecha (prawie nie widać źrenicy)Mam włosy w kolorze mysim ale
    ze złotymi refleksami, żółty kolor skóry i złote piegi na buzi,
    znamiona są w kolorze złoto-brązowym. Przez te oczy nie mogę się nigdzie
    dopasować a mam 28 lat i wyglądam jak 20latka hehe.
    Doradźcie Kobietki

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Arsenic - naturalnie z przekorą , Blogger